Spotykamy
wielu smutnych, depresyjnych, pełnych obaw, załamanych seniorów.
Jednocześnie większość osób w podeszłym wieku zupełnie dobrze radzi
sobie ze starością. Przeprowadzone badania (m. in. Marx oraz Filipp)
wykazały na przykład wytwarzanie przez seniorów specyficznych strategii,
których celem jest stabilizacja i pozytywne ujęcie perspektywy przyszłości.
Spójrzmy na krótką charakterystykę owych strategii:
1. Seniorzy wiążą swe plany i oczekiwania z przyszłością
bliską, a nie daleką.
2. Ogólna koncepcja przyszłości jest mniej wyraźna,
mniej sprecyzowana.
3. Wielu seniorów nie zajmuje się swą przyszłością
zbyt intensywnie.
4. Ważniejsza od przyszłości staje się przeszłość.
5. Myśląc o przyszłości, senior ma przede wszystkim
na uwadze przyszłość swych najbliższych - dzieci, wnuków.
6. Życzenia stają się skromniejsze. Dla wielu seniorów
jedynym marzeniem na przyszłość jest utrzymanie dotychczasowego
stanu zdrowia i/lub kontaktów socjalnych.
7. Seniorzy przyjmują do wiadomości ograniczenia
i starają się jak najlepiej wykorzystać zaoferowaną im sytuację.
Gerontologia jako nauka nie ustaje w poszukiwaniu
właściwych odpowiedzi na trudne pytania związane ze starością.
Okazuje się, że nie wszystkie głoszone przez nią tezy są odkryciami
zrobionymi raz na zawsze. Niejednokrotnie trzeba weryfikować dotychczasowe
ustalenia, poprawiać przyjęte koncepcje, a nawet zupełnie odchodzić
od pewnych przekonań, jeżeli te okażą się niesłuszne. W tej dziedzinie
trzeba więc przez cały czas "być na bieżąco". Stałego
zgłębiania wymaga też psychologia gerontologiczna. Jest to dziedzina
węższa, bardziej wyspecjalizowana. Mówiąc najogólniej, psychologia
gerontologiczna zajmuje się bowiem problemami psychologicznymi
wieku starczego. Oczywiście związany jest z tym ogrom informacji.
Jednak dla opiekuna seniora, dla osoby pielęgnującej zaawansowanego
wiekiem podopiecznego - szczególnie ważne i przydatne w praktyce
pracy są tylko pewne aspekty naświetlane przez psychologię gerontologiczną,
które teraz w skrócie omówimy.
Przede wszystkim psychologia gerontologiczna zwraca
uwagę na to, że osoby stare nie są jednolitą grupą. Na zespół
ludzi określanych mianem "seniorzy" składają się zróżnicowane
podgrupy czy podzespoły. Kryteria podziału są tu bardzo różne.
Można na przykład dzielić seniorów według wieku (to zagadnienie
omawialiśmy dokładnie w artykule Wiek podeszły, wiek starczy,
wiek sędziwy, numer 9/1998). Innym kryterium - i nim to zajmiemy
się nieco szerzej - jest podział ze względu na redukcję sił fizycznych,
psychicznych i umysłowych. To rozróżnienie przedstawia się następująco:
A. Seniorzy o zredukowanych siłach i umiejętnościach
zarówno fizycznych, jak również psychicznych i umysłowych.
B. Seniorzy sprawni fizycznie, u których nastąpiła
jednak redukcja w obszarze psychiczno-umysłowym.
C. Seniorzy o nie zmniejszonych możliwościach
umysłowych, w dobrej kondycji psychicznej, ale o silnie zredukowanych
siłach fizycznych.
Opiekun człowieka starego musi zdawać sobie sprawę
z tych różnic i brać je pod uwagę podczas wykonywania pracy. Wypływają
z nich bowiem istotne konsekwencje dla sposobu podchodzenia do
podopiecznego podczas sprawowania nad nim codziennej opieki.
Tak więc seniorzy należący do grupy pierwszej wymagają
opieki całościowej, we wszystkich obszarach swego życia. Z tym
wiążą się dwa zasadnicze wyzwania czekające na profesjonalnie
pomagających.
- Po pierwsze: tak całkowita opieka wymaga ze strony
pomagającego nie tylko dużego wysiłku, odpowiedniej wiedzy teoretycznej
i właściwych umiejętności praktycznych, ale także szybkiego, sprawnego,
a mimo to dokładnego i sumiennego wykonywania obowiązków. Personel
znajduje się stale pod presją czasu - podopiecznych jest zbyt
dużo w stosunku do pomocnych rąk. W wielu placówkach problem stanowią
też braki wyposażenia w specjalistyczny sprzęt (podnośniki, wózki
transportowo-kąpielowe itd.). Nic dziwnego, że przeciążonym opiekunom
trudno czasem pogodzić ideały zawodowe z codzienną rzeczywistością
swej pracy.
- Po drugie: opieka całościowa wiąże się z ryzykiem
popadnięcia w niedobrą rutynę - niedobrą, to znaczy taką, która
uprzedmiotawia podopiecznego. Senior, którego opuściły praktycznie
wszystkie siły, jest całkowicie zdany na pomoc otaczających go
osób. Ta bezsilność starego człowieka sprawia, że pojawia się
pokusa traktowania go autorytarnie. Często personel nie uświadamia
sobie, że tak właśnie postępuje. Bo też uprzedmiotowienie seniora
zazwyczaj nie jest wynikiem złej woli. Po prostu zależność podopiecznego
od profesjonalnie pomagających sprzyja temu, iż wpada się w koleinę
takich zachowań i przez długi czas nie zdaje sobie sprawy, że
się nią idzie.
Opieka nad seniorami z grupy B także charakteryzuje
się pewnymi specyficznymi problemami. Kontakt z tymi podopiecznymi
jest mocno utrudniony. Proces komunikacji napotyka na liczne przeszkody,
zacina się, w wielu przypadkach ulega zupełnemu zahamowaniu. Jednocześnie
w przeciwieństwie do grupy pierwszej - seniorzy ci są jeszcze
w stanie aktywnie przeciwstawiać się podejmowanym przez personel
aktywnościom, które są konieczne dla ich dobra. Niekiedy protesty
podopiecznych mogą być bardzo energiczne i uciążliwe dla otoczenia.
Mówi się wtedy o "trudnych mieszkańcach". Zdarzają się
wśród nich i tacy, wobec których trzeba zastosować przymus, bo
nie ma innego wyjścia z sytuacji. W ślad za taką koniecznością
idzie jednak ryzyko nadużyć. A oznacza to wywieranie na seniora
nacisku nie tylko tam, gdzie jest to absolutnie niezbędne, ale
i w sytuacjach, w których z powodzeniem można byłoby tego uniknąć.
Niestety, nie należą do wyjątków i takie przypadki, gdy przymus
stosuje się raczej dla wygody personelu, niż dla dobra podopiecznych.
I tym razem powoływanie się na przeciążenie pracą, zagonienie,
stres, wieczny brak czasu nie jest argumentem usprawiedliwiającym
podejmowanie takich kroków.
I wreszcie ostatnia z wymienionych grup - seniorzy
słabi, wątli, schorowani, ale znajdujący się w pełni władz umysłowych.
Kruche ciała tych ludzi potrzebują pomocy, opieki i pielęgnacji.
Jednocześnie ich umysły wymagają zajęcia, komunikacji, pożywki
dla prowadzenia procesów intelektualnych. Ci seniorzy chcą współdecydować,
współmyśleć. Pragną, by ich słuchano i by rozmawiano z nimi. Oczekują,
że otoczenie będzie respektować ich niezależność umysłową. Personel
musi sprostać tym wymaganiom. Odrzucenie czy zlekceważenie wymienionych
potrzeb, utożsamianie niedołęstwa fizycznego z umysłowym - szybko
prowadzi do tego, że seniorzy zamykają się w sobie, popadają w
zwątpienie, rezygnację, wreszcie w depresję. Oczywiście profesjonalnie
pomagającym nie jest łatwo stanąć na wysokości zadania. Codzienne
obowiązki wymagają nieraz błyskawicznego przestawiania się. Na
przykład gdy po dłuższym zajmowaniu się seniorem mocno osłabionym
i fizycznie, i intelektualnie, przychodzi się do starszej osoby,
która w równie bezsilnym jak poprzednik ciele zachowała jednak
jasny, sprawnie funkcjonujący umysł.
Na wszystkie wymienione do tej pory trudności,
z jakimi spotykają się opiekunowie seniorów, psychologia gerontologiczna
stara się udzielić pewnej ogólnej recepty. Jest nią ciągłe podkreślanie,
że każda aktywność dotycząca starszej osoby musi być przesiąknięta
odpowiednim nastawieniem, czyli szanowaniem godności ludzkiej
w starym człowieku.
Wyróżniając wśród seniorów grupy według różnych
kryteriów, psychologia gerontologiczna zwraca też uwagę na zjawiska
typowe dla nich wszystkich - przede wszystkim na osłabienie pamięci
krótkotrwałej i na spowolnienie rytmu życiowego, co sprawia, że
teraz wolniej przebiegają takie procesy, jak myślenie, mówienie
i działanie. Dla opiekunów seniora jest to znowu bardzo ważna
informacja. Wreszcie psychologia gerontologiczna uczula profesjonalnie
pomagających na to, by sprawowana przez nich opieka nie stała
się opieką ubezwłasnowolniającą i odzierającą seniora z tych aktywności,
które może jeszcze wykonywać. Wyręczanie seniora we wszystkim,
także tam, gdzie nie jest to potrzebne, bardzo przypomina przysłowiowe
zagłaskiwanie kota na śmierć i z pewnością przynosi seniorowi
daleko więcej szkody niż pożytku.
Wzięcie pod uwagę wszystkich wymienionych do tej
pory aspektów opieki nad seniorami chroni profesjonalnie pomagających
przed popełnianiem błędów w codziennej pracy. A zwłaszcza przed
szczególnie niebezpiecznym błędem polegającym na ślepym zapatrzeniu
we własną fachowość. Może to prowadzić do pokusy nadużywania swej
władzy profesjonalisty, a więc do nakazywania, dyrygowania, rządzenia,
zamiast inicjowania pomocy do samopomocy wszędzie tam, gdzie jest
to możliwe. Seniorzy to podopieczni szczególnie słabi i bezradni,
szczególnie zdani na wszechstronną pomoc osób trzecich. Z tego
powodu wszyscy opiekunowie i inni w różny sposób zajmujący się
seniorami muszą zważać pilnie na to, czy nie nadużywają swych
uprawnień, czy każde działanie rzeczywiście jest działaniem podjętym
w interesie podopiecznego i czy bezradność seniorów nie budzi
w nich, opiekunach, nutki despotyzmu.
Psychologia gerontologiczna postawiła przed sobą
liczne zadania. Najczęściej wymienia się wśród nich jako trzy
podstawowe:
- Badanie stopnia wydajności i możliwości obciążenia ludzi starych.
- Poszukiwanie terapeutycznych możliwości wpływania na proces
starzenia się.
- Kształtowanie odpowiedniego dla seniorów otoczenia.
Personel domów pomocy społecznej szczególną uwagę powinien zwrócić
na ten ostatni cel. Co zrobić, aby placówki opieki stacjonarnej
były dla przebywających tam mieszkańców choć po części prawdziwym
domem? By społeczeństwo nie miało podstaw do obdarzania ich epitetem
"umieralnie"? By zaspokajały nie tylko fizyczne potrzeby
seniora, ale dbały też o jego dobry stan psychiczny, emocjonalny
i duchowy?
W Europie Zachodniej już jakiś czas temu specjaliści
doszli do wniosku, że przeniesienie się seniora z własnego mieszkania
do domu pomocy społecznej nie może być gwałtownym i brutalnym
wyrwaniem z dotychczasowej egzystencji. Aby szok związany ze zmianą
zmniejszyć jak najbardziej, coraz więcej placówek daje nowym mieszkańcom
możliwość sprowadzenia ze sobą choćby części swych mebli, ulubionych
przedmiotów codziennego użytku, nie mówiąc już o pamiątkach, takich
jak fotografie, listy, obrazy itp. Niektóre domy nie stawiają
nawet przeszkód, gdy seniorzy przywożą ze sobą ukochanego psa,
kota lub kanarka. Poza tym coraz powszechniej odchodzi się od
olbrzymich placówek-molochów, w których przebywa dobrych parę
setek mieszkańców, na rzecz mniejszych domów, gdzie bardziej kameralne
warunki pozwalają na wytworzenie cieplejszej atmosfery.
Duży nacisk kładzie się także na potrzebę integracji
seniorów ze społeczeństwem, także tych seniorów mieszkających
na stałe w dps. Nawet najlepiej urządzony i prowadzony dom, otoczony
najpiękniejszym ogrodem, ale pozbawiony kontaktów ze światem zewnętrznym
- jest tylko złotą klatką. "Dni otwartych drzwi", wizyty
wolontariuszy, odwiedziny bliskich (choć o to może najtrudniej),
nawiązywanie współpracy z innymi domami - to niektóre metody przeciwdziałania
izolacji seniorów. Sposobem godnym polecenia, ale wciąż niestety
zbyt mało praktykowanym, jest budowanie ośrodków opieki stacjonarnej
tuż obok miejsc pulsujących życiem: przedszkola, parku, muzeum
itp. Prawdopodobieństwo nawiązywania kontaktów pomiędzy mieszkańcami,
którzy mogą jeszcze wychodzić a otoczeniem jest wówczas na pewno
większe, niż w dps samotnie i odlegle położonym.
Osoba czytająca ten artykuł zapewne powie teraz,
że większość przedstawianych postulatów możliwa jest do spełnienia
tylko w państwie bogatym. "We Francji czy w Niemczech mogą
sobie na to pozwolić. My tutaj nieraz musimy się dobrze nagłowić,
aby zapewnić mieszkańcom utrzymanie i najniezbędniejszą opiekę."
To niestety prawda. Istotnie tak właśnie wygląda jeszcze często
nasza polska rzeczywistość. Wiele planów pozostaje wciąż marzeniami.
Nie oznacza to jednak, że trzeba zrezygnować z wizji przyszłości.
W końcu nadejdzie czas, gdy choć niektóre z ambitnych zamierzeń
będzie można zrealizować. Wtedy trzeba wiedzieć, co chcemy robić,
trzeba dysponować taką zaktualizowaną i fachową wiedzą, która
pozwoli wybrać nam najlepsze i sprawdzone rozwiązania. Zresztą
środki materialne nie są jedynym czynnikiem, który decyduje o
tym, czy mieszkańcy dps będą prowadzili satysfakcjonujące życie
w placówce. Profesjonalizm, właściwe podejście, zaangażowanie
i dobra wola personelu to nieraz przyczyna tego, że w dps spotykamy
schorowanych, słabych, ale zadowolonych seniorów.
Weźmy choćby najprostszy przykład: zachęcanie podopiecznych
do stworzenia rady mieszkańców, aby w ten sposób posiadali prawo
głosu w kwestiach ważnych i nie mieli poczucia, że już nic nie
znaczą, bo o nich decyduje się bez nich. Albo w czasie terapii
zajęciowej położenie większego nacisku na to, żeby senior samodzielnie
wybrał to, co chce najchętniej robić. Niektóre zajęcia lepiej
jest w ogóle rzadziej określać jako terapię, a raczej akcentować
je jako zasięganie pomocy i rady u mieszkańca, jako zapraszanie
go do wspólnej troski o dom i współmieszkańców. Dla sprawniejszych
seniorów ma to ogromne znaczenie: wzmacnia ich poczucie własnej
wartości, pozwala znowu czuć się potrzebnymi, wyrywa z osamotnienia,
przepędza ponure myśli. Taka pomoc ze strony mieszkańca zazwyczaj
ogranicza się do najprostszych czynności (odwiezienie wózka z
pustymi talerzami i sztućcami do kuchni, podlanie kwiatów, wywiezienie
na spacer niesprawnej koleżanki, głośne czytanie współlokatorowi,
którego zawodzą oczy itp.), ale jakże może ożywić i uprzyjemnić
dzień mieszkańca.
Starość ma różne oblicza, nieraz tak od siebie
odmienne, że trudno uwierzyć, iż czysto teoretycznie chodzi o
ten sam etap życia. Zadaniem psychologii gerontologicznej jest
ukazanie prawdziwego obrazu starości, bez ukrywania licznych negatywnych
zmian, ale także zwracając uwagę na oczywiste pozytywy. Ta uświadamiająca
rola psychologii gerontologicznej ważna jest nie tylko w społeczeństwie,
pełnym stereotypów związanych ze starością i skłonnym do etykietowania
seniorów jako grupy. Istotne znaczenie odgrywa również dla zawodów
fachowego pomagania, a zwłaszcza dla osób bezpośrednio opiekujących
się ludźmi starymi. Psychologia gerontologiczna to nauka o starości,
ale także o starzeniu się. Pierwsze z nich jest procesem, drugie
- bardziej stanem. Ale dla poprawnego sprawowania opieki nad seniorami
konieczna jest dobra orientacja na obydwu tych polach. |