czasopisma pracowników socjalnych,
terapeutów, personelu pielęgniarskiego
i opiekuńczego
 
Walidacja gerontologiczna według Naomi Feil.
Część II - Cztery stadia dezorientacji

Wszystko zostało już sprawdzone

Metoda Naomi Feil jest równocześnie prosta i skuteczna. Sceptyk mógłby nawet powiedzieć: zbyt prosta, aby była aż tak skuteczna. Jednak nie musimy bać się takich zastrzeżeń. W ciągu ostatnich dwudziestu latach walidacja gerontologiczna jest stale poddawana ocenie, badaniom, krytyce i ewaluacji. Na jej temat studenci piszą prace dyplomowe; zajmują się nią niezależni naukowcy-teoretycy, ale także praktycy tej techniki, sami zadający wiele pytań odnośnie do własnych wysiłków. Ponad sto tysięcy fachowo pomagających zostało bezpośrednio przeszkolonych w stosowaniu walidacji gerontologicznej autorstwa Naomi Feil, zaś liczba osób uczących się tej metody z fachowej prasy i książek jest z pewnością wielokrotnie większa. Nie mamy tu miejsca na szczegółowe przytaczanie poszczególnych analiz. Możemy jedynie zaprezentować najważniejsze dane oraz ogólne wnioski. Są one rzeczywiście miarodajne, gdyż oparte o jednoznacznie stwierdzone efekty.

* Zacznijmy od najważniejszego wniosku: walidacja jest skuteczna, seniorzy reagują na ten rodzaj oddziaływania terapeutycznego, z tym że postęp dokonuje się powoli i może podlegać fluktuacjom zależnie od dnia. Jednak po pewnym czasie bez trudu można zauważyć u podopiecznych pozytywne zmiany o trwałym charakterze.
* Motoryka ciała pacjenta sygnalizuje poprawę ogólnego stanu: senior stara się siedzieć wyprostowany, nie zamyka oczu na dłuższy czas, wykazuje wzmocnione dążenie do komunikacji werbalnej i niewerbalnej, przemieszcza się sprawniej, stara się o większą mobilność.
* Wyraźnej redukcji ulegają stany agresji, próby niedozwolonego opuszczania obiektu, przejawy złości, krzyki i tendencja do używania przemocy fizycznej. W efekcie można znacznie zmniejszyć ilość aplikowanych środków uspokajających.
* Podopieczny lepiej postrzega otaczającą go realność, mniej się boi, ma zaufanie do opiekunów, przejawia poczucie humoru, korzysta z większego zasobu słownictwa.

Te pozytywne zmiany mają pojawić się w miejsce negatywnych symptomów, a przynajmniej częściowo je zastąpić. Walidacja gerontologiczna odpowiada więc na deficyty związane ze starzeniem się organizmu i połączonymi z tym procesem patologicznymi zmianami. Naomi Feil wprowadza termin dezorientacji, którym posłużyliśmy się już w pierwszym artykule naszego cyklu. Pod tym słowem rozumie się taką egzystencję seniora, w której coraz więcej jest ucieczki od świata realnego, coraz więcej regresu, braku współpracy i tego, co można by nazwać powolnym rezygnowaniem z życia. Nie jest to oczywiście stan jednolity, przejawiający się zawsze pod takimi samymi postaciami i w takim samym nasileniu. Dlatego, w celu lepszego zrozumienia starego człowieka i w celu zagwarantowania efektywnej opieki, Naomi Feil wprowadza robocze rozróżnienie czterech stadiów dezorientacji. Każde z nich ma inny wymiar, toteż adekwatna pomoc nie może abstrahować od tych różnic.

Coraz dłuższy tunel izolacji

Stadium I - Niedostateczna, niepełna, częściowa orientacja; senior nie czuje się szczęśliwy.

Na pierwszy rzut oka znajdujący się w tym stadium podopieczny niczym szczególnym nie wyróżnia się spośród całej grupy mieszkańców. Jednak przy dokładniejszej obserwacji zauważamy, iż osoba ta próbuje uzewnętrzniać dawne, nieprzepracowane konflikty. Robi to otwarcie lub w sposób wymagający dopatrzenia się prawdziwych intencji, ale zawsze mamy tu do czynienia z następującym mechanizmem: ktoś z otoczenia zostaje "wybrany" jako symbol zadawnionych konfliktów. Na przykład 88-letnia mieszkanka oskarża swą sąsiadkę z pokoju o kradzież osobistych rzeczy. Badanie biografii mieszkanki wykazuje, że przez niemal całe życie kobieta ta była zazdrosna o własną siostrę - ładniejszą, bardziej lubianą, której życie potoczyło się znacznie łatwiej. Inny przykład. Powtarzające się skargi pewnej staruszki, jakoby pod jej łóżko co wieczór wchodził obcy mężczyzna, wskazują na to, że kobieta ta nie miała możliwości wypowiadania swoich prawdziwych potrzeb seksualnych i że nigdy nie zajęto się psychoterapeutycznie tym problemem. Z kolei podejrzenia seniora o zatruwanie jedzenia interpretuje Naomi Feil jako symbol braku miłości, poczucia bycia kochanym i potrzebnym.

Ta grupa podopiecznych z reguły jest zdyscyplinowana, zachowuje porządek, angażuje się chętnie w rozmowy. Jednakże kiedy zwrócimy uwagę seniorowi na zawodność jego pamięci, ewidentne przekłamanie faktów, nieprawdę - wowczas zwykle zauważamy nie tylko ogromne zawstydzenie, ale także uparte zaprzeczanie, a nawet kłamstwa służące postawieniu na swoim. Ci mieszkańcy czują się niepotrzebni, opuszczeni, zepchnięci na margines życia, a jednocześnie przeżywają intensywne, nieuporządkowane emocje. W opinii tych seniorów prawie zawsze winni są inni - rodzina, przełożony z dawnej pracy, personel pielęgniarski i opiekuńczy, lekarze itp. Te oskarżenia przybierają często bardzo konkretny charakter - na przykład za wypadanie włosów (w rzeczywistości spowodowane podeszłym wiekiem) wini się fryzjerkę. Senior przeżywa niejako stan ciągłego oblężenia, co wywołuje u niego lęk przed dniem dzisiejszym i przed przyszłością. Jakoś trzeba na to reagować, po swojemu sobie poradzić. Tak więc mieszkaniec "chomikuje" jedzenie, zastawę stołową, gazety, artykuły higieniczne i to wszystko, co uda mu się zebrać na terenie domu pomocy społecznej lub zakładu opiekuńczo-leczniczego. (Kto ma zapasy, ten może pewniej spoglądać w przyszłość.) Tego człowieka nie da się przekonać, nie da się mu nic wytłumaczyć, jeżeli będzie to sprzeczne z jego wolą i z aktualnym nastawieniem emocjonalnym. Podopieczni są nieufni, uważają, że jeżeli samodzielnie nie zadbają o własny interes, to nikt inny im nie pomoże i nie zajmie się nimi. Obrona przed wszystkim i przed wszystkimi staje się w końcu jedynym celem egzystencji seniora, rozrasta się, zajmując wszelkie obszary życia. Próba gwałtownego przyhamowania tego rodzaju skłonności jest odbierana jako zamach na podstawowe prawa.

To stadium, czyli ten zakres problemów pacjenta, poznajemy po licznych symptomach psychosomatycznych. Chociaż spojrzenie podopiecznego jest wyraźne i jasne, to jednak nie podtrzymuje on kontaktu wzrokowego. Ciało jest wyprostowane, mięśnie napięte, usta zaciśnięte. Senior oddycha płytko, głos ma ostry, płaczliwy bądź piskliwy. Często szuka wokół siebie laski, torebki, swetra, kapelusza i bez konkretnej potrzeby kurczowo ściska te przedmioty w rękach. Udowodnione błędy próbuje minimalizować wymyślaniem usprawiedliwiających historii. "Z założenia" broni się przed wszelkimi zmianami, bez próby obiektywnej oceny ich przydatności. Są to również osoby gwałtownie reagujące na postępowanie współmieszkańców nie potrafiących lub nie chcących panować nad własnym zachowaniem, a jednocześnie zaprzeczające temu, że same mają jakieś szczególne potrzeby emocjonalne, związane z aktualnie przeżywanymi deficytami. Co więcej, podopieczny broni się przed okazywaniem mu uczuć, przed dotknięciem, pogłaskaniem lub przytuleniem; nie chce okazać, że jest "miękki", że potrzebuje innego człowieka. Senior, niezależnie od uwarunkowań, pragnie zachować przestrzenną, osobistą sferę prywatności, której nikt nie powinien przekraczać (najczęściej "bronioną" strefą jest odległość około pięćdziesięciu centymetrów).

Stadium II - Problemy z orientacją w czasie, utrata zdolności poznawczych.

Im większe trudności z pamięcią, z orientacją czasową i przestrzenną, tym większa skłonność do ucieczki przed normalnym życiem. Kiedy zawodzą wzrok, słuch, powonienie, a nawet odczuwanie smaku i sprawność poznawania przez dotyk - nie da się już zaprzeczyć, iż utraciło się sprawność. Stary człowiek nie potrafi korzystać z chronologicznego porządkowania życia. Minuta, godzina, dzień tracą praktyczne znaczenie. Treścią życia stają się więc wspomnienia, przeszłość. Zachodzi reakcja łańcuchowa: jedna emocja wywołuje następne. Naomi Feil charakteryzuje w następujący sposób to stadium i związane z nim przeżycia podopiecznych: Rzecz lub osoba z teraźniejszości staje się symbolem - biletem powrotnym do przeszłości. Znany ruch służy za pojazd, żywe obrazy dostarczają mocy silnika. Zamazany obraz i ograniczona pamięć krótkotrwała są przyczynami tej podróży. Poczucie nieprzydatności i samotności ma wysoką cenę; jest nią bezsens wypływający z poznania realności. (...) Osoby z dezorientacją czasową powracają do podstawowych, uniwersalnych uczuć: miłości, nienawiści, lęku przed rozdzieleniem, dążenia do tożsamości. Te emocje wyrażają wszyscy bardzo starzy, zdezorientowani ludzie w domach dla seniorów na całym świecie. ("Validation - The Feil Method...") W niektórych przypadkach tego rodzaju dezorientacja jest swoistym mechanizmem obronnym wobec lawiny niepowodzeń i rozczarowań. Na przykład osoba, która znalazła się w domu pomocy społecznej wbrew własnej woli, przestaje starać się o utrzymanie relacji ze światem realnym, bowiem w ten sposób może nadal "przebywać we własnym domu", uciec przed lękami wywołanymi nową sytuacją.

I te problemy demonstrują się w zachowaniu i motoryce ciała. Pacjent porusza się i mówi powoli. Jego przemieszczanie się jest jakby zarazem pytaniem dokąd? - widać, że nie jest pewny obranego celu. Choć oczy wyrażają spokój, to jednak spojrzenie często jest tylko bezmyślnym spoglądaniem, któremu nie towarzyszy refleksja nad tym, co się widzi. Cała motoryka sygnalizuje niepewność: senior chodzi pochylony, suwając nogami. Płytki oddech pozwala jedynie na mówienie monotonnym głosem. Podopieczny wyraża emocje, jednakże nie potrafi powiązać ich z konkretnymi faktami, zapomina, co je wywołało. Prawie nie umie myśleć abstrakcyjnie ani też dokonywać porównań, postrzeganie otoczenia odbywa się głównie na bazie intuicji. Aktualne są wspomnienia z dzieciństwa i młodości, natomiast sprawy najnowsze nie mają znaczenia. Posiadane zapasy sił są wykorzystywane do przepracowania nie rozwiązanych dotąd konfliktów, względnie aktywizowania przyjemnych uczuć, odzyskiwania poczucia przydatności własnej osoby. Graniczy z tym używanie słownictwa z dalekiej przeszłości i tworzenie własnych słów, jak i specyficzna kreatywność i poetyckość w komunikacji. Często słyszymy słowa: on, ona, to - jednakże bez wyjaśnienia, kogo lub co one przedstawiają. Pacjent myśli symbolami i obrazami, a nie słowami. Ma trudności z koncentracją. Czas przebiega dlań o tyle, o ile ma związek z osobistymi odczuciami i uczuciami. Seniora w tym stadium cechuje również brak kontroli nad własnym zachowaniem w sensie przestrzegania norm socjalnych. Dąży do natychmiastowego zaspokajania odczuwanych potrzeb bez względu na to, jaki mają charakter i bez zwracania uwagi na towarzyszące temu okoliczności i uwarunkowania.

Stadium III - Powtarzające się ruchy, motoryka zastępująca mówienie.

W stadium trzecim znajdują się osoby, które, przeżywając problemy opisane w poprzednim punkcie, nie otrzymały pomocy adekwatnej do ich potrzeb, czyli nie zostały poddane walidacji gerontologicznej. Taki człowiek posługuje się ruchami i dźwiękami należącymi do fazy wcześniejszej od korzystania z języka mówionego. I znowu dzieje się to tylko po to, aby rozwiązać nie przepracowane konflikty z przeszłości. Oddajmy głos Naomi Feil; wybrany cytat - choć może trochę drastyczny - wyraża przecież wiedzę nabytą w pracy trwającej ponad trzy dziesięciolecia. Części ciała stają się symbolami, ruchy zastępują słowa. Ktoś, kto czuje się skrępowany, ciągle się ubiera i rozbiera, aby poczuć się wolny. Osoba z emocjonalnym głodem zjada kredę, aby zaspokoić potrzebę miłości. Kiedy jest rozzłoszczona, tak długo tupie, aż złość zostaje rozładowana. Każdy człowiek jest ukształtowany przez wyobrażenia, jakie jego rodzice mieli o złym zachowaniu się. W zaawansowanym wieku jest dostatecznie mądry, aby wyrazić związane z tym uczucia, aby rozwiązać wywołane tym konflikty. Wstyd, poczucie winy, życzenia seksualne albo złość były przez całe życie duszone, ukrywane, znajdowały się pod ścisłą kontrolą. Po kilku dziesięcioleciach, w starości, wychodzą na światło dzienne. Mężczyzna w III stadium dezorientacji opuszcza spodnie, po raz pierwszy w swoim życiu chce udowodnić własną męskość. Albo wyrazić złość kierowaną do rodziców, że karali go za pierwsze sygnały pobudzenia seksualnego wywołanego dojrzewaniem. Emocje więzione przez całe życie wreszcie wybuchają, odkorkowują się. Złość dotycząca sztywnych reguł; wstyd, że w czasie tresury czystości "narobiło się w spodnie"; poczucie winy, że we właściwym momencie nie było się na właściwym miejscu - występują przy końcu życia w postaci gwałtownych ruchów. ("Validation - The Feil Method...")

Mowa pacjenta jest niezrozumiała, wraca on do najwcześniejszej fazy wydobywania dźwięków. Cała swoją osobą szuka zresztą powrotu do poczucia bezpieczeństwa, jakie zostało zachowane we wspomnieniach z przeszłości. Usta składają się do ssania, mlaskając mówią "ma-ma"; stary człowiek kołysze się lub chce być kołysany, bo to przywraca mu dzieciństwo. Jakiś przedmiot, na przykład skarpeta, jest skrótem szerokiego kontekstu życia matki i gospodyni domowej, kiedy miało się obowiązki, było potrzebnym i przydatnym. Osoby z jakichś względów (wygląd, głos, ubiór itp.) kojarzone z postaciami z przeszłości, stają się nimi w oczach zdezorientowanego pacjenta - nie jest ważna ich płeć lub wiek, bo stary człowiek według własnych kryteriów dokonał tej właśnie identyfikacji. Nierzadko osoba z ograniczoną mobilnością jest bardzo "ruchliwa": "chodzi" i "tańczy" na wózku, a jej dłonie i palce przedstawiają pantomimę, odtwarzając wykonywaną kiedyś pracę lub ulubione zajęcia.

W tej grupie seniorów najczęściej występuje rytmiczna motoryka ciała, śpiew (choć już prawie nie korzystają z języka mówionego), dźwięki i odgłosy typowe dla małych dzieci, nietrzymanie moczu, częsty płacz, ciągłe powtarzanie tych samych ruchów, momenty eksponowania w złości siły fizycznej, jakiej nie podejrzewalibyśmy u osoby w tak zaawansowanym wieku. Ruch jest dla tego człowieka dosłownie niezbędny. To właśnie dzięki niemu senior rozprasza lęk, zyskuje pole aktywności, a nawet formę rozrywki. Z kolei powtarzanie tych samych dźwięków to rodzaj uspokajającej autostymulacji, mechanizm służący przepracowywaniu emocji, o których senior nie potrafi rozmawiać. Podopiecznych znajdujących się w tym stadium cechuje powiększająca się utrata świadomości własnego ciała, ale także innych wymiarów własnej osoby. Im mniej motywacji ze strony opiekunów, tym większe popadanie w izolację i zajmowanie się monotonnymi czynnościami, stanowiącymi najłatwiejszą formę autostymulacji.

Stadium IV - Wegetowanie, totalna emigracja wewnętrzna.

To ostatnie stadium można opisać w niewielu słowach, bowiem nie jest ono niczym innym, jak właśnie całkowitą rezygnacją seniora z przepracowania życia, pozostawieniem wszystkich konfliktów i problemów w stanie braku zakończenia, rozwiązania, ostatecznego i jednoznacznego ustosunkowania się do nich. Wydaje się, jakby jedynym celem starego człowieka było osiągnięcie maksymalnej izolacji od świata zewnętrznego. Minimalna jest własna aktywność, w zasadzie człowiek ten chce jedynie żyć w sensie fizycznym i nic poza tym. Brak motywacji z zewnątrz, ale także zbyt gwałtowne próby wyrwania podopiecznego z tego stanu, kierują go ku dosłownemu wegetowaniu, totalnej pasywności.

Stary człowiek spędza większość czasu z zamkniętymi oczami, a kiedy je otwiera, widać w nich jedynie pustkę, brak jakiegokolwiek zainteresowania. Podopieczny nie zachęcany do aktywności, może spędzić cały dzień w łóżku skulony jak ludzki embrion lub też "ukryty" w fotelu. Obserwator godzinami nie dostrzega ruchu, nie zauważa demonstrowania emocji, nie napotka na jakąkolwiek aktywność seniora. Co więcej, często nie mamy żadnej
możliwości obiektywnego ocenienia, czy różnorodne bodźce zewnętrzne wywołują jakieś reakcje pacjenta.

 
 

Jednym z głównych problemów związanych z opieką nad osobami w podeszłym wieku cierpiącymi na zaburzenia psychiczne jest zakwalifikowanie ich do odpowiedniej grupy, co łączy się z zastosowaniem określonego postępowania terapeutycznego i umieszczeniem tych osób w najbardziej odpowiednich dla nich miejscach. Optymalnym rozwiązaniem jest konsultacja psychiatry, geriatry i pracownika socjalnego, która jednak nie zawsze jest możliwa, co prowadzi do umieszczania chorych w miejscach, które nie są dla nich odpowiednie ze względu na ich ogólny stan zdrowia i dalsze leczenie. Istotne jest, aby w miarę możliwości pacjenci byli umieszczani jak najbliżej miejsca zamieszkania, dzięki czemu kontakty z rodziną nie zostają rozluźnione. Dużym problemem w odniesieniu do tej grupy pacjentów jest brak wystarczających środków finansowych na zapewnienie im odpowiedniego poziomu opieki medyczno-społecznej.
Należy pamiętać, że problem osób w podeszłym wieku z zaburzeniami psychicznymi będzie się nasilał, głównie ze względu na coraz większą średnią długość życia.
Opieka psychogeriatryczna jest swego rodzaju "kopciuszkiem" służby zdrowia i stan ten powinien ulec zmianie, jeśli osoby te mają mieć zapewniony odpowiedni poziom opieki.

M. Haslam: Psychiatria, Poznań 1997.

 
Fundamenty walidacji

Gdybyśmy w tym miejscu naszego artykułu przeszli do zupełnie innego zagadnienia - wtedy z pewnością najmocniejszym wrażeniem, wywołanym u Czytelnika przez powyższą charakterystykę czterech stadiów dezorientacji, byłoby poczucie bezsilności i smutek. Jednakże walidacja według Naomi Feil jest metodą podejmującą nawet najtrudniejsze wyzwania. Jeżeli podopieczny w podeszłym wieku ma problemy lub w jakimś sensie jest problemem, to trzeba mu pomóc, trzeba na to zareagować w taki sposób, aby maksymalnie zneutralizować występowanie i oddziaływanie negatywnych symptomów. Tak poważne trudności wymagają rzetelnego podejścia. Nie da się niczego przyspieszyć, przeskoczyć, ale jest to opłacalny wysiłek, bowiem można powiedzieć, z odrobiną przesady, że oto niemożliwe staje się możliwym, że stary człowiek spisany na straty otrzymuje szansę do polepszenia jakości własnej egzystencji, że na lepsze zmienia się on i jego życie. A czyż nie jest to ostateczny cel fachowego pomagania?

Walidacja według Naomi Feil nie jest jakąś magiczną techniką, lecz wyważonym i racjonalnym podejściem do każdego rodzaju problemów starego człowieka, także tych, które postronnemu obserwatorowi wydają się bezzasadne, niewytłumaczalne, irracjonalne. Można dotrzeć do sedna tych spraw tylko wtedy, kiedy posiada się dostateczny zakres informacji dotyczących podopiecznego. Nie ma tu miejsca na przypadkowość, trzeba bazować na faktach. Anamneza w walidacji jest szeroka. Dotyczy przeszłości, teraźniejszości, ale również szuka perspektyw odnoszących się do przyszłości. Bez znajomości tych danych nie tylko nie przeprowadzimy walidacji, ale również nie uda się stwierdzić, czy przyniosła ona jakieś efekty. Zakres tej najbardziej przydatnej wiedzy można rozpisać w następujących punktach:

1. Określenie stadium dezorientacji. Jest to element wyjściowy, decydujący o dalszym przebiegu pracy.
2. Odpowiedź na pytania:
- jakie szczególnie mocne emocje są tłumione przez podopiecznego?
- czy w historii życia występują istotne zadania, które jednak nie zostały zakończone?
- czy boryka się on z nie zaspokojonymi potrzebami, o podstawowym znaczeniu dla każdego człowieka (np. pragnienie bezpieczeństwa, bycia kochanym, produktywnym, potrzebnym, swobodnego wyrażania własnych uczuć)?
3. Kontekst relacji rodzinnych i socjalnych: mąż/żona, dzieci, rodzeństwo, przyjaciele, osoby będące autorytetem itd.
4. Zachowanie w sytuacjach kryzysowych; sposób przepracowania śmierci bliskich osób.
5. Znaczenie życia religijnego, wiary w Boga (lub jej braku).
6. Życie zawodowe; hobby; inne zajęcia wykonywane najczęściej w poprzednich dziesięcioleciach.
7. Schemat reagowania na pogorszenie stanu psychosomatycznego w związku z narastającym wiekiem i inne utraty typowe dla ostatniego odcinka życia.
8. Wyniki anamnezy medycznej, zwłaszcza aspekty charakteryzujące problemy psychiczne i dolegliwości starzejącego się mózgu.

Informacje dotyczące aktualnego stanu pacjenta powinny być pozyskiwane w czasie nie krótszym niż przez dwa, trzy tygodnie. W miarę możliwości należy obserwować podopiecznego o różnych porach dnia. Stan człowieka w podeszłym wieku, i do tego zdezorientowanego, podlega gwałtownym wahaniom. Dlatego zbyt pospieszne i krótkotrwałe ocenianie go może prowadzić do fałszywych wniosków. Im lepiej znamy biografię pacjenta, tym łatwiej będzie włączyć do walidacji elementy dające mu poczucie bezpieczeństwa, co znowu prowadzi do pozyskania zaufania u mieszkańca. A wtedy już niewiele trzeba, aby nawiązać efektywną interakcję, tak ważną dla całego procesu walidacyjnego.

Starajmy się o nawiązanie rozmowy, o komunikację z pacjentem. Każda taka próba dostarcza zarówno konkretnych danych o tej osobie, jak i pomaga w obiektywnym przyporządkowaniu stanu chorego do poszczególnego stadium dezorientacji. Ważne jest jednak takie formułowanie pytań, aby nie wywoływały one lub nie wzmacniały lęków przeżywanych przez podopiecznego. Nie pytajmy również o aspekty czasu, długości trwania i odniesienia do dat. Jeżeli senior coś dokładnie pamięta, z pewnością to powie; natomiast zbytnia dociekliwość uświadamiająca luki w pamięci działa niezwykle demotywująco. Generalnie pierwsze stawiane pytania powinny dotyczyć aktualnych warunków życia, stanu bieżącego: samopoczucie; aktywności oferowane mieszkańcom przez placówkę; ocena personelu i współmieszkańców; uwagi na temat warunków mieszkaniowych, wyposażenia pokoju itp.; sen/bezsenność, wygoda łóżka; skargi, elementy przeszkadzające; problemy zdrowotne; kłopoty z pamięcią; obawy.

Jeżeli uda się ta część rozmowy, to można przejść do kwestii dotyczących przeszłości. Zajmujemy się podstawowymi pytaniami z zakresu biografii podopiecznego: mieszkał w mieście (na wsi)?; jaki zawód miał ojciec?; czym zajmowała się matka?; gdzie sam pracował podopieczny, a czym zajmował się jej/jego współmałżonek?; czy dawniej pacjent często zapadał na zdrowiu?; czy posiadał rodzeństwo?; a może był dzieckiem najstarszym (najmłodszym) i co to znaczyło dla jego sytuacji w rodzinie?; co sprawiało mu przyjemność, było ulubionym zajęciem, stanowiło hobby?; czy podróżował po innych krajach (można dla ułatwienia podać kilka nazw państw); jak układało się w małżeństwie, jak udawało się przetrwać trudne czasy i kryzysy?; co było najgorszym wydarzeniem w całym życiu?, a co najlepszym, najradośniejszym?

Przy pobieżnej lekturze tych pytań może się wydawać, że są one zbyt skomplikowane dla naszych mieszkańców i grożą przeciążeniem intelektualnym i emocjonalnym. Jednakże niezwykle istotny jest sposób, w jaki pytania te stawiamy. To zresztą jest elementem o podstawowym znaczeniu nie tylko dla walidacji, ale dla każdego rodzaju komunikacji werbalnej z osobą w podeszłym wieku, niezależnie od tego, czy jest ona w dobrej formie psychofizycznej, czy też wykazuje już symptomy patologii zdrowotnych, obniżających zdolność postrzegania i komunikowania się. Poprawne stawianie pytań oznacza przede wszystkim kierunkowanie uwagi rozmówcy, po części dokonywanie wstępnej selekcji, zanim on sam będzie musiał się zastanawiać, "grzebać w pamięci", wybierać. Na przykład błędem jest zapytanie: Jaką piosenkę chciałaby pani zaśpiewać? Poprawnie postąpimy, kierując do mieszkanki pytanie będące jednocześnie propozycją: Na pewno zna pani kolędę "Przybieżeli do Betlejem do pasterze..." - chce pani to ze mną zaśpiewać? Podobnie, przykładowe pytanie o podróże może brzmieć: Był pan nad polskim morzem? lub: Była pani w Rzymie?

W procesie walidacji gerontologicznej konwersacja z seniorem, budowana na pytaniach tego typu, pełni bardzo ważną rolę. Umożliwia ona bowiem pozyskanie informacji o trzech niezmiernie ważnych dla walidacji zakresach:
1. Jakimi mechanizmami posługiwał się podopieczny w celu przezwyciężenia negatywnych, kryzysowych sytuacji?
2. Jakiego zadania postawionego mu przez życie nie dokończył lub pozostawił leżące odłogiem czy też uciekł od konfrontacji?
3. W którym stadium dezorientacji się znajduje?

Naomi Feil zaleca również zwrócenie szczególnej uwagi na motorykę całego ciała, na sygnały komunikacji niewerbalnej, na historię życia zapisaną w ciele seniora. W tym kontekście pisze: Charakterystyczne cechy somatyczne odzwierciedlają, co cechowało życie tego człowieka. Głębokie bruzdy na twarzy opowiadają o mechanizmach pokonywania przeciwności. Stara kobieta z głębokimi zmarszczkami mimicznymi biegnącymi od nozdrzy aż po kąciki ust często się śmieje, aby ukryć swoje zdenerwowanie. Bruzdy na czole mężczyzny wskazują na życie pełne trosk. Podeszły wiekiem mężczyzna z jakby wciągniętą szyją chce się bronić przed otoczeniem. Szybkie, gwałtowne ruchy, przemieszczanie się z jednego miejsca w drugie wyrażają wewnętrzny niepokój, wręcz rodzaj paniki: "jaką drogą powinienem pójść?, co teraz zrobię?". Powolna, jakby senna motoryka i spojrzenie nie szukające celu, nie wykazujące koncentracji - wskazują na zamknięcie się we wspomnieniach. ("Validation - The Feil Method...")

W czasie rozmowy o aktualnych uwarunkowaniach, jak też o wspomnieniach, podopieczny będzie w związku ze stawianymi mu pytaniami przekazywał wiele sygnałów niewerbalnych. Niekiedy mogą one stanowić źródło obszerniejszych informacji niż wypowiadane słowa.

Kwestie techniczne

Naomi Feil zaleca walidację regularną, poddawaną ewaluacji, stanowiącą stały element pracy. Nieodparcie nasuwa się więc pytanie o czas, jaki należy przeznaczyć na realizację tego modelu. Jest to oczywiście zależne od innych obowiązków, ale te nie mogą spychać walidacji na ostatnie miejsce. Ważne są też kompetencje fachowo pomagającego, zwłaszcza umiejętność werbalizacji założeń walidacyjnych, jak również zdolność do koncentracji, bowiem praca ze zdezorientowanym seniorem wymaga często znacznego wysiłku. Indywidualny kontakt z podopiecznym o niepełnej, częściowej orientacji powinien trwać od pięciu do piętnastu minut; w stadium drugim - od dwóch do dziesięciu minut; a w ostatnich dwóch stadiach - pomiędzy jedną minutą a dziesięcioma. Jak widać z tych danych, długość trwania walidacyjnego spotkania ma drugorzędne znaczenie. Najważniejsza jest jego intensywność. Jeżeli fachowo pomagający ma trochę więcej czasu, a senior znajduje się akurat w dobrej formie, jest gotowy do dialogu, postrzegania i przyjmowania nowych informacji, to taka sesja terapeutyczna może oczywiście potrwać znacznie dłużej. W instytucjach opieki stacjonarnej zalecane jest co najmniej trzykrotne spotkanie z podopiecznym w ciągu tygodnia.

Stary człowiek prawie zawsze sygnalizuje, że osiągnęliśmy optymalny punkt dla tego dnia lub dla jego fazy. W stadium I obserwujemy wtedy łagodniejszy głos, regularny oddech, normalny puls, rozluźnione usta, a nawet uśmiech. W stadium II poprawia się motoryka ciała, zwłaszcza chód, senior komunikuje się chętnie, korzysta ze słów, staje się "samodzielny", w tym momencie dobrze sobie sam radzi i nie potrzebuje opiekuna. Dla stadium III sukcesem jest zredukowanie powtarzanego nieustannie zachowania, nawiązanie takiego kontaktu z podopiecznym, którego rdzeniem jest przekierowanie negatywnego zachowania na inne formy wyrazu (ruch, muzykę itp.) odpowiadające możliwościom i potrzebom pacjenta. Dla stadium IV nie można raczej podać aż tak jednoznacznych wskazówek. Jeżeli nie zauważymy żadnej reakcji (a jest to niestety typowa sytuacja), to kończymy sesję walidacyjną po około trzech minutach.

Pamiętajmy, że walidacja w swoich najbardziej podstawowych wymiarach nie jest techniką dostępną jedynie dla wtajemniczonych i możliwą do przeprowadzania tylko w szczególnych uwarunkowaniach. Walidacja może być stosowana dosłownie wszędzie i w każdych okolicznościach i przez każdą osobę, która zdaje sobie sprawę, jak ważna jest jakość kontaktu ze starym człowiekiem i nakierowanie na jego specyficzne potrzeby. Podczas walidacji gerontologicznej stwarzamy poczucie bezpieczeństwa, chronimy prywatność, budujemy zaufanie, prawdziwie interesujemy się osobą w podeszłym wieku. Tylko tyle i aż tyle.


W następnej części tego artykułu zajmujemy się walidacyjnymi odpowiedziami na zróżnicowania wynikające z poszczególnych stopni dezorientacji.

uwagi, komentarze