Walidacja
gerontologiczna według Naomi Feil.
Część II - Cztery stadia dezorientacji
Wszystko zostało już sprawdzone
Metoda Naomi Feil jest równocześnie prosta i skuteczna.
Sceptyk mógłby nawet powiedzieć: zbyt prosta, aby była
aż tak skuteczna. Jednak nie musimy bać się takich zastrzeżeń.
W ciągu ostatnich dwudziestu latach walidacja gerontologiczna
jest stale poddawana ocenie, badaniom, krytyce i ewaluacji. Na
jej temat studenci piszą prace dyplomowe; zajmują się nią niezależni
naukowcy-teoretycy, ale także praktycy tej techniki, sami zadający
wiele pytań odnośnie do własnych wysiłków. Ponad sto tysięcy fachowo
pomagających zostało bezpośrednio przeszkolonych w stosowaniu
walidacji gerontologicznej autorstwa Naomi Feil, zaś liczba osób
uczących się tej metody z fachowej prasy i książek jest z pewnością
wielokrotnie większa. Nie mamy tu miejsca na szczegółowe przytaczanie
poszczególnych analiz. Możemy jedynie zaprezentować najważniejsze
dane oraz ogólne wnioski. Są one rzeczywiście miarodajne, gdyż
oparte o jednoznacznie stwierdzone efekty.
* Zacznijmy od najważniejszego wniosku: walidacja
jest skuteczna, seniorzy reagują na ten rodzaj oddziaływania
terapeutycznego, z tym że postęp dokonuje się powoli i może podlegać
fluktuacjom zależnie od dnia. Jednak po pewnym czasie bez trudu
można zauważyć u podopiecznych pozytywne zmiany o trwałym charakterze.
* Motoryka ciała pacjenta sygnalizuje poprawę ogólnego stanu:
senior stara się siedzieć wyprostowany, nie zamyka oczu na dłuższy
czas, wykazuje wzmocnione dążenie do komunikacji werbalnej i niewerbalnej,
przemieszcza się sprawniej, stara się o większą mobilność.
* Wyraźnej redukcji ulegają stany agresji, próby niedozwolonego
opuszczania obiektu, przejawy złości, krzyki i tendencja do używania
przemocy fizycznej. W efekcie można znacznie zmniejszyć ilość
aplikowanych środków uspokajających.
* Podopieczny lepiej postrzega otaczającą go realność, mniej się
boi, ma zaufanie do opiekunów, przejawia poczucie humoru, korzysta
z większego zasobu słownictwa.
Te pozytywne zmiany mają pojawić się w miejsce
negatywnych symptomów, a przynajmniej częściowo je zastąpić. Walidacja
gerontologiczna odpowiada więc na deficyty związane ze starzeniem
się organizmu i połączonymi z tym procesem patologicznymi zmianami.
Naomi Feil wprowadza termin dezorientacji, którym
posłużyliśmy się już w pierwszym artykule naszego cyklu. Pod tym
słowem rozumie się taką egzystencję seniora, w której coraz więcej
jest ucieczki od świata realnego, coraz więcej regresu, braku
współpracy i tego, co można by nazwać powolnym rezygnowaniem z
życia. Nie jest to oczywiście stan jednolity, przejawiający się
zawsze pod takimi samymi postaciami i w takim samym nasileniu.
Dlatego, w celu lepszego zrozumienia starego człowieka i w celu
zagwarantowania efektywnej opieki, Naomi Feil wprowadza robocze
rozróżnienie czterech stadiów dezorientacji. Każde z nich ma inny
wymiar, toteż adekwatna pomoc nie może abstrahować od tych różnic.
Coraz dłuższy tunel izolacji
Stadium I - Niedostateczna, niepełna, częściowa
orientacja; senior nie czuje się szczęśliwy.
Na pierwszy rzut oka znajdujący się w tym stadium
podopieczny niczym szczególnym nie wyróżnia się spośród całej
grupy mieszkańców. Jednak przy dokładniejszej obserwacji zauważamy,
iż osoba ta próbuje uzewnętrzniać dawne, nieprzepracowane konflikty.
Robi to otwarcie lub w sposób wymagający dopatrzenia się prawdziwych
intencji, ale zawsze mamy tu do czynienia z następującym mechanizmem:
ktoś z otoczenia zostaje "wybrany" jako symbol zadawnionych
konfliktów. Na przykład 88-letnia mieszkanka oskarża swą sąsiadkę
z pokoju o kradzież osobistych rzeczy. Badanie biografii mieszkanki
wykazuje, że przez niemal całe życie kobieta ta była zazdrosna
o własną siostrę - ładniejszą, bardziej lubianą, której życie
potoczyło się znacznie łatwiej. Inny przykład. Powtarzające się
skargi pewnej staruszki, jakoby pod jej łóżko co wieczór wchodził
obcy mężczyzna, wskazują na to, że kobieta ta nie miała możliwości
wypowiadania swoich prawdziwych potrzeb seksualnych i że nigdy
nie zajęto się psychoterapeutycznie tym problemem. Z kolei podejrzenia
seniora o zatruwanie jedzenia interpretuje Naomi Feil jako symbol
braku miłości, poczucia bycia kochanym i potrzebnym.
Ta grupa podopiecznych z reguły jest zdyscyplinowana,
zachowuje porządek, angażuje się chętnie w rozmowy. Jednakże kiedy
zwrócimy uwagę seniorowi na zawodność jego pamięci, ewidentne
przekłamanie faktów, nieprawdę - wowczas zwykle zauważamy nie
tylko ogromne zawstydzenie, ale także uparte zaprzeczanie, a nawet
kłamstwa służące postawieniu na swoim. Ci mieszkańcy czują się
niepotrzebni, opuszczeni, zepchnięci na margines życia, a jednocześnie
przeżywają intensywne, nieuporządkowane emocje. W opinii tych
seniorów prawie zawsze winni są inni - rodzina, przełożony z dawnej
pracy, personel pielęgniarski i opiekuńczy, lekarze itp. Te oskarżenia
przybierają często bardzo konkretny charakter - na przykład za
wypadanie włosów (w rzeczywistości spowodowane podeszłym wiekiem)
wini się fryzjerkę. Senior przeżywa niejako stan ciągłego oblężenia,
co wywołuje u niego lęk przed dniem dzisiejszym i przed przyszłością.
Jakoś trzeba na to reagować, po swojemu sobie poradzić. Tak więc
mieszkaniec "chomikuje" jedzenie, zastawę stołową, gazety,
artykuły higieniczne i to wszystko, co uda mu się zebrać na terenie
domu pomocy społecznej lub zakładu opiekuńczo-leczniczego. (Kto
ma zapasy, ten może pewniej spoglądać w przyszłość.) Tego człowieka
nie da się przekonać, nie da się mu nic wytłumaczyć, jeżeli będzie
to sprzeczne z jego wolą i z aktualnym nastawieniem emocjonalnym.
Podopieczni są nieufni, uważają, że jeżeli samodzielnie nie zadbają
o własny interes, to nikt inny im nie pomoże i nie zajmie się
nimi. Obrona przed wszystkim i przed wszystkimi staje się w końcu
jedynym celem egzystencji seniora, rozrasta się, zajmując wszelkie
obszary życia. Próba gwałtownego przyhamowania tego rodzaju skłonności
jest odbierana jako zamach na podstawowe prawa.
To stadium, czyli ten zakres problemów pacjenta,
poznajemy po licznych symptomach psychosomatycznych. Chociaż spojrzenie
podopiecznego jest wyraźne i jasne, to jednak nie podtrzymuje
on kontaktu wzrokowego. Ciało jest wyprostowane, mięśnie napięte,
usta zaciśnięte. Senior oddycha płytko, głos ma ostry, płaczliwy
bądź piskliwy. Często szuka wokół siebie laski, torebki, swetra,
kapelusza i bez konkretnej potrzeby kurczowo ściska te przedmioty
w rękach. Udowodnione błędy próbuje minimalizować wymyślaniem
usprawiedliwiających historii. "Z założenia" broni się
przed wszelkimi zmianami, bez próby obiektywnej oceny ich przydatności.
Są to również osoby gwałtownie reagujące na postępowanie współmieszkańców
nie potrafiących lub nie chcących panować nad własnym zachowaniem,
a jednocześnie zaprzeczające temu, że same mają jakieś szczególne
potrzeby emocjonalne, związane z aktualnie przeżywanymi deficytami.
Co więcej, podopieczny broni się przed okazywaniem mu uczuć, przed
dotknięciem, pogłaskaniem lub przytuleniem; nie chce okazać, że
jest "miękki", że potrzebuje innego człowieka. Senior,
niezależnie od uwarunkowań, pragnie zachować przestrzenną, osobistą
sferę prywatności, której nikt nie powinien przekraczać (najczęściej
"bronioną" strefą jest odległość około pięćdziesięciu
centymetrów).
Stadium II - Problemy z orientacją w czasie,
utrata zdolności poznawczych.
Im większe trudności z pamięcią, z orientacją czasową
i przestrzenną, tym większa skłonność do ucieczki przed normalnym
życiem. Kiedy zawodzą wzrok, słuch, powonienie, a nawet odczuwanie
smaku i sprawność poznawania przez dotyk - nie da się już zaprzeczyć,
iż utraciło się sprawność. Stary człowiek nie potrafi korzystać
z chronologicznego porządkowania życia. Minuta, godzina, dzień
tracą praktyczne znaczenie. Treścią życia stają się więc wspomnienia,
przeszłość. Zachodzi reakcja łańcuchowa: jedna emocja wywołuje
następne. Naomi Feil charakteryzuje w następujący sposób to stadium
i związane z nim przeżycia podopiecznych: Rzecz lub osoba
z teraźniejszości staje się symbolem - biletem powrotnym do przeszłości.
Znany ruch służy za pojazd, żywe obrazy dostarczają mocy silnika.
Zamazany obraz i ograniczona pamięć krótkotrwała są przyczynami
tej podróży. Poczucie nieprzydatności i samotności ma wysoką cenę;
jest nią bezsens wypływający z poznania realności. (...) Osoby
z dezorientacją czasową powracają do podstawowych, uniwersalnych
uczuć: miłości, nienawiści, lęku przed rozdzieleniem, dążenia
do tożsamości. Te emocje wyrażają wszyscy bardzo starzy, zdezorientowani
ludzie w domach dla seniorów na całym świecie. ("Validation
- The Feil Method...") W niektórych przypadkach tego rodzaju
dezorientacja jest swoistym mechanizmem obronnym wobec lawiny
niepowodzeń i rozczarowań. Na przykład osoba, która znalazła się
w domu pomocy społecznej wbrew własnej woli, przestaje starać
się o utrzymanie relacji ze światem realnym, bowiem w ten sposób
może nadal "przebywać we własnym domu", uciec przed
lękami wywołanymi nową sytuacją.
I te problemy demonstrują się w zachowaniu i motoryce
ciała. Pacjent porusza się i mówi powoli. Jego przemieszczanie
się jest jakby zarazem pytaniem dokąd? - widać, że nie jest pewny
obranego celu. Choć oczy wyrażają spokój, to jednak spojrzenie
często jest tylko bezmyślnym spoglądaniem, któremu nie towarzyszy
refleksja nad tym, co się widzi. Cała motoryka sygnalizuje niepewność:
senior chodzi pochylony, suwając nogami. Płytki oddech pozwala
jedynie na mówienie monotonnym głosem. Podopieczny wyraża emocje,
jednakże nie potrafi powiązać ich z konkretnymi faktami, zapomina,
co je wywołało. Prawie nie umie myśleć abstrakcyjnie ani też dokonywać
porównań, postrzeganie otoczenia odbywa się głównie na bazie intuicji.
Aktualne są wspomnienia z dzieciństwa i młodości, natomiast sprawy
najnowsze nie mają znaczenia. Posiadane zapasy sił są wykorzystywane
do przepracowania nie rozwiązanych dotąd konfliktów, względnie
aktywizowania przyjemnych uczuć, odzyskiwania poczucia przydatności
własnej osoby. Graniczy z tym używanie słownictwa z dalekiej przeszłości
i tworzenie własnych słów, jak i specyficzna kreatywność i poetyckość
w komunikacji. Często słyszymy słowa: on, ona, to - jednakże bez
wyjaśnienia, kogo lub co one przedstawiają. Pacjent myśli symbolami
i obrazami, a nie słowami. Ma trudności z koncentracją. Czas przebiega
dlań o tyle, o ile ma związek z osobistymi odczuciami i uczuciami.
Seniora w tym stadium cechuje również brak kontroli nad własnym
zachowaniem w sensie przestrzegania norm socjalnych. Dąży do natychmiastowego
zaspokajania odczuwanych potrzeb bez względu na to, jaki mają
charakter i bez zwracania uwagi na towarzyszące temu okoliczności
i uwarunkowania.
Stadium III - Powtarzające się ruchy, motoryka
zastępująca mówienie.
W stadium trzecim znajdują się osoby, które, przeżywając
problemy opisane w poprzednim punkcie, nie otrzymały pomocy adekwatnej
do ich potrzeb, czyli nie zostały poddane walidacji gerontologicznej.
Taki człowiek posługuje się ruchami i dźwiękami należącymi do
fazy wcześniejszej od korzystania z języka mówionego. I znowu
dzieje się to tylko po to, aby rozwiązać nie przepracowane konflikty
z przeszłości. Oddajmy głos Naomi Feil; wybrany cytat - choć może
trochę drastyczny - wyraża przecież wiedzę nabytą w pracy trwającej
ponad trzy dziesięciolecia. Części ciała stają się symbolami,
ruchy zastępują słowa. Ktoś, kto czuje się skrępowany, ciągle
się ubiera i rozbiera, aby poczuć się wolny. Osoba z emocjonalnym
głodem zjada kredę, aby zaspokoić potrzebę miłości. Kiedy jest
rozzłoszczona, tak długo tupie, aż złość zostaje rozładowana.
Każdy człowiek jest ukształtowany przez wyobrażenia, jakie jego
rodzice mieli o złym zachowaniu się. W zaawansowanym wieku jest
dostatecznie mądry, aby wyrazić związane z tym uczucia, aby rozwiązać
wywołane tym konflikty. Wstyd, poczucie winy, życzenia seksualne
albo złość były przez całe życie duszone, ukrywane, znajdowały
się pod ścisłą kontrolą. Po kilku dziesięcioleciach, w starości,
wychodzą na światło dzienne. Mężczyzna w III stadium dezorientacji
opuszcza spodnie, po raz pierwszy w swoim życiu chce udowodnić
własną męskość. Albo wyrazić złość kierowaną do rodziców, że karali
go za pierwsze sygnały pobudzenia seksualnego wywołanego dojrzewaniem.
Emocje więzione przez całe życie wreszcie wybuchają, odkorkowują
się. Złość dotycząca sztywnych reguł; wstyd, że w czasie tresury
czystości "narobiło się w spodnie"; poczucie winy, że
we właściwym momencie nie było się na właściwym miejscu - występują
przy końcu życia w postaci gwałtownych ruchów. ("Validation
- The Feil Method...")
Mowa pacjenta jest niezrozumiała, wraca on do najwcześniejszej
fazy wydobywania dźwięków. Cała swoją osobą szuka zresztą powrotu
do poczucia bezpieczeństwa, jakie zostało zachowane we wspomnieniach
z przeszłości. Usta składają się do ssania, mlaskając mówią "ma-ma";
stary człowiek kołysze się lub chce być kołysany, bo to przywraca
mu dzieciństwo. Jakiś przedmiot, na przykład skarpeta, jest skrótem
szerokiego kontekstu życia matki i gospodyni domowej, kiedy miało
się obowiązki, było potrzebnym i przydatnym. Osoby z jakichś względów
(wygląd, głos, ubiór itp.) kojarzone z postaciami z przeszłości,
stają się nimi w oczach zdezorientowanego pacjenta
- nie jest ważna ich płeć lub wiek, bo stary człowiek według własnych
kryteriów dokonał tej właśnie identyfikacji. Nierzadko osoba z
ograniczoną mobilnością jest bardzo "ruchliwa": "chodzi"
i "tańczy" na wózku, a jej dłonie i palce przedstawiają
pantomimę, odtwarzając wykonywaną kiedyś pracę lub ulubione zajęcia.
W tej grupie seniorów najczęściej występuje rytmiczna
motoryka ciała, śpiew (choć już prawie nie korzystają z języka
mówionego), dźwięki i odgłosy typowe dla małych dzieci, nietrzymanie
moczu, częsty płacz, ciągłe powtarzanie tych samych ruchów, momenty
eksponowania w złości siły fizycznej, jakiej nie podejrzewalibyśmy
u osoby w tak zaawansowanym wieku. Ruch jest dla tego człowieka
dosłownie niezbędny. To właśnie dzięki niemu senior rozprasza
lęk, zyskuje pole aktywności, a nawet formę rozrywki. Z kolei
powtarzanie tych samych dźwięków to rodzaj uspokajającej autostymulacji,
mechanizm służący przepracowywaniu emocji, o których senior nie
potrafi rozmawiać. Podopiecznych znajdujących się w tym stadium
cechuje powiększająca się utrata świadomości własnego ciała, ale
także innych wymiarów własnej osoby. Im mniej motywacji ze strony
opiekunów, tym większe popadanie w izolację i zajmowanie się monotonnymi
czynnościami, stanowiącymi najłatwiejszą formę autostymulacji.
Stadium IV - Wegetowanie, totalna emigracja
wewnętrzna.
To ostatnie stadium można opisać w niewielu słowach,
bowiem nie jest ono niczym innym, jak właśnie całkowitą rezygnacją
seniora z przepracowania życia, pozostawieniem wszystkich konfliktów
i problemów w stanie braku zakończenia, rozwiązania, ostatecznego
i jednoznacznego ustosunkowania się do nich. Wydaje się, jakby
jedynym celem starego człowieka było osiągnięcie maksymalnej izolacji
od świata zewnętrznego. Minimalna jest własna aktywność, w zasadzie
człowiek ten chce jedynie żyć w sensie fizycznym i nic poza tym.
Brak motywacji z zewnątrz, ale także zbyt gwałtowne próby wyrwania
podopiecznego z tego stanu, kierują go ku dosłownemu wegetowaniu,
totalnej pasywności.
Stary człowiek spędza większość czasu z zamkniętymi
oczami, a kiedy je otwiera, widać w nich jedynie pustkę, brak
jakiegokolwiek zainteresowania. Podopieczny nie zachęcany do aktywności,
może spędzić cały dzień w łóżku skulony jak ludzki embrion lub
też "ukryty" w fotelu. Obserwator godzinami nie dostrzega
ruchu, nie zauważa demonstrowania emocji, nie napotka na jakąkolwiek
aktywność seniora. Co więcej, często nie mamy żadnej
możliwości obiektywnego ocenienia, czy różnorodne bodźce zewnętrzne
wywołują jakieś reakcje pacjenta. |