| Agresja
jako reakcja. Analiza przyczyn agresywnego zachowania naszych
podopiecznych wykazuje, że w większości przypadków byłoby nieporozumieniem
uznawanie tych ekscesów za wyraz złej woli seniorów, za dowód celowego
działania niedobrego człowieka. (Uwaga: w tym materiale nie omawiamy
agresji wywołanej patologią alkoholizmu.) Dlatego dobrze jest odczekać
chwilę z reakcją, nie ulegać pierwszym nerwowym impulsom, a raczej
zastanowić się, co może stać za takim - zdawałoby się - niezrozumiałym
zachowaniem? Tych przyczyn może być wiele: *
Nowi mieszkańcy, zwłaszcza ci, którzy znaleźli się w naszej placówce
wbrew swojej woli lub u których wymuszono
zgodę na zmianę miejsca zamieszkania, nie stronią od agresji.
Niezadowolenie, rozczarowanie, poczucie odrzucenia przez najbliższych
itp. wymagają przepracowania. Najpoważniejsze problemy nigdy nie
są leczone z dnia na dzień - walka z poczuciem utraty wymaga zawsze
długiego czasu. Tymczasem w środku coś doskwiera, cała osobowość
protestuje, senior postrzega samego siebie jako skrzywdzonego.
Nie mając już wokół siebie najbliższych, nie mogąc wyrazić swego
protestu w stosunku do nich - stary człowiek szuka sobie niejako
zastępczej ofiary, to znaczy wybiera osobę najłatwiej dostępną.
Tak oto niczemu nie winna pielęgniarka musi wysłuchiwać nieustannych
tyrad i utyskiwań seniora, niesłusznej krytyki pod swoim adresem
i niesprawiedliwych uwag. Wielu mieszkańców chce także dosłownie
wykrzyczeć swój ból - szukają oni ślepej zemsty.
* Agresję wywołują także ograniczenia: te wiążące
się z funkcjonowaniem instytucji oraz te narzucone pogarszającym
się stanem zdrowia. Osoba w podeszłym wieku zauważa, że w coraz
mniejszym stopniu panuje nad własnym życiem, że obcy ludzie decydują
o przebiegu dnia, o wykonywanych czynnościach, o tym, z kim i
kiedy się spotyka itd. Z każdym miesiącem te granice i bariery
są odczuwane coraz mocniej.
* Bycie zdanym na ciągłą pomoc personelu pielęgniarskiego i opiekuńczego
(także wtedy, kiedy jest ona wykonywana bezbłędnie i z empatią),
zależność od obcych osób nawet w najbardziej intymnych
funkcjach ciała i związanej z tym pielęgnacji - to zwłaszcza dla
osób wrażliwych przeżycia radykalnie obniżające ich poczucie własnej
wartości. Część podopiecznych zupełnie nie potrafi poradzić sobie
z tego rodzaju odczuciami, a przy zredukowanej możliwości intelektualnego
przepracowania tego dyskomfortu, wybierają najłatwiejszą drogę,
czyli posługują się agresją. Ona to ma przykryć wstyd, umożliwić
odreagowanie i umocnienie własnej pozycji. "Jestem niedołężny,
ale pokazując siłę, jestem jeszcze kimś."
* Niektórzy seniorzy twierdzą wprost, że w ich sytuacji, w tym
konkretnym domu, o swoje można upomnieć się jedynie krzykiem i
wyraźnym zwracaniem na siebie uwagi. Choć z reguły są to relacje
albo mocno przesadzone, albo też całkowicie nieprawdziwe, jednak
z profesjonalnej ostrożności należałoby sprawdzić, czy aby wypowiedzi
mieszkańca nie są sygnałem jakichś niedociągnięć, braku realizowania
standardu lub nawet pewnych nieprawidłowości
w pracy opiekuńczej i pielęgniarskiej.
* Nie zawsze stosunki pomiędzy personelem a podopiecznymi
układają się zadowalająco. Jeżeli taki stan nie stanowi sytuacji
wyjątkowej, lecz stał się niedobrą rutyną, to od pewnego momentu
musimy oczekiwać eskalacji agresywnych zachowań u podopiecznych.
Fachowo pomagający jest "wszechmocny" - mieszkaniec
dysponuje nikłymi formalnymi i praktycznymi możliwościami przeciwstawienia
się totalnej instytucji. Sięga więc po to, co jego zdaniem najboleśniej
dotknie personel, to znaczy staje się agresywny.
* Na naszych łamach wielokrotnie już omawialiśmy zachowania agresywne
będące psychicznym i psychosomatycznym skutkiem niekorzystnej
sytuacji życiowej, jak też jednostek
chorobowych, typowych dla wieku podeszłego. Nie należy
zapominać i o tej ewentualnej przyczynie zakłóceń normalnego zachowania
i jego eskalacji w kierunku agresji.
Powyższe punkty brzmią ogólnie i mogą się wydawać
twierdzeniami dotyczącymi prawie każdego seniora przebywającego
w instytucji opieki stacjonarnej. Jednakże opiekun starego człowieka
powinien choć przez chwilę zastanowić się, co znaczą one w przypadku
tego konkretnego mieszkańca - z jego biografią, w kontekście jego
sytuacji rodzinnej i uwarunkowań socjalnych, w specyficznych przypadłościach
braku zdrowia somatycznego, w ograniczonej perspektywie przyszłości.
Każdy człowiek jest agresywny.
Największym błędem, jaki może nam się przydarzyć w związku z przejawami
agresji u naszych starszych podopiecznych, jest traktowanie jej
jako czegoś wyjątkowego, co absolutnie nie powinno się pojawiać.
Takie podejście jest nonsensowne. Przecież zarówno dla seniorów
wymagających opieki i pielęgnacji, jak i dla zapewniających je
fachowo pomagających - wzajemne kontakty zawierają momenty trudne
i bardzo trudne. Nie zawsze da się pogodzić potrzeby i możliwości,
w związku z czym pojawia się zdenerwowanie czy nawet złość, a
frustracja i stres nadwerężają opanowanie. Dlatego nie należy
przesadnie dramatyzować sytuacji, w której pojawia się agresja.
Stary człowiek ma prawo do normalnego przeżywania i uzewnętrzniania
wszystkich emocji, także tych na pierwszy rzut oka całkowicie
negatywnych. Nie wolno jedynie dopuścić, aby stały się one rutyną
z jego strony. Sam profesjonalnie pomagający powinien się strzec
przed zaszufladkowaniem mieszkańca do kategorii "agresywnych".
Musi także zwracać pilną uwagę, by nie odpowiadać na naganne zachowania
seniora w taki sam sposób. Zwłaszcza drobne, sporadyczne przejawy
nieopanowania emocjonalnego wcale nie muszą zakłócać relacji pomiędzy
opiekunem a podopiecznym. Jeżeli ogólny klimat panujący w domu
pomocy społecznej sprzyja mieszkańcom, a równocześnie jeżeli dyrekcja
stwarza personelowi szanse na odnawianie sił psychicznych i fizycznych,
dba o codzienną psychohigienę pracowników, chroni ich od wypalenia
wewnętrznego - to w takich okolicznościach chwilowe trudne momenty
przemijają bez śladu i nie odciskają piętna na subiektywnym i
obiektywnym kontekście funkcjonowania placówki.
Co się za tym kryje? Problem staje
się poważniejszy, kiedy senior regularnie wpada w złość i nie
potrafi jej opanować. Wówczas dla dobra tego człowieka, innych
mieszkańców, jak i w interesie całego personelu zatrudnionego
w naszej instytucji - należy bezwzględnie dokonać ewaluacji tego
przypadku. Zbieramy się więc - i oprócz rozważenia uwag, które
przewinęły się już w tym tekście - zadajmy sobie dodatkowo następujące
pytania:
* Czy pacjentowi podawane są jakieś nowe lekarstwa,
czy może zmieniono dozowanie aplikowanych dotychczas środków farmakologicznych?
* Czy zachowanie mieszkańca było odpowiedzią na agresję ze strony
innej osoby?
* Czy można wyodrębnić, nazwać, znaleźć bezpośrednią przyczynę
agresywnego zachowania?
* Czy zachowanie mieszkańca zaskoczyło nas, było czymś niespodziewanym,
czy też możemy je przyporządkować do poprzednio występującego
braku opanowania?
* Czy w życiu tego człowieka wydarzyło się teraz coś ważnego,
zaszła nagle jakaś zmiana mogąca mieć wpływ na obniżenie stabilności
emocjonalnej?
* Czy ten mieszkaniec spotkał się ostatnio z rodziną, przyjaciółmi,
czy otrzymał może jakąś wiadomość szczególnego rodzaju?
* Jak zachowuje się ten człowiek po ustaniu agresji, kiedy się
już uspokoi i ma możliwość osobistego ustosunkowania się do tych
wydarzeń; co wówczas przeżywa?
Dość często ostateczne rozwiązanie problemu będzie
wymagało przeprowadzenia szczerej rozmowy z pacjentem. Przygotujmy
się jednak na to, że nasze dobre intencje nie zawsze spotkają
się z życzliwym przyjęciem. Wielu mieszkańców nie nauczyło się
w ciągu całego swego długiego życia konstruktywnego radzenia sobie
z negatywnymi emocjami. Potrafią jedynie eksponować je pod postacią
agresji. "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość
trąci." Dlatego w przypadku tych mieszkańców nawet najbardziej
wyrozumiały i cierpliwy opiekun może napotkać na poważne trudności
i zaciekły opór ze strony seniora, który po prostu nie
chce dać się nauczyć innego zachowania. Są też inni podopieczni,
którzy po prostu wstydzą się, że wciąż nie potrafią się opanować
i z tego powodu unikają rozmowy o swym problemie. Tutaj profesjonalnie
pomagającemu będzie na szczęście łatwiej - wystarczy zwykłe rozpoczęcie
swobodnej i przyjacielskiej konwersacji, jak gdyby nic się nie
stało.
Niezależnie od tego, jaki wariant przyjmie postawa
seniora, ostatecznym celem jest zlikwidowanie zachowań agresywnych,
a przynajmniej ich odczuwalne zredukowanie. Przy tym nie zawsze
potrzebne i wskazane jest dochodzenie do korzeni negatywnego zachowania.
Niekiedy wystarczy stworzenie takich warunków, aby podopieczny
zauważył, że nie ma tu już miejsca na jego wybuchy, oraz jednocześnie
uświadomienie mu, że nikt nie będzie go traktował gorzej dlatego,
iż nie potrafił się do tej pory opanować.
Niestety, może zdarzyć się i tak, że mimo wszelkich
wysiłków personelu senior nie robi absolutnie nic, aby zapanować
nad swoimi wybujałymi emocjami. Czasami nie ma innego wyjścia
jak tylko zastanowić się nad akceptowaniem tej negatywnej postawy
mieszkańca, zwłaszcza w przypadku, gdy ataki seniora nie kierują
się bezpośrednio przeciw konkretnej osobie, lecz mają ogólny charakter.
Takie ustępstwo jest jednak ostatecznością, dopuszczalną wyłącznie
wtedy, gdy natężenie agresji i częstotliwość jej występowania
nie będą rozbijać podstaw wykonywania roli zawodowej ani zakłócać
warunków egzystencji innych mieszkańców. Nawet przy realizowaniu
koncepcji tolerowania pewnej dawki agresywnych zachowań nie wolno
zapomnieć, że najczęściej demonstrowanie agresji to sygnał, że
tu konieczna jest jakaś zmiana. Toteż akceptowanie (przez jakiś
czas) negatywnych zachowań seniora powinno być raczej wyjątkiem,
a nie regułą.
Wiele zależy od mojej postawy. Na problemy stwarzane
przez mieszkańca należy patrzeć z wyrozumiałością. Ten człowiek
boryka się z wieloma deficytami i dlatego najczęściej nie będzie
w stanie wyłącznie o własnych siłach uporządkować swych rozhulanych
emocji. Za rozwiązanie tego rodzaju kłopotów odpowiedzialny jest
ostatecznie fachowo pomagający. Przecież seniorzy zostali powierzeni
naszej opiece i pielęgnacji dlatego, że ani oni sami, ani też
ich rodziny nie miały możliwości i kompetencji do przejęcia tych
zadań. Negatywne zachowanie mieszkańca nie znosi w żadnym wymiarze
naszych obowiązków wynikających z roli zawodowej. W każdych okolicznościach
to właśnie fachowo pomagający są odpowiedzialni za zredukowanie
agresji podopiecznego i wynikających z niej zagrożeń. Jako niezwykle
przydatne należy tu wskazać teoretyczne przygotowanie
się do tego rodzaju sytuacji; ich przemyślenie zanim jeszcze się
wydarzą. Dzięki takiemu treningowi nie zareaguję impulsywnie,
nie stracę kontroli nad rozwojem wydarzeń. Niezależnie od tego,
w jakim wariancie konfrontacji z agresywnym seniorem będę się
znajdować, zawsze musi mi towarzyszyć jedno zasadnicze pytanie:
dlaczego?, dlaczego ten człowiek teraz
się tak zachowuje? Jako dalsze żelazne reguły postępowania można
podać następujące wskazówki:
* Unikam podejmowania werbalnej, a tym bardziej
czynnej walki z seniorem.
* Nie stosuję żadnej przemocy, nie grożę, nie straszę sankcjami
- to tylko wzmacnia agresję.
* Próbuję uspokoić podopiecznego słowami i/lub gestem, na przykład
położeniem dłoni na jego ramieniu. Ale - uwaga: nie każdy pacjent
znajdujący się w takim wzburzeniu życzy sobie kontaktu fizycznego.
* Kiedy choć trochę ucichną emocje, staram się nawiązać rozmowę,
dowiedzieć się, o co właściwie chodzi.
* Sprawdzam miejsce, w którym znajduje się podopieczny. Czy jest
tu coś lub ktoś mogący być potencjalnym wyzwalaczem agresji? Co
mogę na wszelki wypadek zmienić? Może trzeba wyłączyć odbiornik
telewizyjny / zmniejszyć ogrzewanie / obudzić przeraźliwie chrapiącego
współmieszkańca / zamknąć okno wiodące na ulicę pełną kakofonicznych
dźwięków?
* Pytam współmieszkańców, czy może oni mogą coś powiedzieć na
temat przyczyn tego agresywnego zachowania?
* Jeżeli pacjent podejmuje czynną napaść, chce bić lub zaczyna
rzucać tym, co ma pod ręką - pierwszą reakcją powinno być wezwanie
pomocy koleżanek i kolegów. Trzeba też zadbać, aby mieszkańcy
znajdujący się w tym samym pomieszczeniu nie odnieśli przypadkowo
jakichś szkód. Najlepiej więc, jeżeli oddalą się na bezpieczną
odległość lub w ogóle opuszczą pokój.
* Przy dużym nasileniu agresji nie należy zwlekać z wezwaniem
psychiatry, neurologa lub innego lekarza. Można też zaaplikować
środek uspokajający, dostosowany do stanu zdrowia mieszkańca.
* Jeżeli senior uniemożliwia przeprowadzenie zabiegów toalety
i pielęgnacji ciała, w żadnym wypadku nie róbmy nic na siłę, przemocą
pokonując fizyczny opór pacjenta. Najlepszym rozwiązaniem jest
przerwanie zabiegów, odczekanie kilkunastu minut, a może nawet
godziny, następnie powrót do pacjenta i próba dokończenia pracy.
Zapytajmy go wtedy, czy może chciałby, aby coś zmienić w ramach
przeprowadzania toalety (cieplejsza woda?, większy ręcznik?, samodzielne
wykonywanie pewnych czynności?, większy stopień intymności? itp.).
***
Każdy przypadek agresji ma jakieś uzasadnienie.
Agresja nie pojawia się znikąd. Im większa liczba koleżanek i
kolegów ma do czynienia z agresywnym mieszkańcem, tym większe
prawdopodobieństwo, że dotrzemy do prawdy o nim. Można na przykład
celowo wprowadzić rotację personelu w kontaktach z tą osobą. Zawsze
przydadzą się rozmowy z najbliższą rodziną i przyjrzenie się biografii
podopiecznego. Wspomniana już ewaluacja w szerszym gronie powinna
stanowić fundament, na którym zbuduje się strategię dalszego postępowania
z mieszkańcami nastręczającymi najwięcej trudności. Ważne, aby
ustalenia podjęte w czasie takich narad miały charakter zobowiązujący
dla wszystkich zatrudnionych.
Pamiętajmy, że wina nigdy nie leży po jednej tylko
stronie. Nie bójmy się przyznać do własnych błędów, mogących stanowić
dla podopiecznego pretekst do demonstrowania agresji. Miejmy odwagę
do wywalczenia koniecznych zmian, na przykład zwiększenia ilości
czasu, jaki wolno nam przeznaczyć na pojedynczego mieszkańca przy
wykonywaniu rutynowych zadań. Agresja podopiecznego jest zawsze
jakimś rodzajem kryzysu, a przecież, jak wiemy, każdy kryzys daje
się wykorzystać do budowania czegoś nowego i lepszego, do zainicjowania
pozytywnych zmian. Potraktujmy więc te problemy jako sygnał o
występowaniu deficytów i jako szansę do rozpoczęcia efektywniejszej
opieki nad stwarzającym trudności seniorem.
|