|
 |
Pacjent
w śpiączce, pacjent nieprzytomny. Postulaty poprawnego rozumienia
chorego i aktywizującej pielęgnacji
Królewicz szedł dalej, a wszędzie było
tak cicho, że mógł słyszeć swój własny oddech. Wreszcie doszedł
do wieży i otworzył drzwi do małej komnaty, w której spała królewna.
Leżała tam i była tak piękna, że nie mógł od niej oderwać spojrzenia.
Pochylił się nad nią i pocałował. W chwili, kiedy dotknął jej
pocałunkiem, śpiąca królewna otworzyła oczy, obudziła się i spojrzała
na niego radośnie.
bracia Grimm, Śpiąca Królewna
Najważniejsza realność mojego doświadczalnego
"ja" nie może być zidentyfikowana z mózgiem, neuronami
i impulsami nerwowymi. Uważam, że w mojej egzystencji leży fundamentalna
tajemnica, przewyższająca każde biologiczne wytłumaczenie.
Sir John Eccles, neurofizjolog, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie
medycyny
Wychodząc z błędnych założeń
Brak przytomności u pacjenta wydaje się być
łatwo stwierdzalny i weryfikowalny: nie zauważamy dostrzegalnej
reakcji na bodźce słuchowe lub obserwujemy brak odruchów na inne
bodźce zmysłowe; na stan nieprzytomności wskazuje zapis prądów
czynnościowych mózgu (elektroencefalogram), ocena stanu pacjenta
według "skali Glasgow" itd. W powszechnym przekonaniu
nieprzytomny pacjent nie posiada zdolności postrzegania, nie rejestruje
otaczającej go rzeczywistości. Te fałszywe założenia prowadzą
z reguły do błędnej praktyki. W niejednym szpitalu pacjent nadal
wybudzany jest z narkozy uderzeniami w twarz; osobę senną lub
nieprzytomną poddaje się bodźcom bólowym (uszczypnięcia); świeci
się choremu nagle latarką w oczy ... Zbyt rzadko staramy się,
aby proces powrotu do przytomności przebiegał możliwie bezstresowo.
Nie wiemy, jak zachowywać się przy nieprzytomnych osobach umierających.
Zaś wszelkie przejawy niekontrolowanej świadomości chorego są
najczęściej ignorowane.
|
|
| |
| |
Żadna
matka nie wpadłaby na przykład na pomysł budzenia swojego dziecka
ze snu uderzeniami, po to by na czas dotarło ono do szkoły lub przedszkola.
Przeciwnie, matka stara się, aby faza przebudzenia przebiegała jak
najłagodniej, ponieważ nie chce już na początku dnia mieć do czynienia
ze zszokowanym lub płaczącym dzieckiem.
Ch. Bienstein |
|
|
Jesteśmy
ofiarami racjonalistycznej epoki i uznawania tylko tego, daje się
zmierzyć, zważyć, skontrolować, udowodnić. Te założenia istotnie
zauważyły na podejściu pielęgniarskim do nieprzytomnych pacjentów,
często cechującym się niestety:
- zredukowaniem bądź całkowitym zaniechaniem starań o uzyskanie
przez nieprzytomnego jakiegoś stopnia postrzegania,
- podejmowaniem bolesnych zabiegów bez stosowania znieczulenia,
- skłanianiem rodziny chorego do rozluźnienia relacji zaangażowania
i przywiązania do pacjenta, tłumacząc, że on/ona i tak nie odzyska
już przytomności i nie wie co się wokół niego /niej dzieje,
- przyjęciem, że to chory powinien zakomunikować, iż chce powrócić
do stanu pełnej świadomości, czyli że personel medyczny nie powinien
nic czynić w tym kierunku z własnej inicjatywy. |
|
|
Pacjent staje
się nieświadomym przedmiotem, z którym przeprowadza się gwałtowne
aktywności terapeutyczne, wykonywane prawie bez słów. Wypowiedzi
lekarza zredukowane są do głośnych poleceń: "Proszę otworzyć
oczy!", "Niech pan ściśnie mi dłoń!", "Oddychać
spokojnie!", którymi próbuje on sprowokować jakąś reakcję.
Jeżeli to się nie uda, przechodzi się do następnego stopnia "stymulacja",
to znaczy do poddawania bodźcom bólowym. Często nie bardzo przy
tym wiadomo, czy intensywność uszczypnięcia w ramię albo uderzenia
w klatkę piersiową odpowiada potrzebie przywrócenia stanu przytomności,
czy też jest wyrazem frustracji leczącego.
H. Hannich |
|
|
| Powyższy
cytat H. Hannicha dobitnie ilustruje, jak wygląda rutyna działania
oparta na starych wzorcach typu "bodziec-reakcja". Chory
ma zareagować i powinien to uczynić w sposób analogiczny do doświadczeń
zebranych w pracy nad innymi nieprzytomnymi pacjentami. Dążenie
do jak największej efektywności, podejście funkcjonalne - nie zostawia
miejsca na indywidualne zajęcie się pacjentem. Ujednolicające traktowanie
chorego, to znaczy rozumienie go jako jednego z całej masy takich
samych pacjentów, zabija zrozumienie pojedynczego przypadku, szczególnych
indywidualnych uwarunkowań. A może ten chory nie ma ochoty otwierać
oczu na życzenie? Może nie chce nikomu ściskać ręki, bo wszystko
go boli i ma trudności z uporządkowaniem przerażającej rzeczywistości?
To wiemy na pewno
Współczesna wiedza medyczna i pielęgniarska pozwala
na sformułowanie następujących tez:
1. Każdy człowiek, o którym możemy powiedzieć,
że żyje - posiada jakiś zakres świadomości.
2. Brak świadomości u osoby nieprzytomnej nigdy
nie ma charakteru całkowitego, wszechogarniającego, a więc bycie
nieprzytomnym nie oznacza pełnego braku postrzegania i przeżywania
otoczenia.
3. Od prawie 30-stu lat dostępne są wyniki badań
potwierdzające, że 40-50% pacjentów przypomina sobie rozgrywające
się wokół nich zdarzenia z okresu śpiączki pourazowej.
Powyższe twierdzenia umacniane są wiedzą
pochodzącą z różnych dyscyplin naukowych. Na przykład psychologia
prenatalna sądzi, że nawet przy nie w pełni funkcjonującym mózgu
istnieje zdolność do przyjmowania i przepracowywania informacji,
które następnie umożliwiają całościowe odczuwanie i przeżywanie.
W psychoanalizie od dawna nie mówi się już, że umysł człowieka
równa się tylko i wyłącznie jego mózgowi. Również ludzkie ciało
uważane jest za organ w jakimś stopniu przechowujący informacje
. Co ciekawe, znajduje to odbicie także w mowie potocznej, kiedy
np. mówimy o sercu jako o siedzibie uczuć, choć przecież jest
to sprzeczne z podstawową wiedzą anatomiczną.
|
|
|
Zespoły
wyłączenia przytomności. Są to ilościowe zaburzenia przytomności
towarzyszące różnym chorobom naruszającym czynności mózgu. Przejawiają
się zanikaniem kontaktu z otoczeniem i reakcji na bodźce zewnętrzne.
Całkowity ich brak cechuje stan śpiączki (coma). Mniej nasilonym
zaburzeniem jest senność nadmierna, patologiczna (spałość, somnolencja)
i patologiczny sen głęboki (odrętwienie, sopor). Są to, z pewnymi
wyjątkami, stany krótkotrwałe, zawsze zagrażające życiu, wymagające
intensywnego leczenia. Encyklopedia zdrowia |
|
|
| Pod
narkozą W tym rozważaniu nie
może zabraknąć podstawowych informacji o percepcji otoczenia przez
pacjentów poddawanych operacjom chirurgicznym. Wiele osób bardziej
boi się narkozy niż samej operacji, bowiem jako największe zagrożenie
jawi się całkowita utrata kontroli nad własną osobą. Z jednej
strony anestezja chroni od bólu, z drugiej zaś przerażające jest
to właśnie całkowite wyłączenie świadomości, nieporównywalne z
niczym innym, czego normalnie doświadczamy w życiu.
Jednak narkoza wcale nie gasi całkowicie naszego
postrzegania. W piśmiennictwie fachowym znajdziemy wiele dowodów
na to, że - pomiędzy całkowitym wyłączeniem świadomości u pacjenta
w znieczuleniu ogólnym a stanem świadomości u pacjenta przytomnego
- istnieje etap pośredni, który nie należy do rzadkości. Mówiąc
dokładniej, poczynione zostały następujące obserwacje:
* Osoby operowane przypominają sobie dźwięki,
a nawet całe słowa i zdania, jakie wypowiadane były przy stole
operacyjnym.
* Pacjenci są podatni w czasie operacji na sugestie, które to
sugestie wpływają na nich również w późniejszym okresie. Na przykład
chorzy, którym w trakcie przeprowadzania anestezji polecano dotknąć
ucha lub poruszyć palcem, czynią to samoczynnie w czasie rozmowy
po wybudzeniu.
* W Holandii wobec grupy prawie 100 pacjentów, poddawanych operacji
woreczka żółciowego, stosowano w czasie zabiegu pozytywne sugestie
przekazywane przez założone na ich uszy słuchawki: Jestem
całkowicie odprężony, czuję się dobrze... itp. Ta grupa chorych
po operacji czuła się nieporównywalnie lepiej i wracała do zdrowia
znacznie szybciej niż pozostali pacjenci po analogicznej operacji.
* Już w latach sześćdziesiątych, stosując hipnozę, udowodniono,
że osoby operowane nawet po dłuższym czasie potrafią dokładnie
powtarzać fragmenty dialogów prowadzonych przy operacji, których
normalnie nie pamiętały. Dowiedziono również, że zależnie od rodzaju
dialogu (opinie pozytywne lub niepomyślnie rokujące), organizm
osoby operowanej "dopasowywał" się do aktualnej sytuacji.
* To, w jakim stopniu bodźce zewnętrzne dochodzą do uśpionego
pacjenta, zależy w znacznym stopniu od rodzaju narkozy. Brakuje
jednak dokładnego rozróżnienia w tym względzie.
* Ostatnie dziesięć lat w medycynie światowej charakteryzuje wzrost
zainteresowania monitoringiem neurologicznym - to znaczy kontrolą
funkcji mózgu osoby znajdującej się w znieczuleniu ogólnym. Bodźce
optyczne, dotykowe, a zwłaszcza akustyczne, są przez cały czas
kierowane do mózgu, przy czym środki farmakologiczne mogą je specyficznie
zniekształcać.
|
|
|
Nieprzytomność;
utrata przytomności, stan zaburzenia czynności ośrodkowego układu
nerwowego przede wszystkim wyłączenia kory mózgowej. Jest to stan
zagrożenia życia, mimo że oddychanie oraz krążenie mogą być utrzymane
i bez względu na wywołującą ten stan przyczynę. Oprócz czynnika
przyczynowego zagrożenie stanowi niedrożność oddechowa (najczęściej
opadanie żuchwy i zapadanie się języka oraz zachłyśnięcie się) prowadząca
- jeśli nie jest usunięta - do niewydolności oddechowej, następnie
niewydolności krążenia, a w konsekwencji do bezdechu i śmierci.
Przyczyny: zatrucie lekami i środkami chemicznymi, wstrząs i stłuczenie
mózgu, obrzęk mózgu, krwiak śródczaszkowy, zawał mózgu, obrzęk mózgu,
krwiak śródczaszkowy, guz mózgu stany nadciśnienia śródczaszkowego,
śpiączki: wątrobowa, cukrzycowa, hipoglikemiczna, uremiczna, ogólne
niedotlenienie ustroju, ostre wykrwawienie, hiperkapnia znacznego
stopnia, utonięcie, rażenie prądem elektrycznym i piorunem, elektrowstrząs,
znieczulenie ogólne i wiele innych.
Śpiączka; coma; stan nieprzytomności. Rozróżnia się stopnie głębokości
zależnie od zachowania lub zniesienia poszczególnych odruchów. Termin
śpiączka częściej jest używany na określenie stanów nieprzytomności
związanych z zaburzeniami przemiany materii w ustroju np. śpiączka
cukrzycowa (hiperglikemiczna), śpiączka hipoglikemiczna, śpiączka
wątrobowa, śpiączka mocznicowa, śpiączka afrykańska (pasożytnicza)
- choroba tropikalna. Zależnie od przyczyny, śpiączce towarzyszą
charakterystyczne objawy. Śpiączka jest stanem poważnego zagrożenia
życia, wymaga intensywnego leczenia, a nawet postępowania reanimacyjnego.
Medyczny Słownik Encyklopedyczny |
|
| |
| Jak
pielęgnować Jeżeli przedstawione
powyżej dane odpowiadają prawdzie, to oczywiście implikują one
konkretny program opieki pielęgniarskiej nad pacjentem nieprzytomnym
lub znajdującym się w śpiączce.
Zasady ramowe:
A. Można by w skrócie powiedzieć,
że wszystkie negatywne punkty, wszystkie popełniane dotychczas
błędy, powinny znaleźć swą pozytywną przeciwwagę, a zatem pacjent
musi być poddany systemowi opieki i pielęgnacji zapewniającemu
warunki adekwatne do specyfiki sytuacji tego chorego.
B. W większości będzie to nowy rodzaj opieki,
odbiegający od typowego nastawienia medycznego, w którym przede
wszystkim liczy się rezultat końcowy. Natomiast ta specyficzna
pielęgnacja znajduje sens już w samym podjęciu wysiłku, w rozpoczęciu
drogi, która nie zawsze zostanie ukończona, w eksperymentowaniu,
szukaniu nowego, próbowaniu nieznanego (w sposób analogiczny do
stymulacji podstawowej - metody omawianej szczegółowo w zeszłorocznych
wspólnych tematach).
C. To właśnie zespół pielęgniarski powinien postarać
się o znalezienie takiej płaszczyzny komunikacyjnej, na której
umożliwi się pacjentowi reagowanie. W relacji akcja - reakcja
to chory ma być tym, który udziela odpowiedzi. Nie zawsze jako
pierwszy musi zakomunikować, że jego stan ulega poprawie.
Wskazówki szczegółowe:
a. Deficyty w postrzeganiu u pacjenta
powinny być rekompensowane lub redukowane poprawną interwencją
pielęgniarską.
b. Pielęgnacja nieprzytomnego nie dotyczy jedynie
strefy somatycznej, ale także psychicznej i socjalnej.
c. Przy pacjencie nieprzytomnym rozmawiamy tak,
jakby znajdował się on w pełnej świadomości.
d. Stanu śpiączki/nieprzytomności nie wolno rozumieć
jedynie jako przejawu deficytów zdrowotnych. W każdej sytuacji
pacjent posiada jakiś zakres bycia aktywnym - nawet jeżeli z punktu
widzenia zdrowego człowieka jest to zakres minimalny. Choremu
należy pomóc z niego korzystać.
e. Obserwacja pacjenta powinna być jak najdokładniejsza.
Niedostrzegalne na pierwszy rzut oka znaki - zmiana rytmu oddechu,
ruch kończyn o nieznacznym zakresie, poruszenie się gałek ocznych
- mogą być objawami komunikacji.
f. Jeżeli te sygnały przybiorą nieco większy
wymiar, staramy się na nie reagować. Na przykład podejmujemy samodzielne
przesunięcie ręki przez pacjenta i prowadzimy ostrożnie ten ruch
dalej, w zainicjowanym przez chorego kierunku.
g. Do nieprzytomnego zwracamy się nie językiem
żołnierskich rozkazów, lecz głosem matki przemawiającej do małego
dziecka. W miarę możliwości unikamy skonkretyzowanych poleceń.
Zamiast tego wybieramy sformułowania będące wyrazem akceptacji,
wspomagania aktualnego zachowania pacjenta. Im mniej werbalnego
nacisku na chorego, tym mniejsze niebezpieczeństwo, że poczuje
się on zagrożony lub wpadnie w stres spowodowany niemożnością
spełnienia oczekiwań zespołu pielęgniarskiego.
h. Dla nieprzytomnego czas przebiega zupełnie
inaczej. Błędem jest wszelkie pospieszanie go, wymuszanie następnego
etapu, kiedy jeszcze poprzedni nie został ukończony.
i. W pielęgnacji pacjentów pogrążonych w stanie
nieprzytomności coraz większego znaczenia nabiera stosowanie muzykoterapii.
Towarzysząca muzyka powinna być łagodna i odpowiadać rytmowi oddechu
chorego. Jeszcze lepsze efekty osiąga się dzięki samodzielnemu
cichemu nuceniu przy nieprzytomnym (należy dopasować własny oddech
do rytmu oddechu chorego: wdech oznacza głos na tonach wyższych,
wydech - dźwięki niższe).
|
|
| |
Muzyka
zaczyna się tam, gdzie słowo nie potrafi się już wyrazić.
Claude Debussy |
|
| |
Przykłady
* Małżeństwo po wypadku samochodowym. Nieprzytomni,
stan bardzo ciężki, liczne skomplikowane urazy. Leżą na tej samej,
pięciołóżkowej sali. Minimalne reakcje na bodźce zewnętrzne, badanie
neurologiczne nie wskazuje powrotu świadomości. Personel traktuje
ich tak samo jak wszystkich pacjentów. Zwraca się po imieniu,
mówi do nich. Po trzech tygodniach stan zdrowia mężczyzny gwałtownie
się pogarsza, natomiast u kobiety polepsza w takim stopniu, że
lekarze, pomimo trwania śpiączki, odnotowują brak dalszego zagrożenia
życia. Po kilku dniach, pomimo intensywnych starań personelu,
mężczyzna umiera - o czym, jak przypuszczają wszyscy, jego żona
nic nie wie. Po dwóch dniach, na przekór korzystnym wartościom
badań labolatoryjnych i optymistycznym wskaźnikom aparatury medycznej,
bez żadnej wyraźnej przyczyny kobieta wykazuje coraz słabsze krążenie.
Umiera kilkadziesiąt godzin po swoim mężu - pomimo zgodnych, dobrych
rokowań całego zespołu medycznego. Jedynym sensownym wytłumaczeniem
jest teza, że jednak dotarła do niej wiadomość o śmierci męża,
co spowodowało rezygnację i załamanie wysiłków organizmu w kierunku
powrotu do zdrowia.
* Pacjent po transplantacji serca. Zachodzi podejrzenie
spowodowanego operacją niedoboru tlenu w mózgu (hipoksja anoksemiczna).
Od 23 dni znajduje się w śpiączce. Nie wykazuje żadnej reakcji
na zróżnicowane bodźce. W izolatce stale obecnych jest kilka osób.
Trwają gorączkowe rozmowy i próby zastosowania najnowszej techniki
medycznej w celu poprawy jego stanu zdrowia. Chory interpretowany
jest przez wskaźniki, wykresy, parametry pokazywane przez urządzenia.
Po upływie kilku tygodni pacjent wraca do zdrowia. Opowiada, że
przez cały czas znajdował się między jawą a snem. Wydawało mu
się, że leży ranny na polu średniowiecznej bitwy i bezwzględnie
musi udawać martwego, aby nie zabili go jego wrogowie, którzy
przez cały czas przechodzili tuż koło niego.
* Ośmioletni chłopiec po groźnym wypadku drogowym
(rozdarcie wątroby i śledziony, uraz czaszkowo-mózgowy) na oddziale
intensywnej terapii. Jest nieprzytomny już szósty tydzień. Stale
pogarsza się stan ogólny, lekarze nie widzą szans na powrót do
zdrowia. Personel pielęgniarski wychodzi z założenia, że mały
pacjent znajduje się w ciągłym strachu, gdyż wszystko wokół niego
jest mu nieznane, a odgłos nieustannie pracującego respiratora
jest przyczyną stresu. Odczuwa wyłącznie ból. To wszystko powoduje,
że dziecko, zamiast powracać do świata zewnętrznego, ucieka od
niego. Potrzebny jest więc silny bodziec przywracający jego zainteresowanie
otoczeniem. W tym celu prosi się matkę małego pacjenta, która
dotychczas jedynie trzymała go za rękę, aby położyła się na przygotowanej
wcześniej kozetce. Następnie dziecko wraz ze wszystkimi podłączeniami
zostaje przełożone na matkę. Pielęgniarki uważają, że odczuwanie
ciała matki i jej zapachu jest najbardziej wskazanym oddziaływaniem
na chłopca, że wreszcie będzie dla niego czymś dobrze znanym i
bezpiecznym. Już po dwóch godzinach następuje wyraźna redukcja
częstoskurczu. Ten sam zabieg powtórzony drugiego dnia zachęca
dziecko do spontanicznych ruchów. Po kilku dniach następuje poprawa
umożliwiająca przeniesienie chłopca z oddziału intensywnej terapii.
* Młoda, nieprzytomna dziewczyna. Wykazuje całkowity
brak reakcji na próby kontaktu ze strony pielęgniarek. W czasie
stosowania muzykoterapii zaczyna poruszać jednym palcem dłoni,
zgodnie z taktem melodii. Z czasem jej twarz, pełna dotąd bólu,
wygładza się i łagodnieje. Po następnych kilkunastu dniach, w
czasie śpiewu terapeutki, bez żadnych innych bodźców dziewczyna
otwiera oczy.
Nowa jakość
Jak w każdym przypadku doskonalenia procesów opieki
i pielęgnacji, również i zwrócenie uwagi na prawa i potrzeby osoby
nieprzytomnej doprowadza do polepszenia jakości usług medycznych
i pelęgniarskich, a także - co jest równie ważne - do lepszego
funkcjonowania całego zespołu:
- Pogłębiona zostaje współpraca pomiędzy rodziną pacjenta a pielęgniarkami.
- Wypracowuje się znacznie bardziej indywidualne koncepcje pomocy
choremu.
- W tak intensywnym nakierowaniu na chorego spontanicznie buduje
się relacja zaufania w obrębie zespołu pielęgniarskiego i z rodziną
pacjenta.
- Wymiana informacji o chorym staje się bardziej skonkretyzowana
i dokładniejsza.
- Pielęgnacja uzyskuje priorytetowo wymiar terapii.
Osoba nieprzytomna, znajdująca się w śpiączce,
pacjent pod narkozą, umierający - być może nie rozumieją naszych
prób nawiązania z nim kontaktu. Z pewnością i my jesteśmy niekiedy
zbyt mało wrażliwi na to, co te osoby chcą nam przekazać. Lecz,
jak starał się to wykazać ten artykuł, nie można mówić o całkowitym
braku świadomości, postrzegania, odbioru bodźców zewnętrznych.
Jeżeli więc do tej pory popełnialiśmy błędy w pielęgnacji, spowodowane
niewiedzą, to niech będą to już błędy ostatnie. |
|
|