| Na początku
lat 90-tych Niemiecki Związek Niewidomych - będący zrzeszeniem organizacji
samopomocowych osób niewidomych - rozpoczął propagowanie tak zwanej
elementarnej rehabilitacji (niem. Elementare
Rehabilitation - ER) przeznaczonej dla niedowidzących i niewidomych
osób w podeszłym wieku. Co kryje się pod
tym terminem: elementarna rehabilitacja? Otóż chodzi o zestaw
działań i technik rehabilitacyjnych, które za cel stawiają sobie
całkowite lub chociaż częściowe odtworzenie utraconej przez upośledzenie
wzroku samodzielności. Celem jest, by podopieczny, pomimo poważnych
problemów ze wzrokiem, uzyskał kompetencje umożliwiające mu radzenie
sobie z codziennością. Elementarna rehabilitacja zmierza do tego,
ażeby zmniejszyć zależność i bezradność seniora z upośledzeniem
wzroku, a osiąga to poprzez skoncentrowanie się na następujących
czterech płaszczyznach:
1. pokonywanie wyzwań dnia powszedniego
2. mobilność
3. komunikacja
4. odpowiednia modyfikacja najbliższego otoczenia,
jak również dopasowanie form zamieszkiwania.
W ten sposób dzięki ER prowadzi się skuteczną walkę
z ograniczeniami, jakie pod względem fizycznym, psycho-socjalnym,
intelektualnym i duchowym są narzucane przez niepełnosprawność
seniorom niedowidzącym i niewidomym. Propagujący ideę elementarnej
rehabilitacji specjaliści twierdzą, że ci starsi ludzie z upośledzeniem
wzroku, którzy nie mają możliwości korzystać z oferty ER, o wiele
szybciej stają się tzw. "przypadkami pielęgnacyjnymi",
a i sam proces starzenia wydaje się u nich przyspieszać tempa.
Wszystkim tym niekorzystnym zjawiskom zapobiega poprawnie przeprowadzana
elementarna rehabilitacja. Co więcej: częstokroć pozwala ona na
psychiczną i socjalną reintegrację seniora. Należy przy tym podkreślić
jedno z podstawowych założeń ER czyli to, że pojmuje się ją indywidualistycznie,
to znaczy za każdym razem dopasowuje możliwie jak najprecyzyjniej
do potrzeb, zdolności i życzeń poszczególnego podopiecznego. Stosowane
w elementarnej rehabilitacji metody polegają w dużej mierze na
wypracowaniu alternatywnych strategii zachowania, które pozwolą
na zredukowanie, a może nawet całkowite zlikwidowanie problemów
w codziennym życiu, pojawiających się nieuchronnie wraz z upośledzeniem
wzroku.
Po tym teoretycznym objaśnieniu przyjrzyjmy się
teraz praktycznemu realizowaniu koncepcji ER na przykładzie Domu
Pomocy Społecznej im. senatora Ernesta Weissa. Placówka ta, położona
w Hamburgu, jest przeznaczona dla osób w podeszłym wieku cierpiących
na poważne i trwałe uszkodzenia wzroku. Dyrekcja i personel na
początku 1997 roku podjęli się przeprowadzenia modelowego projektu,
polegającego na włączeniu w codzienne funkcjonowanie Domu właśnie
elementarnej rehabilitacji. Za główny cel postawiono sobie przy
tym oczywiście poprawę jakości życia niewidomych i niedowidzących
mieszkańców.
Urzeczywistnianie projektu rozpoczęło się od szkolenia
personelu, tak aby mógł prawidłowo stosować elementy ER w codziennych
kontaktach z podopiecznymi. Dwadzieścioro dwoje pracowników Domu
wzięło udział w 51 sesjach szkoleniowych, z których każda trwała
równą godzinę. Cały kurs obejmował 15 tygodni. Już te cyfry pokazują,
że personel podszedł do sprawy poważnie i z zamiarem zdobycia
naprawdę gruntownej wiedzy na temat elementarnej rehabilitacji.
Warty podkreślenia jest też fakt, że szkolenie obejmowało nie
tylko wiadomości teoretyczne, dotyczące problemów ze wzrokiem
u ludzi w wieku podeszłym, ale także dość oryginalną część praktyczną,
w której uczestnicy samodzielnie zbierali doświadczenia przy użyciu
opaski na oczy i okularów symulujących. Tak więc podczas zajęć
skupiających się na teorii omawiano następujące zagadnienia:
- elementy oftalmologii (okulistyki),
- psychosocjalne aspekty utraty wzroku w wieku podeszłym,
- pryncypia orientacji,
- wprowadzenie w analizę zadań.
Natomiast praktyka przedstawiała się tak:
- własne doświadczenie odnoszące się do funkcji wizualnych,
- symulacja przedstawiająca połączenie upośledzenia wzroku z pozostałymi
niesprawnościami wieku podeszłego,
- towarzystwo osoby widzącej (techniki bazowe i podtrzymujące)
- oznaczanie,
- uczenie się pomieszczeń,
- orientacja w grupie mieszkalnej z zawiązanymi oczyma,
- orientacja w obrębie Domu, zarówno z opaską na oczach, jak i
okularami symulacyjnymi,
- symulacje z zakresu przyjmowania pokarmów.
W dalszej części zajęć zajęto się omówieniem technik
i strategii, za pomocą których można podnieść standard życia seniorów
i poprawić jego jakość.
Po zakończeniu szkolenia pojawiła się kwestia,
kogo będzie obejmował program elementarnej rehabilitacji. Po namyśle
zdecydowano, że w projekcie weźmie udział 15 mieszkańców świeżo
przybyłych do Domu. Wspólnym dla wszystkich tych osób był fakt
występowania poważnych problemów ze wzrokiem, które pojawiły się
dopiero po ukończeniu 50. roku życia. Poza tym pewną jednoczącą
charakterystykę stanowiło i to, że większość tych seniorów przybyła
do Domu Pomocy Społecznej bezpośrednio z własnych mieszkań. Na
tym jednak kończyły się podobieństwa. Każdy ze starszych uczestników
projektu był jednostką jedyną w swoim rodzaju. Odnotowano znaczne
różnice, jeżeli chodzi o stopień i rodzaj upośledzenia wzroku,
dodatkowe niepełnosprawności i schorzenia, biografię, doświadczenie
życiowe, samodzielnie wypracowane strategie rozwiązywania kryzysów,
obawy i nadzieje na przyszłość, nastawienie do życia i starości.
Wszystkie te elementy u każdego mieszkańca odznaczały się swoistą
specyfiką i wymagały osobnego, indywidualistycznego potraktowania.
Wreszcie mieszkańców różnił także wiek - od 73 do 98(!) lat.
Ponieważ spośród piętnastoosobowej grupy aż 13
stanowiły kobiety, przyjrzyjmy się teraz na przykładzie dwóch
starszych uczestniczek projektu, jak konkretnie wcielano w życie
elementy elementarnej rehabilitacji.
Przykład 1.
Osiemdziesięcioletnia pani X cierpi na degenerację siatkówki,
jednak zachowała jeszcze resztki wzroku. Ma duże trudności z samodzielnym
przemieszczaniem się, najczęściej korzysta z wózka inwalidzkiego.
Przez całe swe życie pani X była osobą bardzo aktywną, lubiącą
gotowanie, robótki ręczne i wzorowo prowadzącą swoje i męża gospodarstwo
domowe. Teraz - owdowiała, z uszkodzonym wzrokiem i ograniczoną
mobilnością - odczuwa boleśnie swą pasywność i trudności w zorganizowaniu
sobie jakiegoś sensownego zajęcia. Właśnie na tym ostatnim aspekcie
skupiono się w ramach elementarnej rehabilitacji. Z panią X przeprowadzono
18 sesji, w czasie których realizowano następujące cele:
* Orientacja:
- Sprawdzenie i wypróbowanie traktów komunikacyjnych na terenie
obiektu.
- Dobre opanowanie wózka inwalidzkiego i odkrycie tras najdogodniejszych
do przemieszczania się z jego pomocą.
* Komunikacja:
- Poradnictwo dotyczące różnorodnych pomocy dla osób niedowidzących.
- Zastosowanie powiększalnika ekranowego jako ułatwienia przy
czytaniu i robótkach ręcznych.
* Rozwiązywanie trudności:
- Specjalnie przystosowane igły do nawlekania.
- Dotykowe oznaczanie i orientacja podczas szycia na maszynie
(dostosowanej do potrzeb osoby niedowidzącej).
Pani X nie tylko przyswoiła sobie powyższe strategie,
ale także samodzielnie rozwijała je w dalszym ciągu i na ich podstawie
opracowała wiele własnych technik umożliwiających jej sensownie
i z pożytkiem zapełnić sobie dzień. Stała się żywsza, weselsza,
pewniejsza siebie.
Przykład 2.
Pani Y jest jeszcze starsza od swej poprzedniczki, bo blisko dziewięćdziesięcioletnia.
Na skutek cukrzycy wzrok jej doznał znacznego uszczerbku. Pani
Y była dawniej nauczycielką i określała się zawsze mianem "mola
książkowego". Upośledzenie wzroku uderzyło w nią zupełnie
nagle, niejako zastało nieprzygotowaną. Doprowadziło to w efekcie
do stanów depresyjnych u mieszkanki. Pani Y zamknęła się w sobie,
nie brała udziału w życiu Domu.
W czasie 20 sesji elementarnej rehabilitacji skupiono
się najpierw na poprawie tego niekorzystnego stanu emocjonalnego,
następnie na ponownym zintegrowaniu pani Y z najbliższym otoczeniem
oraz oczywiście równolegle na przeciwdziałaniu pustce, monotonii
i nudzie dnia codziennego. Stwierdzono, że aktywny i wyćwiczony
umysł byłej nauczycielki domaga się zajęcia i choćby skromnego
intelektualnego wyzwania. Fachowo pomagający długo zastanawiali
się nad tym, w jaki sposób zaznajomić samotniczą seniorkę przynajmniej
z niektórymi współmieszkańcami i jak pomóc jej powrócić choć w
części do ulubionego zajęcia, czyli czytania. Ostatecznie główne
punkty elementarnej rehabilitacji przybrały w tym wypadku następującą
postać:
* Opieka psychosocjalna
(konieczna ze względu na zły stan emocjonalny i wycofywanie się
mieszkanki)
* Propozycje spędzania czasu wolnego w grupie:
- Powiększone karty do gry.
- Wspólne słuchanie muzyki.
- Grupowe zajęcia dyskusyjne.
* Pomoce do czytania:
- Zastosowanie powiększalnika ekranowego.
- Dostarczenie książek z drukiem dla niedowidzących (7 centymetrów)
- Skompletowanie biblioteczki audio (książki z taśmy magnetofonowej).
- Prezentacja rozmaitych lup, powiększalników i innych pomocy
w celu dokonania przez mieszkankę indywidualnego wyboru.
Po kilku miesiącach pani Y wyszła ze swej wewnętrznej
izolacji i choć nadal dotkliwie odczuwa skutki upośledzenia wzroku,
jednak, jak sama stwierdziła, potrafi znów być zadowolona z życia.
W podobny sposób Dom Pomocy Społecznej im. Ernesta
Weissa przeprowadził modelowy projekt elementarnej rehabilitacji
u pozostałych 13 uczestników. Kiedy już oceniano całe przedsięwzięcie,
jeden z najważniejszych wniosków końcowych brzmiał: dla skutecznego
przeprowadzenia elementarnej rehabilitacji niezwykle istotna jest
współpraca i podejście interdyscyplinarne. Zaangażowany powinien
być cały personel: opiekunowie, pielęgniarki, ergoterapeuci, rehabilitanci,
psycholog, pracownik socjalny... słowem, wszyscy fachowi pracownicy
placówki. Wszyscy powinni zidentyfikować się z założeniami ER,
wspierać nawzajem swoje wysiłki, przejąć odpowiedzialność za cały
projekt, nie uciekać od ocen i zdrowej krytyki. A wtedy dzięki
elementarnej rehabilitacji osiągnie się poprawę jakości życia
mieszkańców, zaś poprzez wspieranie ich aktywności ulży się w
pracy całemu personelowi. Dokładnie tak stało się w przypadku
hamburskiego Domu Pomocy Społecznej.
III.
Każdy fachowo pomagający, który zajmuje się opieką
i pielęgnacją osoby z upośledzeniem wzroku (zwłaszcza niewidomej
i niedowidzącej), musi dokładnie zdawać sobie sprawę, na czym
polega specyfika tego podopiecznego/pacjenta. Oczywiście prawidłowe
wykonywanie czynności pielęgnacyjnych i sprawność manualna są
tu absolutnie nieodzowne. Jednak pielęgnacja z prawdziwego zdarzenia
to coś więcej, niż szybkie i efektywne przeprowadzenie właściwych
zabiegów. Jeżeli bowiem za tą, choćby najlepszą, techniką nie
będzie wiedzy o tym, jak prawidłowo odnosić się do pacjenta, jak
wyjść naprzeciw jego określonym problemom, czego unikać - wówczas
w całym procesie pielęgnacyjnym zabraknie tego najważniejszego,
czyli pierwiastka ludzkiego, humanistycznego. Człowiekowi widzącemu
trudno jest wczuć się w sytuację kogoś, kto żyje w ciągłych ciemnościach
lub może posługiwać się wzrokiem tylko w bardzo ograniczonym stopniu.
Jednak pewna zdolność empatii jest w zawodach pielęgniarskich
i opiekuńczych niezbędna. W przeciwnym razie będziemy pielęgnować
i zajmować się tylko ciałem naszego podopiecznego, natomiast nie
pomożemy mu na płaszczyźnie emocjonalnej czy wręcz duchowej. A
bywa, że na tych właśnie obszarach jest szczególnie wiele do zrobienia
i że pacjent równie jak za fachową pielęgnację może być wdzięczny
za właściwe podejście, właściwe słowo, właściwy głos...
A zatem co przede wszystkim powinien uświadomić
sobie fachowo pomagający zajmujący się podopiecznym cierpiącym
na upośledzenie wzroku?
Osoba niewidoma lub niedowidząca na skutek swej
niepełnosprawności jest mocno uzależniona od otoczenia. W wielu
sytuacjach musi zdać się całkowicie na pomoc z zewnątrz. Nie oznacza
to jednak, że niewidomy lub niedowidzący jest człowiekiem całkowicie
bezradnym i nie mogącym podjąć żadnej decyzji. Tymczasem dokładnie
tak bywa traktowany. Przy czym powodem tego jest najczęściej nie
zła wola, ale po prostu niewiedza lub bezmyślność. Koronny przykład
takiego niewłaściwego postępowania to mówienie w obecności niewidomego
o nim, a nie z nim. Partnerem
rozmowy nie jest wtedy sam zainteresowany, ale osoba mu towarzysząca,
opiekun itp. Inną, równie irytującą i upokarzającą sytuację opisała
pewna 50-letnia kobieta, która wskutek wypadku od 15 lat nie widzi:
Stoję sobie z moją białą laską przy brzegu chodnika i czekam
na znajomą, która załatwia coś w urzędzie obok. Nagle ktoś chwyta
mnie za rękę i bez słowa, niemal siłą, przeprowadza na drugą stronę
ulicy. Wyjaśniam mojemu "dobroczyńcy", że wcale nie
chcę przekroczyć jezdni, tylko po prostu czekam na kogoś. Mruknąwszy
jakieś niewyraźne przeprosiny, mój samozwańczy pomocnik zostawia
mnie po drugiej stronie ulicy, na którą mnie przeprowadził i znika.
A ja muszę teraz żmudnie przechodzić z powrotem przez ruchliwą
jezdnię.
Takie i podobnie traktowanie osłabia zaufanie we
własne siły, które u części osób z upośledzeniem wzroku i tak
nie jest zbyt dobrze rozwinięte. Niepełnosprawny czuje się zlekceważony,
uprzedmiotowiony, potraktowany jak nierozumne dziecko lub jak
osoba, która nie tylko nie widzi, ale jeszcze w dodatku nie słyszy
i nie mówi.
Oczywiście fachowo pomagający generalnie
nie popełniają aż tak elementarnych błędów. Powinni jednak może
bardziej angażować się w zapobieganie takim sytuacjom np. poprzez
akcje uświadamiające, skierowane do niezorientowanych i niedoinformowanych.
Drugim kluczowym zadaniem fachowo pomagających jest wspomaganie
samodzielności podopiecznego oraz budowanie u niego ufności w
swe siły oraz poczucia własnej wartości. W końcowym rozrachunku
przyniesie to korzyść również samym fachowo pomagającym, ponieważ
opieka nad pacjentem aktywnym, śmiałym i w miarę samodzielnym
wymaga od pielęgnującego mniejszego zaangażowania sił i czasu.
A dla zagonionego personelu to się naprawdę liczy.
|