| Prześledźmy
teraz kilkanaście wskazówek metodycznych i wariantów praktycznego
zachowania, w których trzeba rozstrzygnąć, na ile można i wolno
nam zachować szczególny priorytet w ochronie prywatności klienta.
* Jeżeli osobisty problem podopiecznego
wymaga tylko i wyłącznie poradnictwa, jeżeli możliwe jest jego
rozwiązanie w cztery oczy, to mamy do czynienia z idealnymi uwarunkowaniami.
Europejskie podręczniki dla pracowników socjalnych w takich wypadkach
zalecają wręcz niesporządzanie notatek do akt, aby z jednej strony
ograniczyć biurokrację, z drugiej zaś mieć przypadki, w których
zakres dyskrecji wynosi dokładnie 100 procent.
* Niekiedy pracownik socjalny może zasięgnąć informacji
o kliencie z innych źródeł, jednocześnie zastrzegając sobie, że
sam nie ujawni tym osobom/instytucjom swej wiedzy na temat klienta.
Jeżeli jest znany wśród koleżanek i kolegów jako odpowiedzialny,
rzetelny profesjonalnie pomagający, to w wielu wypadkach taka
postawa dla nikogo nie jest zaskoczeniem i nie utrudnia pracy.
* Jeżeli profesjonalnie pomagający zdany jest na
kooperację z innymi osobami i instytucjami, na współpracę niezbędną
do rozwiązania problemów klienta, to zwykle nie obejdzie się bez
przekazywania danych, także tych rysujących go w niekorzystnym
świetle. Trzeba to zrobić, gdyż celem jest rozwiązanie przypadku,
a nie dogmatyczne utrzymywanie tajemnicy. Zwłaszcza, że zatajenie
istotnych informacji może w ostatecznym rozrachunku poważnie zaszkodzić
klientowi.
* W pewnych okolicznościach trzeba będzie zmotywować
klienta, aby samodzielnie ujawnił krępujące go fakty. W ten sposób
przejmie on część odpowiedzialności i nie będzie mógł zarzucić
pracownikowi socjalnemu braku dyskrecji, zwłaszcza jeżeli sprawa
dotyczy urzędów lub instytucji mogących zastosować jakieś sankcje.
* Sytuacje wątpliwe pojawiają się wtedy, gdy klient
nie odbiera jednoznacznie pozytywnie pewnych działań fachowo pomagającego,
a nawet traktuje je w kategoriach zdrady interesów i niedyskrecji.
Kryterium do podjęcia decyzji powinno być wtedy rozważenie, jaki
wariant profesjonalnego działania przyniesie największe dobro.
Nie możemy na przykład zachowywać tajemnicy alkoholika, która
w praktyce oznacza istotne szkody dla jego rodziny. Wciągnięcie
do współpracy żony i dorosłych dzieci za cenę niedyskrecji jest
uzasadnione i prawomocne, jeżeli w wyniku tego poprawi się sytuacja
całej rodziny. Choć na początku uzależniony będzie traktował ten
brak dyskrecji bez entuzjazmu, to jednak poprawa jakości życia
rodziny przyniesie w końcu i jemu samemu wymierne i zwykle bardziej
trwałe korzyści. Zachowanie tajemnicy nie może więc bronić egoizmu
i egocentryzmu klienta.
* Z pewnością zasada dyskrecji nie oznacza postawienia
się przed wyborem "wszystko albo nic". Mogę dla dobra
klienta uchylić rąbka tajemnicy, ale nie muszę go tym dyskredytować.
Jeżeli na przykład podopieczny miał wielomiesięczny problem alkoholowy
wywołany bezrobociem, to nowego pracodawcę trzeba poinformować,
iż mogą się jeszcze zdarzyć jakieś "wypadki" w tym względzie
- ale nie ma potrzeby wtajemniczać go we wstydliwe szczegóły całej
historii (na przykład agresja klienta wobec żony i sąsiadów).
* Część podopiecznych, zwłaszcza osoby, które zjawiły
się dobrowolnie po pomoc, wyrażają zgodę na przekazywanie innym
instytucjom lub fachowo pomagającym informacji o swych problemach,
jeżeli wytłumaczy się im, że będzie to niezbędne dla ich dobra
i jeżeli ograniczy się ten wywiad do niezbędnego minimum. W pewnych
przypadkach nie trzeba nawet stawiać tej kwestii, gdyż cała postawa
klienta demonstruje, iż akceptuje on bez żadnych warunków wstępnych
strategię, jaką zaproponuje pracownik socjalny.
* Niekiedy niezbędne będzie jednak dokładne wyjaśnienie,
jakiego zakresu dyskrecji oczekuje klient. Przykład: Matka coraz
gorzej uczącego się dziecka prosi pracownika socjalnego o rozmowę
z wychowawczynią, ponieważ sama nie może udać się do szkoły, a
zresztą nie wie czy sprosta intelektualnie rozmowie z nauczycielką
(ukończyła tylko szkołę podstawową). Na męża nie może liczyć,
bo jest on alkoholikiem. Osoba fachowo pomagająca słusznie przypuszcza,
że problemy dziecka wynikają w znacznej mierze z trudnej sytuacji
domowej, a zwłaszcza ze skutków uzależnienia ojca - i omawia to
wyczerpująco z wychowawczynią. Po kilku dniach klientka przychodzi
z pretensjami, że nagłośnione zostały jej prywatne problemy związane
z alkoholizmem męża. Pracownik socjalny stawiając prawdziwą hipotezę
tłumaczącą kłopoty dziecka, powinien był jednak najpierw porozmawiać
o tym z jego matką i omówić z nią (jako inicjatorką procesu pomocowego)
dalszy ciąg postępowania. Klient nie może się czuć zdradzony przez
fachowo pomagającego.
* Wraz ze wzrostem trudności przypadku zwiększa
się prawdopodobieństwo, że nie unikniemy konieczności przekazywania
o kliencie informacji, których ten raczej wolałby nie ujawniać.
Ale i taki stan rzeczy nie musi implikować obnażania prywatności
podopiecznego ponad miarę. Często można posłużyć się eufemizmem,
czyli słowami zastępczymi, łagodzącymi drastyczność faktów; można
przedstawić problemy klienta bardziej opisowo; można unikać tych
informacji, które zasadniczo nie są przydatne dla obiektywnego
zajęcia się przypadkiem, a ich przekazywanie byłoby świadomym
kreowaniem negatywnego wizerunku osoby wymagającej pomocy. Prawdę
da się również wyrazić łagodnie. Kultura wypowiedzi pracownika
socjalnego jest dla osób trzecich podstawowym świadectwem o tym,
jak traktuje on klienta, czy rzeczywiście chodzi mu o jego dobro,
czy szanuje godność tego człowieka, czy prawdziwie troszczy się
o niego.
* Profesjonalizm demonstruje się również tym, że
opinie, informacje, charakterystyki klientów przekazywane są słowami
wyważonymi, suchymi, fachowymi; natomiast nie są wyrazem emocjonalnego
wzburzenia lub subiektywnej krytyki podopiecznego. Zupełnie inaczej
brzmi zdanie: To jest człowiek uzależniony od alkoholu i psychicznie
labilny, co prowadzi u niego między innymi do utraty kontroli
nad własnym zachowaniem po konsumpcji napojów alkoholowych,
niż wypowiedź: Od najmłodszych lat zapowiadał się na pijaka,
a po wódce zachowuje się jak szaleniec. Właściwie informacja
ta sama, ale jakże inny sposób obchodzenia się z godnością klienta.
* Dobrze jest unaocznić podopiecznemu, że traktuje
się jego problemy odpowiedzialnie i dyskretnie. Można na przykład
w jego obecności przeprowadzić rozmowę telefoniczną z inną osobą
lub instytucją (treść tej rozmowy jest oczywiście związana z problemami
klienta), posługując się przy tym takim słownictwem, aby klient
musiał zauważyć, jak bardzo dba się o ochronienie
jego prywatności. Inną szansą demonstracji zasady dyskrecji jest
danie klientowi do przeczytania akt lub innych notatek na jego
temat, na bazie których będzie mógł się przekonać, że fakty dokumentowane
są nie tylko obiektywnie, ale również w wyważony sposób. Jeżeli
z poprawnie umotywowanych przyczyn pracownik socjalny odmawia
stronie trzeciej udzielenia informacji na temat podopiecznego
lub wglądu w jego akta, to poinformujmy klienta o tym. Są to ważne
elementy tworzące atmosferę zaufania, a uwiarygodnienie w oczach
klienta przyszłych działań przyda się zwłaszcza wtedy, kiedy już
nie będzie możliwe lub metodycznie wskazane pełne zachowanie tajemnicy
o jego problemach.
* Bardzo ważny w omawianym zakresie jest klimat
pracy w naszej placówce.
- Dzielenie się w naszym gronie informacjami o klientach powinno
mieć na względzie również zasadę dyskrecji.
- Jeżeli w zespole w analogiczny sposób rozumiemy nasze obowiązki,
to nikt się nie obrazi, gdy indywidualny fachowo pomagający będzie
w szczególny sposób chronił "swojego" podopiecznego.
- Nie ma dobrego pomagania bez przestrzegania etyki tej pracy.
Z tego względu nie należy okazywać wyrozumiałości tym koleżankom
i kolegom, którzy próbują zastępować sobie serial telewizyjny
plotkami o klientach, nie szczędząc pikantnych szczegółów. Naganne
jest zdradzanie bez potrzeby poufnie otrzymanych informacji, z
zamiarem podkreślenia, jak wysoką mamy pozycję i jak bardzo klienci
nam ufają.
- Jeżeli drogi urzędowe (sądy, prokurator, kurator, lekarz itp.)
wymagają ujawniania informacji, to w wątpliwych przypadkach można
się poinformować, jakie są podstawy prawne i obowiązujące modele
w tym zakresie.
- Niekiedy zasada dyskrecji zostaje zawieszona uzasadnionymi względami,
przede wszystkim dobrem klienta, osób z nim związanych lub społeczeństwa.
I tak, są przypadki, w których jedynie fachowo pomagający może
obiektywnie stwierdzić, czy ojciec wykorzystuje seksualnie córkę
lub czy nieletni sięga po narkotyki; czy prawdą jest, że żona
angażuje osoby trzecie do aktu przemocy przeciwko własnemu mężowi
itp. W żadnym z tych przykładów dyskrecja nie przyniesie nic dobrego.
Jeżeli jednak pracownik socjalny ma wątpliwości, czy nie działa
w ten sposób przeciwko ideałom zawodowym (i to nie tylko zasadzie
dyskrecji, ale też na przykład zasadzie stronniczości na rzecz
klienta), wtedy nie powinien borykać się samotnie z tymi dylematami,
lecz musi poprosić o pomoc przełożonego, doświadczoną koleżankę,
profesjonalnego superwizora bądź przeprowadzić proces grupowej
ewaluacji.
* Z europejskich doświadczeń pracowników socjalnych
dotyczących udziału w postępowaniu sądowym (o czym dość często
mówi się na międzynarodowych spotkaniach tej grupy zawodowej)
wynika bezdyskusyjnie następujący wniosek: pracownik socjalny
powinien bezwzględnie unikać angażowania się w charakterze świadka!
Od zasady tej istnieją jedynie nieliczne wyjątki:
a) jeżeli obecność pracownika socjalnego w sądzie pomoże w rozwiązaniu
problemu socjalnego (a więc nie prawnego),
b) jeżeli w roli świadka będzie mógł odciążyć podopiecznego -
ale uczyni to za jego wiedzą i zgodą.
Jednak i w tym wypadku wskazana jest ostrożność.
Dobrze jest dowiedzieć się wcześniej, na jaki temat będą zadawane
pytania, aby w postępowaniu procesowym nie natrafić na dodatkowe
trudności. Dzięki temu już na sali sądowej nie będzie się musiało
podejmować istotnych decyzji o tym, czy zachować milczenie, czy
też ujawnić pewne niełatwe do jednoznacznego zinterpretowania
fakty. Niekiedy profesjonalnie pomagający stoi na rozdrożu pomiędzy
interesami klienta, prawdomównością, etyką zawodową a powinnościami
prawnymi. Te problemy można złagodzić poprzez konsultację z sądem,
proponując, aby było się wezwanym nie w charakterze świadka, lecz
biegłego w danej dziedzinie. Jest to ogromne poszerzenie pola
manewru, likwidujące zasadniczo konflikt sumienia i presję bezwzględnego
ujawniania wszystkich faktów. Biegły ma również możliwość znacznie
szerszego niż świadek komentowania wypowiadanych opinii.
***
Zasada dyskrecji posiada wiele odcieni znaczeniowych.
Należy do tych podstaw pracy socjalnej, których nie można stosować
czysto mechanicznie. Wymaga zastanowienia, odwołania się do doświadczenia
życiowego i zawodowego. Jest to jednak opłacalny trud. W znacznej
mierze ten właśnie aspekt realizowania codziennych obowiązków
decyduje, jak nas będą postrzegać klienci i co o naszej pracy
sądzić będzie opinia publiczna. |