Spotkania
na granicy. Profesjonalne podejście do osoby z zaburzeniami psychicznymi
Nie jest łatwo zrozumieć człowieka,
u którego występują problemy ze zdrowiem psychicznym. A przecież
zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza pierwsze kontakty takiej osoby
z fachowo pomagającym mają często decydujące znaczenie co do jej
przyszłości. Innymi słowy: rodzaj kontaktu ma wpływ na to, że
pacjent albo będzie chciał się leczyć, albo też odgrodzi się murem
milczenia i pasywności od świata, popadając w coraz groźniejsze
zaburzenia. Bardzo trudno jest podać receptę na takie postępowanie,
które zagwarantuje sukces przy budowaniu wspólnoty terapeutycznej
z osobą przeżywającą zaburzenia psychiczne. Jednakże można przynajmniej
wskazać na kilka prawidłowości i jednoznacznie stwierdzonych faktów.
Dzięki tej wiedzy redukuje się niebezpieczeństwo błędnego reagowania
na problemy klienta/pacjenta. Jeśli od samego początku człowiek
ten zostanie potraktowany w sposób właściwy, wówczas jego szanse
na powrót do zdrowia gwałtownie wzrosną. Ten artykuł mówi, co
powinien wziąć pod uwagę fachowo pomagający, który spotyka się
z osobą o zaburzonej psychice.
Los jako suma relacji międzyludzkich
Właściwie w nielicznych przypadkach nasze tytułowe
"spotkania na granicy" są spotkaniami jedynie dwóch
stron, czyli fachowo pomagającego i podopiecznego zmagającego
się z problemami psychicznymi. Niemal zawsze w dramacie tym występuje
również rodzina podopiecznego oraz inne osoby należące do jego
podstawowej sieci socjalnej. Ci właśnie ludzie mogą stanowić szansę
na wytworzenie takich uwarunkowań, dzięki którym nasz klient/pacjent
nie zatraci się bez reszty w deficytach zdrowia psychicznego.
I to jest aspekt zdecydowanie pozytywny. Niestety, istnieje jeszcze
druga, gorsza strona medalu. A mianowicie niezaprzeczalny fakt,
że pojawienie się zaburzeń psychicznych prowadzi do naruszenia
normalnych, tzn. prawidłowych struktur międzyludzkich. Dlatego
relacje naszego podopiecznego z rodziną, przyjaciółmi, kolegami
w pracy i z sąsiadami - dalekie są od stabilności. Mało jest zaufania
i wiary, że uda się jakoś rozwiązać te kłopoty. Zatem musi tu
wkroczyć profesjonalnie pomagający, który ma pewien plan uzdrowienia
całej sytuacji.
Zanim jeszcze zainicjujemy proces pomocowo-terapeutyczny,
musimy wziąć pod uwagę, że spotkanie z podopiecznym jest spotkaniem
w trójkącie. Powinniśmy nie tylko uświadomić sobie obecność owej
"trzeciej strony", ale także zaplanować, w jaki sposób
można by na nią oddziaływać w celu zachęcania jej do współpracy
na rzecz pacjenta. Jak już wielokrotnie zaznaczaliśmy na tych
łamach, choroba psychiczna izoluje socjalnie, a więc nie jest
wskazane dodatkowe powiększanie tego oddalania się od innych ludzi.
Ponadto współczesne rozumienie terapeutycznego oddziaływania na
pacjenta psychiatrycznego zakłada, oprócz aspektów ściśle psychiatrycznych,
równoległe posługiwanie się kontekstem pedagogicznym, psychologicznym,
socjalnym, ergoterapeutycznym. Im więcej osób zaangażowanych w
te starania, tym lepiej, tym większe szanse, że coś z tego dotrze
do pacjenta, że okaże się skutecznym środkiem na jakieś przynajmniej
obszary zaburzeń. Choroba psychiczna nie może stać się sprawą
wstydliwą, intymną, dotyczącą wyłącznie dotkniętej nią osoby.
Przecież choroba ta rozwija się w obecności innych ludzi - a zatem
osoby należące do najbliższej sieci socjalnej pacjenta powinny
czuć się po części odpowiedzialne także za jego powrót do zdrowia.
Profesjonalizm i zwykłe człowieczeństwo
Kiedy przystępujemy do interwencji socjalnej i/lub
terapeutycznej, mamy już za sobą wstępną anamnezę, która umożliwiła
nam ustosunkowanie się do problemów podopiecznego. Niestety, dysponując
już pewnymi wiadomościami, ulegamy wówczas (choć często nie zdajemy
sobie z tego sprawy) pokusie umieszczenia podopiecznego w jednostronnej,
statycznej perspektywie: "Już wiem o nim wystarczająco dużo".
Zapominamy przy tym, że prawdziwie profesjonalne podejście powinno
rozgrywać się na dwóch niezależnych od siebie płaszczyznach. Rzeczywiście,
w roli fachowo pomagającego muszę uporządkować informacje o podopiecznym,
ocenić go, w pewnym sensie odgraniczyć ode mnie tę osobę, która
staje się przedmiotem moich badań. I jest to ta pierwsza, niezbędna
płaszczyzna, na której wiedza teoretyczna zostaje przetransponowana
na konkretnego człowieka. Jednakże najnowsze fachowe piśmiennictwo
kładzie ogromny nacisk na to, by nie zaniedbywać płaszczyzny drugiej
- to znaczy tej, na której rozgrywa się przez cały czas interakcja
pomiędzy pomagającym a podopiecznym. Podczas owej interakcji pacjent
nie tylko podlega wpływom profesjonalisty, ale również sam oddziałuje
na pracownika socjalnego, psychoterapeutę, pielęgniarkę psychiatryczną
lub innego fachowo pomagającego. Im bardziej żywa jest ta relacja,
im prawdziwsza komunikacja - tym precyzyjniejsza będzie ocena
stanu podopiecznego. W kontaktach z pacjentem psychiatrycznym
dystans i bliskość należą do tego samego instrumentarium diagnostyczno-terapeutycznego.
Dopiero ich suma rysuje prawdziwy obraz podopiecznego - obraz
podlegający ciągłym przemianom, dynamiczny, a nie statystyczny.
Tego rodzaju podejście jest tym słuszniejsze, że przecież często
człowiek ten bywa zarówno "sprawcą", jak i "ofiarą".
To znaczy? To znaczy, że symptomy zaburzeń psychicznych są trudne,
przykre, a nawet niebezpieczne nie tylko dla otoczenia, ale również
dla dotkniętej nimi bezpośrednio osoby.
Konfrontacja z zaburzeniami psychicznymi klienta/pacjenta
nigdy nie jest łatwa. Nawet lata praktyki nie likwidują u fachowo
pomagającego tego specyficznego uczucia, które towarzyszy kontaktom
z człowiekiem niezrównoważonym czy wręcz chorym psychicznie. Chciałoby
się pomóc od razu, jak najszybciej. Najczęściej nie jest to możliwe;
powrót do zdrowia, a przynajmniej uzyskanie względnej stabilizacji
psychicznej będzie wymagało długotrwałego procesu terapeutycznego.
Zawsze jednak możliwe jest takie nastawienie i działanie fachowo
pomagającego, które prawie natychmiast pomoże pacjentowi w podjęciu
walki z deficytami zdrowia psychicznego. W książce o znamiennym
tytule "Błądzić jest rzeczą ludzką" (Irren ist menschlich"
- patrz bibliografia) zawarte zostały pozytywne opinie pacjentów
psychiatrycznych, które można przełożyć na cele pracy dla opiekunów
i terapeutów tych chorych. Otóż generalnie rzecz biorąc, mogę
uznać, że moje aktywności, moje wysiłki przynoszą pożądane owoce,
że są poprawne i słuszne, jeżeli klient/pacjent stwierdza:
- Czuję się lepiej zrozumiany.
- Czuję się inaczej postrzegany, odbierany pełniej, niż dotychczas.
- Postawa fachowego opiekuna (otoczenia) sprawia, że lepiej rozumiem
siebie samego i inaczej widzę pewne sprawy w miejscu, w którym
przebywam.
- Wreszcie zauważyłem, że moje kłopoty psychiczne, zakłócenia
i dolegające mi objawy wiążą się bezpośrednio z przeżywanymi w
ostatnich miesiącach problemami życiowymi i były w pewnym sensie
próbą ich rozwiązania. Próbą wprawdzie nieudaną - ale przecież
nie potrafiłem zrobić tego lepiej.
- Jestem akceptowany pomimo moich symptomów chorobowych. Chcę
być dalej akceptowany. Jeszcze nie wiem, czy będę chciał się zmienić,
czy będę walczył z problemami psychicznymi, ale w takich warunkach
jak te, będzie mi łatwiej podjąć decyzję, zmobilizować się.
- Nie musiałem tylko poddawać się działaniu podejmowanemu wobec
mnie przez innych. Mogłem i nadal mogę sam walczyć z moimi kłopotami.
- Widzę, że posuwam się do przodu, że coś się zmienia na lepsze,
że żyje mi się trochę lepiej.
Większość z tych wypowiedzi dotyczy aspektów, które
można wytworzyć nawet w najbardziej elementarnych aspektach fachowego
pomagania. Nie trzeba być specjalistą psychiatrycznym, aby osiągnąć
te cele. Pomaganie w najbardziej podstawowych wymiarach psychosocjalnych
zmniejsza symptomy dolegliwości psychicznych. Ale uwaga! Tego
rodzaju zwrócenie się ku klientowi/pacjentowi nie może abstrahować
od specyfiki zaburzeń psychicznych. A co to oznacza? Że nie wolno
mi udzielać temu podopiecznemu rad i wskazówek bez wzięcia pod
uwagę charakterystycznych deficytów jego zdrowia psychicznego.
Ten klient jest inny niż pozostali. W jego przypadku należy w
szczególny sposób rozważyć mocne i słabe strony je go osobowości.
Najrozsądniej i najbezpieczniej będzie rozpoczynać udzielanie
pomocy od tego, co na pewno okaże się przydatne. Poniżej podajemy
kilka przykładowych impulsów odnoszących się do schizofreników
i psychotyków.
* Zdiagnozowania psychopatologia nie oznacza, że
w przypadku tej osoby nie możemy korzystać z metod, które wpływają
stabilizująco na inne grupy naszych podopiecznych. Na przykład
pacjenci ze schizofrenią doświadczają zachwiania struktury ich
osobowości i mają trudności z odgraniczaniem się od tego, w czym
aktualnie uczestniczą. Dlatego z tymi osobami pożyteczne jest
trenowanie autentyczności zachowania, identyfikowania się z własnymi
poglądami oraz wyraźnego sygnalizowania granic, jakich przekroczenia
sobie nie życzą. Potrafimy taki trening poprowadzić, ponieważ
wymienione cele realizujemy również w innych wariantach interwencji
psychosocjalnej. Tymi samymi co dotychczas instrumentami możemy
posłużyć się w relacji z osobą cierpiącą na schizofrenię - i nie
stracą one nic ze swej ważności.
* W kontaktach z psychotykiem musimy być przygotowani na ekstremalne
zmiany nastrojów tego człowieka. Taki pacjent może w ciągu bardzo
krótkiego czasu przekształcić się z osoby przestraszonej, domagającej
się pomocy i kurczowo chwytającej się każdej szansy przebywania
z profesjonalistą - w człowieka wypełnionego agresją, wrogiego,
odrzucającego jakiekolwiek angażowanie się w jego sprawy.
* Schizofrenik prezentuje często zachowania zagrażające zarówno
jemu samemu, jak i innym osobom. Ale równocześnie w jego biografii
i w aktualnym postępowaniu odnajdziemy zdrowe elementy osobowości.
Cierpliwa analiza tego, co chore, szkodliwe, niebezpieczne doprowadza
w końcu do zrozumienia, że za objawami choroby ukrywa się osobowość
wrażliwa, krucha, podatna na zranienia.
* Z perspektywy psychotyka świat zbliża się do niego tak bardzo,
że albo musi się przed nim bronić wszelkimi sposobami, albo też
radykalnie się od niego oddalić, odgrodzić. Formy, w jakich to
się dokonuje, przekraczają bardzo często granice tolerancji otoczenia
i społecznej akceptacji. Wtedy nie potrafiący zrozumieć choroby
"normalni" wzywają na pomoc policję czy inne służby
porządkowe. Jednak nagła a brutalna interwencja sprawia tylko,
że chory coraz bardziej oddala się od siebie i od innych ludzi.
Nigdy nie wolno interweniować w sposób wzmagający symptomy chorobowe.
Nietypowe, niezwykłe przeżycia osób z zaburzeniami
psychicznymi muszą napotkać na wyważoną reakcję fachowo pomagającego.
Nie mogę przecież uciec, gdy coś mi w tym kontakcie nie będzie
odpowiadało. Każdy symptom chorobowy jest jak kierowane do mnie
pytanie, na które muszę odpowiedzieć.
Najogólniej można stwierdzić, że w interakcji z
człowiekiem ulegającym zaburzeniom psychicznym staram się pełnić
rolę przeciwwagi do niszczycielskiego, zaborczego potencjału choroby
psychicznej. W obliczu chaosu i lęku - dążę do przekazania poczucia
bezpieczeństwa, pewności, równowagi, stabilności. Kiedy wypowiedzi
i zachowanie pacjenta sygnalizują destrukcję i regres - nie boję
się tej konfrontacji, lecz wytrzymuję atak trwam na pozycji terapeutycznego
braku zgody na taki stan rzeczy. Klientowi coraz bardziej samotnemu
wśród innych ludzi - ofiaruję emocjonalną łączność, rzeczowość,
autentyczność, a jednocześnie zapraszam go do próbowania samodzielności,
niezależności; sygnalizuję bliskość, która nie wyklucza dystansu
umożliwiającego podopiecznemu zachowanie autonomii (także wtedy,
gdy wolałby, aby to inni zrobili za niego wszystko).
Kiedy klient/pacjent dociera do profesjonalisty,
zwykle w jego życiu wydarzyło się już wiele złego. Toteż staraniom
o terapeutyczne oddziaływanie powinny towarzyszyć aktywności,
których celem jest uporządkowanie bieżącej egzystencji tego człowieka
i pomoc w wytworzeniu struktury adekwatnej do pojawiających się
potrzeb. Jeżeli uda mi się przekazać podopiecznemu poczucie, że
symptomy chorobowe nie prowadzą do całkowitego
zrujnowania jego życia, będzie to niezwykle skuteczna motywacja
i wzmocnienie jego chęci do współpracy i podjęcia leczenia. Przy
okazji zaznaczmy, że ze względu na specyfikę zaburzeń psychicznych
tego typu działania wymagają konsultowania się z osobami bliskimi
pacjentowi, jego rodziną, sąsiadami i przyjaciółmi, gdyż on sam
bardzo często nie jest w stanie obiektywnie zinterpretować tego,
co się z nim działo, jak wyglądały okoliczności towarzyszące rozwojowi
choroby itd.
Pierwsza rozmowa - najważniejsza rozmowa
Wśród naszych Czytelników są osoby, które podczas
swej codziennej pracy stykają się bezpośrednio z podopiecznymi
przejawiającymi symptomy zaburzeń psychicznych. Nie wszyscy jednak
profesjonalnie pomagający (na przykład nie wszyscy pracownicy
socjalni) zostali optymalnie przygotowani do tego rodzaju kontaktów,
które przecież się zdarzają (jak choćby przy okazji pracy środowiskowej).
Nic więc dziwnego, że pomagający czują się czasem niepewnie, zwłaszcza
w początkowej fazie takich relacji. Mówią: Nie bardzo wiem,
jak zareagować, jak rozmawiać... Fachowo pomagający nie może
sobie jednak pozwolić na niepewność i utratę kontroli nad przebiegiem
spotkania z klientem/pacjentem. Co więcej: powinien się starać,
aby taka rozmowa zachęciła podopiecznego do walki z chorobą. Jeżeli
osoba z zaburzeniami psychicznymi u mnie nie
będzie się dobrze czuła - to kto ją zrozumie?, gdzie zwróci się
o pomoc?
Wbrew obiegowym opiniom, nie należy się szczególnie
obawiać komunikacji z pacjentami psychiatrycznymi. Jeżeli fachowo
pomagający zachowa pewne podstawowe zasady (przedstawiamy je w
dalszej części tego artykułu, opierając się na modelu autorstwa
Bosshard - Ebert - Lazarus), to naprawdę pomoże rozmówcy, to rzeczywiście
zainicjuje proces pomocowo-terapeutyczny. Szczególne znaczenie
ma oczywiście pierwsze spotkanie, pierwsza rozmowa. Ona bowiem
decyduje, jak ten człowiek zachowa się w następnych dniach i tygodniach,
co zrobi, w jaki sposób ustosunkuje się do swoich problemów. Poszczególne
etapy całej komunikacji powinien charakteryzować logiczny rozwój,
kontakt ma ulegać stopniowej intensyfikacji. Poniżej przedstawiamy,
jak powinna wyglądać taka wzorcowa kolejność. Nie zawsze oczywiście
uda się zrealizować wszystkie elementy, i to w dodatku jeden po
drugim. Nie chodzi jednak o to, aby za wszelką cenę kurczowo trzymać
się podanego wzoru. Będzie już dobrze, jeśli oprzemy się na tym
modelu chociaż częściowo. Nawet fragmentaryczne wykorzystanie
go wpłynie pozytywnie na jakość i skuteczność komunikacji z klientem/pacjentem.
(Dla lepszej czytelności tekstu będziemy używać pojęcia "pracownik
socjalny", ale oczywiście uwagi te odnoszą się do każdego
fachowo pomagającego, któremu przyszło zajmować się osobami z
zaburzeniami psychicznymi.)
Etap wstępny
Pracownik socjalny i klient przedstawiają się sobie
nawzajem. Pracownik socjalny informuje rozmówcę, jakie informacje
na jego temat już posiada. Warto przekazać klientowi, że jest
się zadowolonym z osobistego poznania go, a także wyrazić pewność,
że na pewno uda się wspólnymi siłami rozwiązać większość problemów.
Ważnym elementem tego nawiązania wzajemnych relacji jest poinformowanie
klienta, jakimi możliwościami dysponuje nasza instytucja, jakie
są jej główne cele, na czym polegają ogólne ramy wykonywanej tu
pracy. Zachowanie pracownika socjalnego, sposób prowadzenia przez
niego konwersacji, wystrój pomieszczenia itp. - powinny sygnalizować
rozmówcy, że profesjonalista pragnie mu pomóc, że podchodzi do
niego z życzliwością.
Rozładowaniu atmosfery służą pytania o rodzinę
klienta, jego zawód, zainteresowania, sytuację mieszkaniową. Takie
z pozoru banalne elementy stanowią dla klienta potwierdzenie,
że naprawdę nawiązana została komunikacja, że trafił do właściwej
osoby. Ponadto tym sposobem pracownik socjalny kieruje uwagę rozmówcy
na sprawy nie mające bezpośredniego związku z przeżywanymi przez
niego problemami psychicznymi - a to podopiecznego rozładowuje
i pozwala mu na moment zapomnieć o aktualnie odczuwanych zagrożeniach.
Jest to ważne oddziaływanie terapeutyczne, ukazujące klientowi,
że życie nie musi być postrzegane jedynie przez pryzmat cierpienia,
i że przez cały czas są w nim obecne również inne, lepsze aspekty.
Poruszanie w rozmowie spraw zwykłych, codziennych redukuje lęk
klienta przed fachowo pomagającym, ośmiela go. A o to właśnie
pracownik socjalny powinien zabiegać, jeśli chce usłyszeć w ramach
anamnezy wiarygodne i autentyczne wypowiedzi. Dopiero po takim
"przygotowaniu gruntu" nadchodzi moment, w którym można
zadać konkretne pytanie: A co pana dzisiaj do mnie sprowadziło?
W czym mogę pani pomóc?
Etap orientacji i motywacji
Szczególnie w przypadku podopiecznych zmagających
się z kłopotami psychicznymi niezwykle ważne jest dowiedzenie
się, co skłoniło rozmówcę do zgłoszenia się do nas, a ściślej
mówiąc, czy jest to kontakt:
- dobrowolny;
- częściowo dobrowolny, a częściowo wymuszony na przykład przez
otoczenie;
- narzucony klientowi całkowicie wbrew jego woli.
Od powyższych uwarunkowań zależy bowiem nastawienie
klienta, gotowość do współpracy lub jej brak. Na szczęście nawet
jeśli okaże się, iż podopieczny został zmuszony przez innych do
nawiązania kontaktu z fachowo pomagającym - nie musi to wcale
oznaczać, że relacja będzie nieudana. Na porażkę pracownik socjalny
jest skazany tylko wtedy, gdy te aspekty nie zostały do końca
wyjaśnione, to znaczy gdy na przykład klient udaje, że jest tu
dobrowolnie, a pracownik socjalny, wiedząc o tym, dołącza się
do tej gry pozorów. Natomiast rozmowa stanie się znacznie bardziej
efektywna wtedy, gdy obydwie strony jednoznacznie "wyłożą
na stół" swoje oczekiwania, powody, zastrzeżenia. Wtedy nawet
w dalekich od ideałów okolicznościach można się wzajemnie zaakceptować,
odnieść się do siebie ze zrozumieniem, szukać prawdy pomimo nawet
znacznie różniących się interesów. Niedopowiedzenia, ukrywanie
faktycznego stanu rzeczy - zwiększają niebezpieczeństwo wzajemnego
niezadowolenia z siebie i braku produktywności. Równocześnie nie
należy przeceniać zgody klienta na podjęcie interwencji psychosocjalnej
i terapeutycznej. Pracownik socjalny musi sobie uświadomić, że
przecież ma do czynienia z osobą cierpiącą na zaburzenia psychiczne,
a więc w ograniczony sposób kontrolującą własne życie. Od pewnego
nasilenia objawów zaburzeń psychicznych nie jest wręcz możliwe
samodzielne zwrócenie się o pomoc. Pracownik socjalny powinien
też przygotować się na to, że w wypowiedziach pacjenta pojawi
się często wiele sprzeczności, że zabraknie logicznego uzasadnienia
niektórych istotnych twierdzeń. Klient bowiem próbuje nadać sens
doświadczeniom, których nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć, usiłuje
wprowadzać przedziwne i nietypowe normy i reguły, aby w jakiś
sposób uporządkować swą rozchwianą egzystencję i zdobyć choć pozory
sensu i ładu.
Osoba z zaburzeniami psychicznymi może być dobrym
partnerem dialogu, ale z powodu problemów zdrowotnych nie jest
to partner łatwy. Choć fachowo pomagający wychodzi
w kierunku klienta, stara się go zrozumieć i przyjąć, jest dla
niego po prostu dobry - to nie zawsze może oczekiwać odpowiedzi
adekwatnych do swych własnych starań i zaangażowania. W wielu
przypadkach zaburzenia psychiczne i wiążące się z nimi nieopanowane
emocje uniemożliwiają podopiecznemu pełne skorzystanie z obecności
życzliwego mu człowieka. Co więcej, bardzo często symptomy chorobowe
zmuszają pacjenta do patologizacji tej relacji międzyludzkiej.
Na przykład rozmowę z pracownikiem socjalnym wykorzystuje czasem
do wyładowania się, dania upustu negatywnym emocjom, nagromadzonym
przez ostatnie dni i tygodnie. Z kolei profesjonalną empatię i
zaangażowanie pracownika socjalnego klient może zinterpretować
jako oznakę słabości, a wtedy agresją i/lub manipulacją chce jak
najwięcej osiągnąć, wręcz wykorzystać rozmówcę. Natomiast złe
doświadczenia z poprzednich kontaktów z sektorem fachowego pomagania
ustawiają podopiecznego od początku na pozycjach obronnych, skłaniają
go do ukrywania prawdy lub przeakcentowania symptomów. W takich
jak opisane powyżej sytuacjach przydatne jest chwilowe "zapomnienie"
o standardach pracy socjalnej na rzecz intensyfikowania zwykłych
relacji międzyludzkich i poprawiania klimatu relacji interpersonalnych.
To zwykle najbardziej pomaga w stabilizowaniu stanu klienta/pacjenta.
Tego rodzaju oddziaływanie na pacjenta uspokaja
go, pomaga mu w zorientowaniu się, że znalazł się w znacznie lepszych
niż dotychczas okolicznościach, gdyż kierowana jest ku niemu rzetelna
oferta pomocowa i terapeutyczna. Ale o lepszą orientację musi
się także postarać pracownik socjalny, zwłaszcza wtedy, gdy wyniki
przeprowadzanej samodzielnie anamnezy powinien potem przekazać
innym, już bardziej wyspecjalizowanym w opiece psychiatrycznej
służbom. Taka wstępna ocena stanu pacjenta dokonana przez pracownika
socjalnego powinna obejmować następujące elementy:
- Orientacja czasowa i przestrzenna.
- Aktualny stan emocjonalny, zwłaszcza aspekty odbiegające od
normy.
- Wyróżniające się cechy motoryczne i zachowanie mimiczne oraz
charakterystyka gestykulacji.
- Błędy myślowe pod względem formalnym i treściowym.
- Zakłócenia pamięci - przypominania sobie i zapamiętywania.
- Trudności z odnoszeniem się do własnego Ja.
Oprócz powyższego wyliczenia, w konkretnych przypadkach
mogą pojawić się jeszcze inne symptomy świadczące o braku zdrowia
psychicznego. Wszystkie należy dokładnie udokumentować, to znaczy
zapisać je w aktach klienta, gdyż późniejszy przekaz tych treści
(na przykład lekarzowi psychiatrze) bez opierania się o notatki
może nastręczać wiele trudności i w ostatecznym rozrachunku -
z powodu informacji niepełnej lub wręcz błędnej - poważnie zaszkodzić
podopiecznemu. O zakresie zaburzeń psychicznych informuje również
sposób wykorzystania przez klienta kierowanej ku niemu interwencji
psychosocjalnej. Zwykle zaburzeniom psychicznym towarzyszy kryzys
związany z rozmaitymi aspektami egzystencji. Ten kryzys można
złagodzić zintensyfikowaniem wsparcia psychosocjalnego. Ale osoba
z poważnymi problemami zdrowia psychicznego właśnie z tego rodzaju
pomocy nie potrafi skorzystać. W związku z tym zwykle w biografii
rozmówcy odkrywamy wiele tego rodzaju faktów - otrzymał pomoc,
wsparcie, szansę itd., ale z nich nie skorzystał. W ramach przeprowadzanej
anamnezy pracownik socjalny powinien nie tylko dążyć do dokładnego
poznania rozmówcy, ale równocześnie motywować go do aktywnego
przeciwstawiania się dolegliwościom, stymulować do opierania się
chorobie w tych wszystkich obszarach, w jakich klient jest jeszcze
względnie otwarty na perswazję, argumentację, poddawanie się wpływom.
Etap rozwinięcia i anamnezy
Rozmowa z podopiecznym cierpiącym na zaburzenia
psychiczne wymaga chyba najobszerniejszej anamnezy w porównaniu
z innymi klientami/pacjentami sektorów fachowego pomagania. Podstawą
współpracy i wyboru modelu dalszego działania może być jedynie
rozległa wiedza o życiu tego człowieka oraz jego aktualnych problemach:
zdrowotnych (psychicznych i somatycznych), socjalnych, finansowych,
zawodowych itp. Fragmentaryczne informacje doprowadzą do niewłaściwych
wniosków. Oczywiście rzadko kiedy anamneza przebiega w sposób
wzorcowy, idealny. Pracownik socjalny może, zwłaszcza w okresie
początkowych kontaktów, skupić swoją uwagę na szczególnie interesującym
go zakresie tematycznym. Z drugiej strony jednak nie powinno to
w nim zablokować otwartości na przekazywane przez rozmówcę informacje
zupełnie innego rodzaju.
Spontaniczne wypowiedzi klienta, a także te będące
odpowiedziami na zadane pytania, należy uporządkować, sklasyfikować,
aby budował się z nich logiczny i obiektywny obraz problemów podopiecznego
i towarzyszących im okoliczności. Najprostszym, a jednocześnie
najbardziej przydatnym rozróżnieniem będzie wyselekcjonowanie
danych: obiektywnych, subiektywnych oraz komentujących.
Jako obiektywne można od razu uznać: podstawowe dane osobowe,
informacje biograficzne, zdarzenia i fakty dające się łatwo zweryfikować.
Za dane subiektywne (co nie musi znaczyć "nieprawdziwe")
uważamy: oceny; wartościowania; wyrażane opinie, które klient
przekazuje w ramach przedstawiania swojego życia i historii symptomów
chorobowych. Pole subiektywnej refleksji jest zwykle bardzo szerokie,
odnosi się do pełnionych ról osobistych, zawodowych, przeżyć emocjonalnych,
konfrontacji z innymi ludźmi, wizji przyszłości itp. Natomiast
w grupie danych komentujących (będących istotnym tłem) mieści
się to wszystko, co jest spontaniczną reakcją klienta, wnikającą
z pojawiających się uwarunkowań i aktualnie utrzymywanych interakcji
socjalnych, z przyjmowania nowych elementów oraz z zachowania
wobec czynników i sytuacji nieznanych i niespodziewanych. W tej
ostatniej specyficznej grupie danych fakty są właściwie mało istotne.
Liczą się natomiast strategie reagowania i całościowy obraz osoby
klienta.
Widzimy więc, że anamneza, która zostanie później
wykorzystana do postawienia diagnozy, ma charakter psychosocjalny
i całościowy. To podejście przynosi znacznie lepsze efekty, niż
koncentrowanie się od razu wyłącznie na perspektywie czysto psychiatrycznej.
Holistyczne potraktowanie podopiecznego pozwala na wyraźną rekonstrukcję
przeszłości - gdzie obok problemów klienta odkryjemy też jego
próby radzenia sobie z nimi.
***
Profesjonalne podejście do osoby cierpiącej
na zaburzenia psychiczne nie jest więc jedynie przesiewaniem tego
podopiecznego przez sito fachowej wiedzy. Liczy się to wszystko,
co umożliwia całościowy odbiór człowieka i kompleksowe doń podejście
- bo tylko wtedy możliwe będzie obiektywne zinterpretowanie symptomów
chorobowych, czyli postawienie właściwej diagnozy. |