| Porozmawiajmy
o psychozach We wspólnych
tematach pisaliśmy już o seminariach dotyczących psychoz
- modelu szeroko praktykowanym w państwach zachodnioeuropejskich.
Przypomnijmy więc tylko pokrótce, na czym on polega. Otóż jest
to spotkanie pacjentów, ich rodzin i profesjonalnie pomagających,
którzy na neutralnym gruncie prowadzą swobodną dyskusję o psychozach.
Chodzi o osiągnięcie wspólnego zrozumienia problemu, o wzajemne
zrozumienie i o wyjaśnienie, na czym ma polegać obustronna, a
raczej trójstronna pomoc, jakie zadania mają do wypełnienia poszczególne
strony tego trialogu. Równość uczestników dyskusji, chwilowa niezależność
od presji struktur, ról zawodowych, stanowisk i standardów - prowadzą
do nieoczekiwanie dobrych efektów. Oczywiście najwięcej muszą
się w tych rozmowach kontrolować lekarze i inni fachowo pomagający.
Celem nie jest bowiem pouczanie pozostałych uczestników spotkania.
Nie są to również okoliczności dopuszczające wysiłek terapeutyczny.
Dla wszystkich dyskutujących spotkanie stanowi natomiast szansę
na poszerzenie wiedzy, na zmianę perspektywy. Uczestnicy starają
się o obiektywne i jak najpełniejsze postrzeganie tego specyficznego
zdarzenia, jakim jest psychoza. Właśnie dlatego subiektywne przekazy
i opowiadania mają tak ważne znaczenie. Wiele z tych relacji zawiera
treści, do jakich nie da się dotrzeć przy pomocy żadnych innych
źródeł.
W dalszej części tego rozdziału przedstawiamy wyliczenie,
które powstało na bazie różnorodnych dokumentacji pochodzących
właśnie z seminariów o psychozach. Są to ważne uwagi, przyczyniające
się do lepszego zrozumienia psychoz, które przecież w wielu środowiskach,
także tych zajmujących się fachowym pomaganiem, interpretowane
są często niepoprawnie, w oparciu o niepełne przesłanki czy nawet
wiedzę daleko już oddaloną od aktualności. Czytelników zachęcamy
do porównania takiego przedstawienia zachorowań psychicznych z
opisami zamieszczonymi w specjalistycznych podręcznikach. Z pewnością
przy tej okazji każdy zauważy, jak wiele znaczą osobiste doświadczenia
pacjentów. Ta właśnie bliskość, bezpośrednie nawiązanie anamnezy
i diagnozy do życia, jest jednym z głównych argumentów przemawiających
za psychiatrią dialogową. Nawet wieloletni praktycy pracy psychiatrycznej
przyznają, że w ten sposób, prowadząc refleksję nad wypowiedziami
pacjentów, człowiek uczy się nie tylko wielu nowych (merytorycznie)
rzeczy, ale także innej, lepszej postawy wobec pacjenta.
Czym jest, a czym nie jest psychoza? Na to pytanie
odpowiedzą teraz uczestnicy seminariów, ich rodziny oraz fachowo
pomagający. (Niektóre z poniższych sformułowań nie należą do słownictwa
fachowego, mają opisową formę, czerpią z potocznego języka. Są
to jednak słowa wiernie oddające przeżycia i postrzeganie pacjentów,
i dlatego przytaczamy je niemal dosłownie, tak jak brzmiały w
oryginale, bez zbytnich poprawek i adiustacji.)
* Psychoza to bardzo kompleksowe, wielopłaszczyznowe
zjawisko,. Wzajemnie oddziaływują na siebie ciało i psychika oraz
pacjent i jego kontekst socjalny.
* Nie dadzą się utrzymać poglądy szukające tylko jednej jedynej
przyczyny wystąpienia psychozy. Część teoretyków skłania się do
preferowania przyczyn albo czysto biologicznych, albo psychologicznych,
albo socjologicznych. Takie próby szufladkowania należy traktować
zawsze sceptycznie. Człowiek jest zbyt skomplikowaną istotą, aby
możliwe było zredukowanie przyczyn jego zachowania i działania
tylko do jednego źródła. Nawet osoby zdrowej nie postrzegamy i
nie interpretujemy w ten sposób. Cóż dopiero w aspektach dotyczących
"stanu wyjątkowego", jakim jest zawsze deficyt zdrowia.
* Każda psychoza jest inna, różni się od pozostałych przypadków.
Dlatego zrozumienie problemów pacjenta wiąże się nieodłącznie
z jego biografią (postrzeganą z pozycji obserwatora) i z uwzględnieniem
subiektywnej perspektywy chorego.
* Z poprzednim punktem koresponduje twierdzenie poparte licznymi
przykładami z seminariów dotyczących psychoz, a mówiące o tym,
że każda bez wyjątku osoba może stać się pacjentem
cierpiące na tego rodzaju zaburzenia.
* Psychozę można też rozumieć jako wyraz szczególnej wrażliwości,
delikatności - jako cechę charakteru lub też skutek przebytego
konfliktu emocjonalnego. Psychiczna "skóra" człowieka
jest lub staje się za cienka, aby mogła stanowić dostateczną ochronę,
jest przepuszczalna w obydwu kierunkach. Wrażenia z podświadomości
bez ograniczeń przenikają na zewnątrz, przyjmują zewnętrzną postać,
także absorbując zmysły w szczególny sposób (na przykład poprzez
objawianie się w formie halucynacji). Mechanizm ten działa również
w drugim kierunku. Bez żadnego filtrowania i sortowania pacjent
przyjmuje informacje z otoczenia, zwłaszcza te o realnych, albo
też o wyimaginowanych niebezpieczeństwach, a to znowu staje się
przyczyną równie nieopanowanych uczuć zagrożenia (postrzeganie
paranoidalne). Obydwa aspekty są dwoma stronami tego samego medalu.
* Większość encyklopedii i specjalistycznych słowników dokonuje
rozróżnień poszczególnych rodzajów psychoz. Jednakże wiele z tych
podziałów ma przede wszystkim znaczenie teoretyczne, służy lepszemu
zrozumieniu tego, co komunikują sobie profesjonaliści zajmujący
się pacjentem psychiatrycznym. Sam pacjent przeżywa najczęściej
bardzo płynnie wzajemne przenikanie się poszczególnych symptomów,
jego stan nie jest zakotwiczony w wąskim wariancie jednego rodzaju
psychozy.
* Najczęściej psychozy pojawiają się w fazach życia (względnie
pojedynczych sytuacjach), które dla każdego człowieka byłyby krytyczne.
Każdy z nas przechodzi w życiu przez różnego rodzaju kryzysy.
Choć najchętniej byśmy ich unikali, to przecież, jak twierdzi
współczesna psychologia, są one niezbędne do wkraczania na kolejne
etapy rozwoju osobowości. Każdy kryzys, bezwzględnie na to, z
jakimi trudnościami się wiąże, zawiera w sobie szansę. Człowiek
dojrzewa dzięki kryzysowi. Najczęściej chodzi o następujące wydarzenia:
opuszczenie domu rodzinnego i wejście w dorosłe życie, wybór partnera
życiowego i założenie rodziny, zakończenie głównego toku kształcenia,
urodziny dziecka, śmierć rodzica, śmierć męża lub żony względnie
rozwód itp. Psychozy są w tym kontekście interpretowane jako skutek
konfliktów przeżywanych przy nieudanych próbach wypracowania rozwiązań
tych kryzysów i szukania łączności z drugim człowiekiem bądź emocjonalnego
uwolnienia się od niego lub też zaakceptowania rozłąki, na którą
nie miało się większego wpływu.
* Subiektywne przeżywanie psychozy jest podobne do marzeń sennych,
z tym że człowiek przeżywający te stany nie jest chroniony zasłoną
snu. Śnimy o przyjemnych sprawach, ale także męczą nas koszmary
senne. Z relacji pacjentów wynika, że również w psychozie wiele
jest emocji pozytywnych, ale dominuje jednak lęk, strach, poczucie
zagrożenia.
* W stanach psychozy mamy równocześnie do czynienia z zakłóceniami
oraz z próbami rozwiązywania problemów. Psychiatrzy interpretujący
zachowania i wypowiedzi pacjentów uważają, że oprócz odnoszenia
się do bezpośrednich przejawów psychozy, warto zapytać też: jaki
ma sens i co wyraża aktualny stan? W tym ujęciu psychoza bywa:
- próbą kanalizacji strachu,
- powrotem do wcześniejszego stopnia rozwoju, który jeszcze gwarantował
bezpieczeństwo i nie wymagał przepracowania konfliktu,
- wyrazem braku osobistej autonomii, wyrazem podlegania wbrew
własnej woli innemu człowiekowi i chęcią uwolnienia się od tej
zależności,
- przejawem posiadania wyimaginowanych stosunków socjalnych, bez
ryzykowania prawdziwych stosunków międzyludzkich.
* Psychoza nie eliminuje zdolności do typowych przejawów normalnych
aktywności, do zwykłego ludzkiego działania. To, co z pewnością
w psychozie zachodzi - to uwidacznianie się egzystencjalnych konfliktów
i wątpliwości o podstawowym znaczeniu dla każdego człowieka. Podkreślenie
znaczenia sensu choroby, założenie, że taki istnieje
- łączy terapeutów i pacjenta, zachęca chorego do przejmowania
odpowiedzialności za siebie, wspomaga zintegrowanie tego wyjątkowego
stanu psychiki w całej osobowości. Taka postawa chroni od zbyt
wczesnego podawania neuroleptyków, nie tylko tłumiących symptomy
choroby, ale również, w pewnym sensie, zabijających wrażliwość
społeczeństwa na to, że ktoś jest innym człowiekiem, że jego życie
może przebiegać trochę innymi torami. Różnić się od innych jest
przecież normalne.
Jeszcze tyle do omówienia
Psychiatria dialogowa jest modelem pracy, który
należy bezwzględnie rozwijać. W gruncie rzeczy chodzi o zupełnie
nowy obraz człowieka chorego, o nowy sposób postrzegania tej osoby.
Pacjent psychiatryczny nie jest wyłącznie ofiarą,
nie jest tylko przedmiotem, wobec którego podejmowane są pewne
zabiegi. Jest on także równouprawnionym partnerem w procesie leczenia,
współtworzy swoje życie, przejmując za nie odpowiedzialność. Cel
takiego podejścia nie polega na stawaniu w opozycji do tradycyjnych
modeli psychiatrii, lecz na stworzeniu nowego jakościowo podejścia.
Jego centralnym punktem jest wytworzenie wspólnego języka, a to
znowu stanowi niezbędny warunek kształtowania korzystnych relacji
interpersonalnych.
Psychiatria dialogowa nie jest też udawaniem,
że pewne problemy nie istnieją, nie jest rozmywaniem ostrości
widzenia zagrożeń, jakie stanowi każda choroba psychiczna. W tym
modelu nie ma natomiast tematów tabu, o wszystkim dyskutuje się
bez uprzedzeń i z otwartością na każdy pogląd współuczestników
tego spotkania. Niespójne, a nawet sprzeczne interesy poszczególnych
stron (fachowo pomagający, pacjenci, ich rodziny) są rozpatrywane
na przyjaznym gruncie. Oczywiście nie zawsze lekarz lub inny profesjonalista
szybko i łatwo radzi sobie z tym "równouprawnieniem",
z przejściem od fachowego języka do mówienia o problemach medycznych
i psychosocjalnych mową potoczną. To chwilowe zniesienie hierarchii
przynosi jednak tyle korzyści, że po pewnym czasie jest przyjmowane
jako coś najbardziej naturalnego. Poza tym - to dobry trening
kontaktów z odbiorcami usług medycznych i socjalnych. Tak dobry,
że w międzyczasie zaleca się go jako ważny element w ramach dokształcania
dla świeżo upieczonych adeptów fachowego pomagania. Nie do przecenienia
jest również społeczne oddziaływanie tej metody - opinia publiczna
zauważa, że pacjent psychiatryczny wcale nie musi być izolowany,
a jego problemy są normalną chorobą. |