czasopisma pracowników socjalnych,
terapeutów, personelu pielęgniarskiego
i opiekuńczego
 

do strony głównej
napisz do redakcji
powrót do czytelni


Sprawa picia kontrolowanego. Utopijna czy rzeczywista nadzieja na opanowanie nałogu?


Realia pracy wszystkich fachowych służb zajmujących się w naszym kraju osobami uzależnionymi od alkoholu nie napawają optymizmem. Na ciągle jeszcze ogromną liczbę alkoholików przypada zbyt mało etatów dla fachowo pomagających, a prowadzenie zaawansowanej terapii uniemożliwiają w wielu przypadkach skąpe środki materialne. Stąd też w naszej redakcji pojawia się wiele listów od czytelników z pytaniami, które to pytania można podzielić na trzy podstawowe grupy:

 
1. Czy pełna abstynencja musi być jedynym celem leczenia alkoholika?
2. Jaki program wytyczyć w ramach funkcjonowania Gminnej Komisji Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym, gdy jest nas po prostu za mało, aby istotnie zmienić coś w postawach alkoholików na naszym terenie?
3. Jak się ustosunkować do pojawiających się co pewien czas postulatów propagowania tak zwanego picia kontrolowanego?
Wszystkie te pytania mają jeden wspólny mianownik. Mianowicie zastanawiają się nad tym, czy za cel terapeutyczny można uznać uzyskanie przez uzależnionego przynajmniej częściowego panowania nad alkoholem. Czy picie kontrolowane jest w ogóle jakąś koncepcją pomocową? Czy choroba alkoholowa w ogóle dopuszcza taką możliwość, jak picie kontrolowane?...

Uważni Czytelnicy z pewnością pamiętają, że w jednym z wcześniejszych numerów wspólnych tematów zdecydowanie odrzuciliśmy model picia kontrolowanego. Niedługo potem do redakcji zadzwonił pewien fachowo pomagający, który w terenie od lat próbuje przeciwdziałać alkoholizmowi, i powiedział: Sam nie jestem entuzjastą tej metody [picia kontrolowanego - przyp. red.]. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Chcę zrobić dla tych ludzi cokolwiek i chociaż zmniejszyć rozmiary tragedii, którą co dzień widzę. Otrzymaliśmy również kilka podobnych sygnałów od innych Czytelników. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, postanowiliśmy dokładnie opracować zagadnienie kontrolowanego picia. Efektem jest niniejszy artykuł, przedstawiający wszystkie "za" i "przeciw". Jak wszystkie nasze publikacje, jest rzetelną i obiektywną analizą, a zatem ani nie rozbudza nierealistycznych oczekiwań, ani nie gasi uzasadnionej nadziei. Każdy z Czytelników musi sam rozważyć, czy konkretny podopieczny w ogóle nadaje się do tego, aby realizować z nim model ograniczonej konsumpcji alkoholu, bez stawiania abstynencji za cel priorytetowy. Są ludzie, którym ta strategia pomogła uniknąć nałogu. Z drugiej strony wielu osobom picie kontrolowane nie przyniosło nic dobrego.

Zastrzeżenia we własnym gronie

"Kontrolowane picie", "konsumpcja alkoholu nie wywołująca negatywnych skutków socjalnych", "spożywanie napojów alkoholowych bez szkód zdrowotnych", "zredukowane picie" - nazw jest wiele, a chodzi o to samo. Dla wielu fachowo pomagających postulat kontrolowanego picia stanowi coś w rodzaju tabu. To zagadnienie, o którym w ogóle nie chcą nawet dyskutować. Skąd bierze się aż tak sceptyczne podejście? Najczęściej po prostu stąd, że fachowo pomagający osobiście znają wielu alkoholików, którzy podejmowali nieskończone wręcz próby zapanowania nad swym nałogiem poprzez ograniczenie alkoholu, a nie jego definitywne odstawienie. Wszystkie te próby zakończyły się porażką, a ufność we własne siły okazała się iluzją. Do zaakceptowania modelu picia kontrolowanego zniechęcają również postawy osób, którym daleko do panowania nad alkoholem, a które nie chcą przyjąć za cel całkowitej abstynencji, bo "nie wyobrażają sobie życia bez czegoś mocniejszego" i upierają się, że potrafią "pić w sposób kontrolowany". Nic dziwnego, iż profesjonalistę odstrasza taka zadeklarowana zgoda na bycie ni to zdrowym, ni to chorym - zwłaszcza, że wie, jak się to wszystko prawie na pewno skończy. Wielu terapeutów stwierdza także, że brakuje teoretycznych podstaw, aby móc obiektywnie ocenić, czy dana osoba posiada predyspozycje pozwalające jej na podjęcie próby picia kontrolowanego.

W związku z tym wszystkim pojawia się uzasadnione pytanie: czy nie zaszkodzę klientowi/pacjentowi, proponując mu wychodzenie z nałogu drogą niecałkowitej abstynencji?

Oczywiście wszelkie zastrzeżenia wysuwane pod adresem picia kontrolowanego należy traktować poważnie. Ale najpierw musimy wyjaśnić pojęcia, sprawdzić, czy wszyscy mówimy o tym samym. Choć zapoczątkowany w USA trend kontrolowanego picia będzie niedługo liczył czterdzieści lat, to nadal wokół tego tematu panują liczne nieporozumienia i przekłamania. Niektórzy uważają, że picie kontrolowane jest prawdziwą metodą terapii, inni z oburzeniem protestują i całkowicie odrzucają tę koncepcję. Kto ma rację? Zwolennicy czy przeciwnicy? W dalszej części artykułu poznamy argumenty obydwu stron. Ale najpierw, jak już wspomnieliśmy, uściślijmy pojęcia.

Co to jest picie kontrolowane?

Zawsze należy wystrzegać się zbyt prędkich, zbyt oczywistych odpowiedzi. Prawdziwe zrozumienie osiąga się tylko poprzez powolne zgłębianie zagadnienia i cierpliwe budowanie całości z pojedynczych elementów. Tak jest też w tym przypadku.

Na wstępie trzeba sobie uświadomić, że w początkowej fazie wprowadzania picia kontrolowanego osiągnięcie samokontroli u podopiecznego jest celem bardzo odległym. Natomiast na plan pierwszy wysuwa się intensywna kontrola terapeuty nad uzależnionym. Ale również ten rodzaj kontroli jest celem, który niełatwo zrealizować, ponieważ alkoholik w postrzeganiu własnych zachowań daleko odbiega od obiektywności.
- Dlaczego pan/pani pije?
- Bo chcę się odprężyć. Bo dzięki temu mam towarzystwo. Bo jedzenie smakuje mi lepiej. Bo lepiej mi się śpi
.
Podobnych odpowiedzi usłyszymy wiele, a sygnalizują one jedno. To mianowicie, że osoba nadużywająca alkoholu na dzisiaj nie chce nic zmieniać, że ceni wyżej działanie alkoholu od jego negatywnych skutków, że nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistej szkodliwości nałogu. Żaden alkoholik nie chce być kontrolowany, nie chce ograniczać spożywania substancji dającej mu tyle "korzyści".

Kontrolowane picie jest próbą zmniejszenia ilości konsumowanych napojów alkoholowych, gdy jest ona zbyt duża, względnie próbą ograniczenia konsumpcji w dniach lub godzinach, gdy uleganie nałogowi przynosi najwięcej szkód. Wiele osób konsumujących alkohol w sposób unormowany - mniej lub bardziej świadomie praktykuje kontrolowane picie. A więc nie spożywają alkoholu przed godziną osiemnastą; nie piją, gdy prowadzą samochód; gdy panuje niekorzystny biomet itd. Natomiast za uzależnionego należy uznać człowieka, który nie potrafi się opanować, który regularnie przekracza wyznaczone sobie ilości spożywanego alkoholu bądź czas jego konsumpcji - a w najgorszym wypadku który w ogóle nie widzi już potrzeby jakiegokolwiek zastanawiania się nad praktykowanym sposobem picia napojów alkoholowych.

Zreasumujmy w punktach:
1. Kontrolowane picie jest ograniczeniem ilości spożywanych napojów alkoholowych i powstrzymywaniem się od konsumpcji alkoholu w określonych porach lub dniach.
2. Alkoholik nie jest w stanie samodzielnie przestrzegać tego rodzaju programu. Nawet osoba, która znajduje się dopiero na progu uzależnienia, musi być otoczona specjalistyczną opieką i nadzorem podczas realizowania tego modelu.
3. Ponieważ fachowo pomagający walczy z zaawansowaną patologią zdrowotną i psychosocjalną klienta/pacjenta, nie może ograniczyć swojej aktywności jedynie do sprawowania kontroli nad trybem picia alkoholu przez podopiecznego, lecz powinien zainicjować bardziej kompleksowe zmiany. Aby nieprawidłowe podejście tego człowieka do alkoholu zmieniło się na lepsze, musi ulec przebudowie całe jego życie, w znacznym stopniu skażone nałogiem. Fakt jest taki: podopieczny nadużywa alkoholu. W związku z tym zasadnicze pytanie, na którym należy się skupić, brzmi: dlaczego ta osoba pije?, czyli jakie miejsce zajmuje alkohol w jej życiu?
4. Ostatecznie model kontrolowanego picia musi zostać przyjęty i zrealizowany przez samego podopiecznego. W pewnym momencie fachowo pomagający nie będzie mógł już zrobić nic więcej - to klient/pacjent sam musi przejąć odpowiedzialność za własne życie.

Zacząć jak najwcześniej

Kontrolowane picie nie jest modelem abstrahującym od uznanych prawideł terapeutycznych. Wiedza na temat choroby alkoholowej, zwłaszcza ta zdobyta w ostatnich dwudziestu latach, kładzie nacisk na jak najwcześniejsze pozyskiwanie alkoholika do współpracy, niezależnie od rodzaju realizowanego z nim programu odwykowego. Integralnym elementem takiej współpracy jest przejmowanie przez pacjenta odpowiedzialności za siebie - oczywiście stopniowo i poczynając od najmniej ważnych elementów, ale konsekwentnie i poszerzając zakres samodzielnego reorganizowania życia. Podopieczny dostrzega, że dzięki temu żyje mu się lepiej; że zmniejsza się liczba konfliktów; że mniej musi się poddawać wpływom obcych ludzi, a więcej potrafi zrobić sam. Jednak nie potrzeba szczególnych analiz, aby zdawać sobie sprawę, że odpowiedzialność za siebie (niezależnie od jej formy) jest w stanie przejąć tylko ta osoba, która nie zatraciła się jeszcze całkowicie w nałogu. Toteż za nierealistyczną należy uznać opinię, jakoby kontrolowane picie mogło być celem przy każdym stopniu nasilenia choroby alkoholowej.

Ostatnie zdanie można też wyrazić w formie pozytywnej. A więc: im wcześniej zwrócimy się z ofertą pomocową do osoby, która zaczyna mieć problemy z alkoholem, tym lepiej, tym większe szanse na przywrócenie tego człowieka do normalnego życia. Wczesne zareagowanie na początkowe sygnały ostrzegawcze jest minimalizowaniem ryzyka. Jeżeli klient/pacjent potrafi jeszcze narzucić sobie okresową abstynencję - to znak, że kontrolowane picie może być jego (ostatnią) deską ratunku. Także wtedy, gdy pacjent kategorycznie nie zgadza się na wyznaczenie całkowitej abstynencji jako celu terapeutycznego, natomiast jest skłonny przyjąć program ograniczenia konsumpcji alkoholu - warto uchwycić się tej szansy, spróbować uczynić ją punktem wyjścia do późniejszych bardziej zdecydowanych działań. Nigdy nie należy tracić nadziei, że kiedyś doprowadzi się podopiecznego do całkowitej abstynencji. Kontrolowane picie może być etapem pośrednim. Oczywiście nie zawsze. Ale w wielu przypadkach przynajmniej zapobiegnie najgorszemu. Niestety, alkoholizm w Polsce wciąż nie słabnie. Szkody wyrządzane rodzinie i społeczeństwu przez tę chorobę są tak poważne, a jej koszty dla gospodarki tak duże, że coraz częściej słychać opinie: nie ma co czekać, aż alkoholicy dobrowolnie (lub pod przymusem) zgłoszą się po pomoc; trzeba do tych ludzi wychodzić z ofertą pomocową oraz skupić się na prewencji. W tym kontekście program picia kontrolowanego można uznać za element profilaktyki. Jego stosowanie może zapobiec przekształceniu się prawidłowej konsumpcji w konsumpcję nałogową.

Strategia działania

* W modelu picia kontrolowanego niezwykle ważne jest wyznaczenie już od samego początku celów realistycznych, a więc nie idealnych, tylko leżących w zasięgu możliwości konkretnego podopiecznego. Fachowo pomagający musi zwracać baczną uwagę na to, aby cele, które określa nie były przypadkiem jego własnymi celami, abstrahującymi od tego, co reprezentuje sobą klient/pacjent. A zatem pierwszym krokiem musi być krytyczna refleksja nad następującymi zagadnieniami:
- W jakich uwarunkowaniach znajduje się ten konkretny człowiek?
- Jakie rozmiary przybrały u niego problemy z alkoholem?
- Jakimi możliwościami dysponuje podopieczny, a co stanowi jego największe ograniczenie?
Jako terapeuta osiągnę sukces tylko wtedy, gdy podopieczny będzie w stanie wykonać to, co mu zalecę.
* Podopiecznemu należy szczegółowo wyjaśnić, na czym polegają zalety modelu picia kontrolowanego. Ale trzeba mu też bez owijania w bawełnę przedstawić słabe punkty tego programu. Zatem musimy dokonać czegoś w rodzaju bilansu zysków i strat. Przede wszystkim zaś fachowo pomagający musi uświadomić podopiecznemu jedną niezwykle ważną sprawę. Tę mianowicie, że w modelu picia kontrolowanego nie chodzi o niby-terapię, o nie wymagające wysiłku pozorowane działania, lecz o program mający wszelkie szanse powodzenia - o ile podopieczny wykaże się dyscypliną, o ile podporządkuje się zaleceniom fachowo pomagającego, o ile przyjmie ten model na poważnie, a nie jako rodzaj alibi przedłużającego uzależnienie. Celem picia kontrolowanego jest praktykowanie zachowania typowego dla zdrowego człowieka, który potrafi zadecydować, co pije, w jakiej ilości i kiedy.
* Jeżeli podopieczny nie uległ całkowicie nałogowi, a więc jeżeli wciąż potrafi przynajmniej w pewnym stopniu nadzorować swą konsumpcję alkoholu (zarówno pod względem ilości alkoholu, jak i pory jego spożywania) - wówczas model picia kontrolowanego można uznać za metodę redukowania zagrożeń i w tym sensie za formę terapeutyczną. Najlepszym momentem do zaproponowania klientowi/pacjentowi programu picia kontrolowanego, są fazy jego stabilizacji biopsychosocjalnej (a więc nie tuż po przeżyciu kryzysu zdrowotnego, awantury w domu lub porażki zawodowej). Człowiek, który uspokoił swe myśli i emocje, który nie odczuwa jakichś szczególnych dolegliwości somatycznych podejmuje wszelkie decyzje trafniej i bardziej odpowiedzialnie, a więc później może się z nimi lepiej zidentyfikować. Nie trzeba chyba dodawać, jak bardzo ważne jest to w przypadku decyzji podejmowanych przeciw alkoholowi.
* Wielu podopiecznych (a także niejeden fachowo pomagający) nie uzna za alkoholika kogoś, kto praktykuje model picia kontrolowanego. Bowiem generalnie przyjmuje się, że alkoholik to człowiek, który nie jest już w stanie w żaden sposób kontrolować konsumpcji alkoholu. Tego zdania są także członkowie grup AA. Uważają, że kto raz stał się alkoholikiem, ten pozostaje nim całe życie, a więc jedynym celem walki z nałogiem może być tylko stuprocentowa abstynencja. Dlatego jeśli zdecydujemy się na prowadzenie z podopiecznym programu picia kontrolowanego, lepiej nie upierajmy się przy pojęciach. Jeżeli to komuś przeszkadza, nie używajmy w odniesieniu do naszego klienta/pacjenta słów "uzależniony" lub "alkoholik", lecz raczej mówmy o "osobie mającej problemy z alkoholem". Nasz podopieczny konsumuje alkohol w sposób ryzykowny i szkodliwy. Włączając go w program picia kontrolowanego, próbujemy opanować te tendencje. I tyle.
* Omawiany model stawia fachowo pomagającemu wysokie wymagania. Wcześniej wspomnieliśmy, że program picia kontrolowanego należy zaczynać w momencie, gdy podopiecznemu idzie dobrze oraz że od samego początku trzeba postawić na możliwie jak największe współdziałanie ze strony klienta/pacjenta. Są to jedne z podstawowych założeń modelu picia kontrolowanego. Chcąc je spełnić, fachowo pomagający musi wykazać się dużą aktywnością oraz umiejętnością kształtowania zaawansowanych relacji międzyludzkich.
* Osobną kwestią będzie dobór kandydatów, czyli tych podopiecznych, którzy mogą i powinni wziąć udział w programie. Niestety, w naszym kraju konsumuje się wiele alkoholu. Tak wiele, że nierzadko zrodzą się pytania w rodzaju: Czy już trzeba zdecydowanie zareagować? A może będzie to krzywdzący, niesłuszny zarzut wobec osoby wcale nie mającej (jeszcze) problemu alkoholowego? Podobne wątpliwości rozwieje przeprowadzenie krótkiego testu. Podopieczny ma odpowiedzieć na cztery proste pytania:
1. Czy myślał pan kiedyś o tym, że powinien konsumować mniej napojów alkoholowych?
2. Czy ktoś się kiedyś zdenerwował, oburzył na pana dlatego, że wypił pan za dużo?
3. Czy miał pan kiedyś poczucie winy z powodu picia alkoholu?
4. Czy zdarzyło się już, że tuż po obudzeniu musiał się pan napić, aby uspokoić nerwy lub zlikwidować kaca?

Jeśli już na dwa pytania padną odpowiedzi twierdzące, jest to wystarczającą przesłanką, aby tematem rozmowy z klientem uczynić problem zagrożenia nałogiem. Ten podopieczny zaczyna bowiem stąpać po niebezpiecznym gruncie. Przymykanie na to oczu byłoby nieprofesjonalne i nieetyczne.
* Jak należy określić cel w programie picia kontrolowanego? Na pewno poprawą jest każde ograniczenie ilości spożywanego alkoholu. Pierwszy podstawowy cel musi więc polegać na zmotywowaniu podopiecznego, aby pił odczuwalnie mniej, niż dotychczas. Natomiast celem idealnym byłoby osiągnięcie tego, co liczące się autorytety definiują jako "spożywanie napojów alkoholowych w ilości nie wywołującej szkód zdrowotnych". Choć trzeba od razu powiedzieć, że w tej kwestii napotykamy na zróżnicowane opinie. Światowa Organizacja Zdrowia jako górną dzienną granicę podaje 20 g czystego alkoholu dla kobiet i 40 g dla mężczyzn (w przypadku kobiety odpowiada to 0,5 l piwa 5%, albo 0,2 l wina 12,5%, albo trzem małym wódkom 40%). Amerykańska organizacja National Institut on Alcohol Abuse and Alcoholism ustawia te wartości znacznie niżej, to znaczy - 12 g czystego alkoholu dla kobiet i osób powyżej 65 roku życia, a dla mężczyzn dwa razy więcej. Natomiast tygodniowe normy opracowane przez brytyjskich lekarzy mówią o 112 g czystego alkoholu dla kobiet i 168 g dla mężczyzn - z tym, że w obrębie każdego tygodnia zaleca się dwa dni abstynenckie.

Zmotywowanie poprzez uświadomienie problemu

Jedynym skutecznym apelem o podjęcie radykalnych zmian w zachowaniach dotyczących konsumpcji alkoholu jest wykazanie klientowi/pacjentowi, że ten styl życia przynosi mu wiele szkód, że jego zdrowie oraz inne obszary życia znalazły się w wielkim niebezpieczeństwie, że po prostu stoi o krok od przepaści nałogu. Jeszcze kilkanaście, a może jeszcze zaledwie kilka tygodni - i problemy tak się pogłębią, że wychodzenie z nich będzie okupione znacznym wysiłkiem i cierpieniem, a kto wie, czy w ogóle się uda! Jednoznacznie i bez upiększania prawdy trzeba uświadomić klientowi/pacjentowi cały niszczący potencjał niekontrolowanej konsumpcji alkoholu. Podczas rozmowy z podopiecznym starajmy się nakłonić go do udzielenia jak największej liczby konkretnych informacji; sami zadawajmy dodatkowe pytania i starajmy się możliwie wiele rzeczy uściślić. Zawsze najbardziej nośne terapeutycznie są te wnioski, do których rozmówca dojdzie samodzielnie. Jeśli wypowie choćby jedno zdanie wskazujące na to, że rozumie tragizm bycia uzależnionym - wtedy możemy nabrać wprawdzie nie pewności, ale przynajmniej nadziei na powodzenie programu.

A oto przykładowe impulsy do prowadzenia z klientem/pacjentem tego typu rozmowy, która pozwoli mu zrozumieć zgubne skutki nadużywania alkoholu:

- Ostatni rok w życiu klienta i to, jakie miejsce zajmował w nim alkohol.
- Negatywne symptomy somatyczne: problemy z zasypianiem, niepokój w nocy, bóle głowy i kac, zawroty głowy, mdłości, zakłócenia trawienia i wydalania, kłopoty z krążeniem, drżenie rąk, nadmierne pocenie się, osłabienie pamięci, trudności z koncentracją, brak energii życiowej, apatia.
- Inne skutki somatyczne: przewracanie się na ulicy, wypadki, choroby.
- Szkody psychiczne: nastroje depresyjne, niechęć do życia i do samego siebie, wrogość w stosunku do innych ludzi.
- Zakłócenia relacji międzyludzkich, kłótnie i inne nieporozumienia: z partnerem życiowym, rodziną, znajomymi.
- Złe wykorzystanie czasu wolnego: brak aktywności fizycznej, zrezygnowanie z zainteresowań i hobby.
- Kłopoty finansowe: nadmierne wydatki na alkohol, brak środków na inne aspekty codziennego życia, zubożenie najbliższej rodziny.
- Praca: obniżenie wydajności, problemy z przełożonymi i kolegami, zagrożenie utratą zatrudnienia, a nawet utrata pracy.
- Problemy porządkowo-prawne: interwencje policji, skargi sąsiadów, ocieranie się o przemoc i inne patologie.

Oprócz poznania szkód wywołanych nadmiernym spożyciem alkoholu, podopieczny powinien również ocenić ich zakres oraz uświadomić sobie, co jest aktualnie dla niego największym zagrożeniem. Profesjonalnie pomagający powinien umiejętnie towarzyszyć podopiecznemu w robieniu tego niewątpliwie trudnego rachunku sumienia. Wnioski wysnute przez podopiecznego można nawet podsumować jeszcze bardziej ostro i dobitnie, niż uczynił to on sam. W tym wypadku nie musimy mieć zbytnich skrupułów. W walce z tak potężnym i podstępnym przeciwnikiem jak alkohol trzeba się chwytać każdego sposobu.

Dalsze elementy metody

Zarówno fachowo pomagający, jak i jego podopieczny muszą sobie jednoznacznie określić, o co im chodzi i wokół czego koncentrują się ich wspólne wysiłki. Zajmijmy się teraz tym właśnie aspektem.

O kontrolowanym piciu mówimy wtedy, jeżeli ktoś w zakresie konsumpcji alkoholu kieruje się przygotowanym wcześniej planem bądź stałymi regułami. Tak więc nie ma tu miejsca na żadne "widzimisię". Przeciwnie - podstawą jest zachowanie porządku i zdyscyplinowania. Przykład. Podopieczny realizuje następujący program picia kontrolowanego: nie sięga po alkohol przed godziną osiemnastą, nie przekracza normy jednego litra piwa i 50 g wódki dziennie, a co siódmy dzień jest dniem całkowitej abstynencji.

Kontrolowane picie zawsze odnosi się zarówno do ilości spożywanego alkoholu, jak również do okoliczności jego konsumpcji. Jeżeli chodzi o ilość, podopieczny musi sobie odpowiedzieć na następujące pytania:
- Jakiej maksymalnej ilości alkoholu w ciągu dnia nie wolno mi przekroczyć?
- Ile alkoholu łącznie wolno mi wypić w ciągu tygodnia?
- Czy wprowadzam do programu tygodnia okresy całkowitej abstynencji? Jeśli tak, to jak długo ma ona trwać (dzień czy więcej) i w które dni tygodnia?

W związku z pytaniem pierwszym najlepiej byłoby sięgnąć do przytoczonych już w naszym artykule norm (np. Światowej Organizacji Zdrowia). Można też uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: ile alkoholu wypijałem dotychczas codziennie? - a następnie zredukować tę ilość o jedną trzecią, a nawet o połowę. Model picia kontrolowanego wymaga również wytyczenia reguł innego rodzaju, które w praktyce posiadają wcale niemałe znaczenie. Mianowicie podopieczny musi samodzielnie określić, w jakich okolicznościach sięgnięcie po alkohol będzie dopuszczalne, a w jakich absolutnie nie. Oto kilka przykładów:

- Piję dopiero po godzinie osiemnastej. [Czas]
- Nie piję w tym pomieszczeniu, w którym robiłem to dotychczas. [Miejsce]
- Nie piję samotnie. / Nie piję z kolegami alkoholikami. / Nie piję w obecności dzieci. [Otoczenie socjalne]
- Nie piję, gdy jestem zestresowany lub zdeprymowany. [Samopoczucie]
- Nie używam alkoholu do gaszenia pragnienia. Przed wypiciem napoju alkoholowego piję coś bezalkoholowego. [Kultura picia]
- Piję powoli, małymi łykami i nie więcej, niż pół standardowego napoju w ciągu trzydziestu minut, co odpowiada 10 g czystego alkoholu, czyli 0,25 l piwa lub 0,1 l wina. [Tempo konsumpcji]
- W razie przekroczenia którejś z wyznaczonych tu reguł, nakładam sobie dla wyrównania celów terapii jeden dzień abstynencji. [Samodyscyplina]

Oprócz tego wszystkiego, co wymieniliśmy do tej pory, w modelu picia kontrolowanego należy jeszcze uwzględnić następujące aspekty:
1. Sprawdzamy, czy podopieczny nadaje się jeszcze do uczestniczenia w programie, a także czy warunki jego życia będą sprzyjały zachowaniu porządku i dyscypliny.
2. Przekazujemy podopiecznemu podstawowe informacje o napojach alkoholowych, to znaczy te dane, bez których nie jest możliwe samodzielne podejmowanie decyzji (jakie napoje zawierają ile czystego alkoholu?, jak szybko alkohol jest rozkładany w organizmie?, co zwalnia, a co podwyższa spalanie alkoholu?, jakich napojów wyskokowych nie należy mieszać?).
3. Uświadamiamy podopiecznemu różnicę pomiędzy celem o nazwie "picie kontrolowane" a celem o nazwie "abstynencja".
4. Pomagamy podopiecznemu w prowadzeniu bilansu spożycia alkoholu (ile rzeczywiście piję w ciągu dnia?, czy jest to dla mnie za dużo?, jaka ilość byłaby normalną wartością?, co mógłbym uznać za zdrowe?).
5. Udzielamy podopiecznemu wskazówek odnośnie do dokładnego protokołowania swojego zachowania w dzienniku konsumpcji, jak również do analizowania tego zachowania, wyciągania wniosków, przekazywania informacji i konsultowania się z fachowo pomagającym.

Dziennik konsumpcji alkoholu od dnia ... do dnia ... 2002 r.
Data i dzień tygodnia Początek
o godz.
Rodzaj i ilość wypitego alkoholu Liczba
"standardowych
drinków"
(przeliczników)
Gdzie piłem?
(miejsce)
Obecne osoby
(mąż/żona, kolega, osoby przypadkowo obecne itp.)
Dlaczego piłem?
(negatywne emocje, stres, męczące myśli itp.)
Założenia kontrolow. picia wypełnione?
ma być
jest
TAK
NIE
               
               
               
               
 
6. Opracowujemy zalecenia dotyczące realistycznego określania celów. Poprzeczkę należy podwyższać stopniowo, w miarę jak podopieczny coraz lepiej panuje nad swym problemem.
7. Szkicujemy strategie pomocnicze przenoszące zainteresowania podopiecznego od kieliszka na inne płaszczyzny (aktywności społeczne, kulturalne, sportowe, udział w grupach samopomocy itp.). Wyjaśniamy podopiecznemu znaczenie kontroli, a zwłaszcza samokontroli dla budowania własnej kariery życiowej. Zwracamy uwagę na korzyści płynące z uporządkowania całego życia. Wskazujemy na literaturę motywacyjną.
8. Pouczamy podopiecznego o sytuacjach wiążących się ze szczególnym ryzykiem, o sposobie ich unikania, o technikach reagowania na zachowania prowokacyjne itd. Szczególnie dokładnie należy przemyśleć trudności wiążące się z sugerowanym dniem abstynencji. Po pierwsze, z reguły pojawiają się wtedy negatywne emocje (lęki, depresja, poczucie dotkliwej pustki, bycia na marginesie normalnego życia itd.) - trzeba na nie poprawnie zareagować. Po drugie, "dobrzy" przyjaciele, a niekiedy nawet "mądrzy" członkowie rodziny zachowują się prowokująco, próbują wytrwałość podopiecznego, chcą mu zafundować kieliszek. Nie wolno dać się wyprowadzić z równowagi, a tym bardziej poddać pokusie.
9. Przekazujemy podopiecznemu uwagi pomocnicze na wypadek, gdyby przekroczył założenia programu kontrolowanego picia. Ostrzegamy go przed możliwością popadnięcia w zwątpienie i przed pokusami przerwania terapii. Udzielamy informacji o możliwościach jak najszybszego skorzystania z pomocy profesjonalisty. Wielu terapeutów zaleca, aby od początku wkalkulować w program ewentualność upadku na drodze kontrolowanego picia. Złamanie się podopiecznego nie może być uważane za tragedię - ani przez niego samego, ani też przez profesjonalnych opiekunów. Niepowodzenia należy postrzegać nie jako przekreślenie sensu wszelkich wysiłków (i tak sobie nie poradzę), lecz raczej jako okazję do wyprowadzania wniosków na przyszłość (dlaczego się nie udało?, co spowodowało odejście od wyznaczonych celów?, co w związku z tym muszą inaczej zrobić w przyszłości?).
10. Uczymy "bezalkoholowego" reagowania na kryzysy życiowe, stresy i problemy. Zwłaszcza rodzina często nie potrafi docenić wysiłków podejmowanych przez naszego podopiecznego, który stara się kontrolować konsumpcję alkoholu. Przeciwnie - okresową abstynencję tego człowieka jego bliscy traktują jako szansę, aby się odegrać, wyładować, wykłócić o swoje, "bo akurat jest trzeźwy" itd. Nie wolno dopuścić, aby te niewątpliwie przykre wydarzenia podopieczny uznał za pretekst do zrezygnowania z kontynuacji programu.
11. Kontrolowane picie nie powinno kojarzyć się jedynie z ograniczeniami i wyrzeczeniami. Podopieczny musi nauczyć się doceniać każde swoje osiągnięcie związane z realizacją programu. Niech otoczenie nie żałuje mu pochwał. Niech podopieczny sam nagradza siebie za swą samodyscyplinę. Miłe słowa, wyjście z żoną/mężem na dobry obiad, podzielenie się sukcesami z przyjaciółmi i z osobami również realizującymi ten model - takie i podobne akcenty stanowią zawsze czynnik wspomagający i motywujący. Klient/pacjent przekonuje się, że wytrwała samokontrola rzeczywiście poprawia jakość jego życia.
12. Co tydzień należy na nowo ustalać cele ograniczonej konsumpcji. Jeżeli dotychczasowe postępy podopiecznego są zadowalające - wtedy obniżamy dopuszczalną dawkę. Jeśli zaś podopieczny przekroczył ustaloną ilość alkoholu? W przypadku jednorazowej "wpadki" trzeba sprawdzić, czy określiliśmy dawkę realistycznie, to znaczy adekwatnie do aktualnych możliwości podopiecznego. Jeśli postawiony sobie cel jest na razie zbyt ambitny, można przejściowo zwiększyć dopuszczalną dawkę alkoholu, a potem znowu ją obniżyć. Natomiast gdy stwierdzimy, że podopieczny któryś raz z kolei wyłamał się z reguł - wtedy należy zastanowić się, czy problemy tego człowieka nie są zbyt poważne jak na program picia kontrolowanego. Cotygodniowe układanie planów oznacza również, że klient/pacjent regularnie zastanawia się nad sobą, sprawdza siebie i kontroluje swe postępowanie. Przy tej okazji przypomina sobie cele i technikę programu, w którym uczestniczy oraz odświeża wskazówki podane przez fachowo pomagającego.
13. Podopieczny podąża trudną drogą. Być może dzięki naszej pomocy następnym etapem tej drogi będzie podjęcie starań o życie bez alkoholu, o całkowitą abstynencję. Już teraz zatem należy tego człowieka umacniać, dużo z nim rozmawiać, zachęcać, przekonywać. Osamotniony, pozbawiony wsparcia - może powrócić do swojego największego "przyjaciela". Do alkoholu.

Zastrzeżenia krytyków

Przeciwników metody kontrolowanego picia jest co najmniej tylu, ilu jej zwolenników. Wypada więc zaznajomić się z głosami krytycznymi. Tym bardziej, że wiele argumentów przytaczanych przeciwko piciu kontrolowanemu wydaje się być słusznych, a przynajmniej wymagających przemyślenia. A zatem na czym polegają słabe punkty programu picia kontrolowanego?

* Jeżeli ktoś musi pić alkohol, oznacza to, że już jest uzależniony. A wtedy nie ma żadnego innego wyjścia z nałogu, jak tylko całkowita abstynencja. Z tej perspektywy kontrolowane picie polega jedynie na przedłużaniu fazy krytycznej pomiędzy brakiem uzależnienia a ostatecznym popadnięciem w nałóg. Nałóg jako taki nie jest powstrzymywany, po prostu zwalnia się tempo jego powstawania. Zwalnia, ale nie zatrzymuje - bowiem, zdaniem krytyków, tego typu kontrolowanie konsumpcji alkoholu na dłuższą metę się nie udaje.
* Same założenia modelu picia kontrolowanego wskazują, że sytuacja uzależnienia już istnieje. Ten, kto musi kontrolować swój stosunek do napojów alkoholowych; kto nie obędzie się bez ścisłego reglamentowania konsumpcji - jest już uzależniony. Przyznanie się do konieczności kontroli picia świadczy o tym, że dokładnie ta kontrola została utracona. A więc nie ma czasu na półśrodki - trzeba od razu zdecydować się na całkowitą abstynencję.
* Metodę picia kontrolowanego krytykuje się również, jeżeli chodzi o jej aspekt biochemiczny. Czy rzeczywiście alkoholik będzie zadowolony, wyciszony i uspokojony otrzymując mniejszą dawką środka, od którego jest uzależniony? To trochę tak, jakby osoba bardzo głodna miała najeść się jednym listkiem sałaty. Zatem czy picie kontrolowane jest terapią, czy też raczej torturowaniem alkoholika? I czy koniec końców całkowita abstynencja nie jest łatwiejsza i mniej bolesna niż ograniczanie konsumpcji alkoholu?
* Przeciwnicy modelu picia kontrolowanego twierdzą, że wielu uczestników tego programu wcale nie zmniejsza dziennej dawki alkoholu, ale wręcz systematycznie ją zwiększa. Podopieczni okazują się za słabi na narzucenie sobie aż takiej dyscypliny. Rzekoma terapia jest więc w rzeczywistości bombą zegarową - w pewnym momencie musi dojść do eksplozji nałogu.
* Wreszcie kontrolowane picie staje się ogromną pokusą dla niepijących alkoholików, którzy zapoznawszy się z postulatami programu, zaczynają mieć nadzieję (nawet po długiej fazie abstynencji), że może uda im się powrócić do picia alkoholu w taki właśnie kontrolowany sposób. Niestety, w przypadku niepijącego alkoholika nawet najostrożniejszy powrót do alkoholu kończy się zawsze całkowitą porażką.

Z pewnością model kontrolowanego picia nie ma zastosowania wobec osób, które głęboko popadły już w uzależnienie. To zasygnalizowaliśmy w naszym artykule kilkakrotnie. Natomiast program ten może być skuteczną metodą pomocy dla ludzi zagrożonych nałogiem. Picie kontrolowane jest koncepcją praktykowaną i rozwijaną od kilkudziesięciu lat. Dlatego całkowite jej potępienie i odrzucenie jako bezużytecznej, a nawet szkodliwej - byłoby chyba zbyt dużym uproszczeniem. Jednak na pewno nie zaszkodzi zachować sporej dozy zdrowego krytycyzmu odnośnie do tej metody. Niezwykle istotne jest też obiektywne ocenienie warunków, w jakich program picia kontrolowanego miałby być ewentualnie zastosowany.


Poważna alternatywa?

Nieliczni podopieczni mają na tyle silną wolę, aby od razu i raz na zawsze zerwać z alkoholem, czyli aby poradzić sobie z początkami nałogu poprzez natychmiastową i całkowitą abstynencję. Poza tym ilu takim ludziom możemy zaproponować naprawdę profesjonalny odwyk? A jeżeli niektórzy z nich (jeszcze) się do niego nie zakwalifikują? Czy mamy wtedy czekać z założonymi rękami na pogłębienie się nałogu, aż zostaną spełnione wymogi formalne?

Picie kontrolowane jest często przedstawiane jako trzecia droga - pomiędzy całkowitą abstynencją a niekontrolowaną konsumpcją. Model ten może również sprawdzić się jako narzędzie profilaktyki, jako system wczesnego ostrzegania wobec podopiecznych, którzy jeszcze mogą nad sobą zapanować, ale już chwiejnie kroczą nad krawędzią alkoholowej przepaści. Toteż właściwie trudno się dziwić, że model picia kontrolowanego ma liczną grupę zwolenników, również wśród fachowo pomagających. Jednak nie wolno zapomnieć o jednym: tak specyficzny program pomocy można zaproponować wyłącznie temu podopiecznemu, który potrafi z niego skorzystać.

uwagi, komentarze