| Wszystkie
te pytania mają jeden wspólny mianownik. Mianowicie zastanawiają
się nad tym, czy za cel terapeutyczny można uznać uzyskanie przez
uzależnionego przynajmniej częściowego panowania nad alkoholem.
Czy picie kontrolowane jest w ogóle jakąś koncepcją pomocową? Czy
choroba alkoholowa w ogóle dopuszcza taką możliwość, jak picie kontrolowane?...
Uważni Czytelnicy z pewnością pamiętają,
że w jednym z wcześniejszych numerów wspólnych tematów
zdecydowanie odrzuciliśmy model picia kontrolowanego. Niedługo
potem do redakcji zadzwonił pewien fachowo pomagający, który w
terenie od lat próbuje przeciwdziałać alkoholizmowi, i powiedział:
Sam nie jestem entuzjastą tej metody [picia kontrolowanego
- przyp. red.]. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi
co się ma. Chcę zrobić dla tych ludzi cokolwiek i chociaż zmniejszyć
rozmiary tragedii, którą co dzień widzę. Otrzymaliśmy również
kilka podobnych sygnałów od innych Czytelników. Wychodząc naprzeciw
tym potrzebom, postanowiliśmy dokładnie opracować zagadnienie
kontrolowanego picia. Efektem jest niniejszy artykuł, przedstawiający
wszystkie "za" i "przeciw". Jak wszystkie
nasze publikacje, jest rzetelną i obiektywną analizą, a zatem
ani nie rozbudza nierealistycznych oczekiwań, ani nie gasi uzasadnionej
nadziei. Każdy z Czytelników musi sam rozważyć, czy konkretny
podopieczny w ogóle nadaje się do tego, aby realizować z nim model
ograniczonej konsumpcji alkoholu, bez stawiania abstynencji za
cel priorytetowy. Są ludzie, którym ta strategia pomogła uniknąć
nałogu. Z drugiej strony wielu osobom picie kontrolowane nie przyniosło
nic dobrego.
Zastrzeżenia we własnym gronie
"Kontrolowane picie", "konsumpcja
alkoholu nie wywołująca negatywnych skutków socjalnych",
"spożywanie napojów alkoholowych bez szkód zdrowotnych",
"zredukowane picie" - nazw jest wiele, a chodzi o to
samo. Dla wielu fachowo pomagających postulat kontrolowanego picia
stanowi coś w rodzaju tabu. To zagadnienie, o którym w ogóle nie
chcą nawet dyskutować. Skąd bierze się aż tak sceptyczne podejście?
Najczęściej po prostu stąd, że fachowo pomagający osobiście znają
wielu alkoholików, którzy podejmowali nieskończone wręcz próby
zapanowania nad swym nałogiem poprzez ograniczenie alkoholu, a
nie jego definitywne odstawienie. Wszystkie te próby zakończyły
się porażką, a ufność we własne siły okazała się iluzją. Do zaakceptowania
modelu picia kontrolowanego zniechęcają również postawy osób,
którym daleko do panowania nad alkoholem, a które nie chcą przyjąć
za cel całkowitej abstynencji, bo "nie wyobrażają sobie życia
bez czegoś mocniejszego" i upierają się, że potrafią "pić
w sposób kontrolowany". Nic dziwnego, iż profesjonalistę
odstrasza taka zadeklarowana zgoda na bycie ni to zdrowym, ni
to chorym - zwłaszcza, że wie, jak się to wszystko prawie na pewno
skończy. Wielu terapeutów stwierdza także, że brakuje teoretycznych
podstaw, aby móc obiektywnie ocenić, czy dana osoba posiada predyspozycje
pozwalające jej na podjęcie próby picia kontrolowanego.
W związku z tym wszystkim pojawia się uzasadnione
pytanie: czy nie zaszkodzę klientowi/pacjentowi, proponując mu
wychodzenie z nałogu drogą niecałkowitej abstynencji?
Oczywiście wszelkie zastrzeżenia wysuwane pod adresem
picia kontrolowanego należy traktować poważnie. Ale najpierw musimy
wyjaśnić pojęcia, sprawdzić, czy wszyscy mówimy o tym samym. Choć
zapoczątkowany w USA trend kontrolowanego picia będzie niedługo
liczył czterdzieści lat, to nadal wokół tego tematu panują liczne
nieporozumienia i przekłamania. Niektórzy uważają, że picie kontrolowane
jest prawdziwą metodą terapii, inni z oburzeniem protestują i
całkowicie odrzucają tę koncepcję. Kto ma rację? Zwolennicy czy
przeciwnicy? W dalszej części artykułu poznamy argumenty obydwu
stron. Ale najpierw, jak już wspomnieliśmy, uściślijmy pojęcia.
Co to jest picie kontrolowane?
Zawsze należy wystrzegać się zbyt prędkich, zbyt
oczywistych odpowiedzi. Prawdziwe zrozumienie osiąga się tylko
poprzez powolne zgłębianie zagadnienia i cierpliwe budowanie całości
z pojedynczych elementów. Tak jest też w tym przypadku.
Na wstępie trzeba sobie uświadomić, że w początkowej
fazie wprowadzania picia kontrolowanego osiągnięcie samokontroli
u podopiecznego jest celem bardzo odległym. Natomiast na plan
pierwszy wysuwa się intensywna kontrola terapeuty nad
uzależnionym. Ale również ten rodzaj kontroli jest celem,
który niełatwo zrealizować, ponieważ alkoholik w postrzeganiu
własnych zachowań daleko odbiega od obiektywności.
- Dlaczego pan/pani pije?
- Bo chcę się odprężyć. Bo dzięki temu mam towarzystwo. Bo jedzenie
smakuje mi lepiej. Bo lepiej mi się śpi.
Podobnych odpowiedzi usłyszymy wiele, a sygnalizują one jedno.
To mianowicie, że osoba nadużywająca alkoholu na dzisiaj
nie chce nic zmieniać, że ceni wyżej działanie alkoholu
od jego negatywnych skutków, że nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistej
szkodliwości nałogu. Żaden alkoholik nie chce być kontrolowany,
nie chce ograniczać spożywania substancji dającej mu tyle "korzyści".
Kontrolowane picie jest próbą zmniejszenia ilości
konsumowanych napojów alkoholowych, gdy jest ona zbyt duża, względnie
próbą ograniczenia konsumpcji w dniach lub godzinach, gdy uleganie
nałogowi przynosi najwięcej szkód. Wiele osób konsumujących alkohol
w sposób unormowany - mniej lub bardziej świadomie praktykuje
kontrolowane picie. A więc nie spożywają alkoholu przed godziną
osiemnastą; nie piją, gdy prowadzą samochód; gdy panuje niekorzystny
biomet itd. Natomiast za uzależnionego należy uznać człowieka,
który nie potrafi się opanować, który regularnie przekracza wyznaczone
sobie ilości spożywanego alkoholu bądź czas jego konsumpcji -
a w najgorszym wypadku który w ogóle nie widzi już potrzeby jakiegokolwiek
zastanawiania się nad praktykowanym sposobem picia napojów alkoholowych.
Zreasumujmy w punktach:
1. Kontrolowane picie jest ograniczeniem ilości
spożywanych napojów alkoholowych i powstrzymywaniem się od konsumpcji
alkoholu w określonych porach lub dniach.
2. Alkoholik nie jest w stanie samodzielnie przestrzegać
tego rodzaju programu. Nawet osoba, która znajduje się dopiero
na progu uzależnienia, musi być otoczona specjalistyczną opieką
i nadzorem podczas realizowania tego modelu.
3. Ponieważ fachowo pomagający walczy z zaawansowaną
patologią zdrowotną i psychosocjalną klienta/pacjenta, nie może
ograniczyć swojej aktywności jedynie do sprawowania kontroli nad
trybem picia alkoholu przez podopiecznego, lecz powinien zainicjować
bardziej kompleksowe zmiany. Aby nieprawidłowe podejście tego
człowieka do alkoholu zmieniło się na lepsze, musi ulec przebudowie
całe jego życie, w znacznym stopniu skażone nałogiem. Fakt jest
taki: podopieczny nadużywa alkoholu. W związku z tym zasadnicze
pytanie, na którym należy się skupić, brzmi: dlaczego
ta osoba pije?, czyli jakie miejsce zajmuje alkohol
w jej życiu?
4. Ostatecznie model kontrolowanego picia musi
zostać przyjęty i zrealizowany przez samego podopiecznego. W pewnym
momencie fachowo pomagający nie będzie mógł już zrobić nic więcej
- to klient/pacjent sam musi przejąć odpowiedzialność za własne
życie.
Zacząć jak najwcześniej
Kontrolowane picie nie jest modelem abstrahującym
od uznanych prawideł terapeutycznych. Wiedza na temat choroby
alkoholowej, zwłaszcza ta zdobyta w ostatnich dwudziestu latach,
kładzie nacisk na jak najwcześniejsze pozyskiwanie alkoholika
do współpracy, niezależnie od rodzaju realizowanego z nim programu
odwykowego. Integralnym elementem takiej współpracy jest przejmowanie
przez pacjenta odpowiedzialności za siebie - oczywiście stopniowo
i poczynając od najmniej ważnych elementów, ale konsekwentnie
i poszerzając zakres samodzielnego reorganizowania życia. Podopieczny
dostrzega, że dzięki temu żyje mu się lepiej; że zmniejsza się
liczba konfliktów; że mniej musi się poddawać wpływom obcych ludzi,
a więcej potrafi zrobić sam. Jednak nie potrzeba szczególnych
analiz, aby zdawać sobie sprawę, że odpowiedzialność za
siebie (niezależnie od jej formy) jest w stanie przejąć tylko
ta osoba, która nie zatraciła się jeszcze całkowicie w nałogu.
Toteż za nierealistyczną należy uznać opinię, jakoby kontrolowane
picie mogło być celem przy każdym stopniu nasilenia choroby alkoholowej.
Ostatnie zdanie można też wyrazić w formie pozytywnej.
A więc: im wcześniej zwrócimy się z ofertą pomocową do osoby,
która zaczyna mieć problemy z alkoholem, tym lepiej, tym większe
szanse na przywrócenie tego człowieka do normalnego życia. Wczesne
zareagowanie na początkowe sygnały ostrzegawcze jest minimalizowaniem
ryzyka. Jeżeli klient/pacjent potrafi jeszcze narzucić sobie okresową
abstynencję - to znak, że kontrolowane picie może być jego (ostatnią)
deską ratunku. Także wtedy, gdy pacjent kategorycznie nie zgadza
się na wyznaczenie całkowitej abstynencji jako celu terapeutycznego,
natomiast jest skłonny przyjąć program ograniczenia konsumpcji
alkoholu - warto uchwycić się tej szansy, spróbować uczynić ją
punktem wyjścia do późniejszych bardziej zdecydowanych działań.
Nigdy nie należy tracić nadziei, że kiedyś doprowadzi się podopiecznego
do całkowitej abstynencji. Kontrolowane picie może być etapem
pośrednim. Oczywiście nie zawsze. Ale w wielu przypadkach przynajmniej
zapobiegnie najgorszemu. Niestety, alkoholizm w Polsce wciąż nie
słabnie. Szkody wyrządzane rodzinie i społeczeństwu przez tę chorobę
są tak poważne, a jej koszty dla gospodarki tak duże, że coraz
częściej słychać opinie: nie ma co czekać, aż alkoholicy dobrowolnie
(lub pod przymusem) zgłoszą się po pomoc; trzeba do tych ludzi
wychodzić z ofertą pomocową oraz skupić się na prewencji. W tym
kontekście program picia kontrolowanego można uznać za element
profilaktyki. Jego stosowanie może zapobiec przekształceniu się
prawidłowej konsumpcji w konsumpcję nałogową.
Strategia działania
* W modelu picia kontrolowanego niezwykle ważne
jest wyznaczenie już od samego początku celów realistycznych,
a więc nie idealnych, tylko leżących w zasięgu możliwości konkretnego
podopiecznego. Fachowo pomagający musi zwracać baczną uwagę na
to, aby cele, które określa nie były przypadkiem jego własnymi
celami, abstrahującymi od tego, co reprezentuje sobą klient/pacjent.
A zatem pierwszym krokiem musi być krytyczna refleksja nad następującymi
zagadnieniami:
- W jakich uwarunkowaniach znajduje się ten konkretny człowiek?
- Jakie rozmiary przybrały u niego problemy z alkoholem?
- Jakimi możliwościami dysponuje podopieczny, a co stanowi jego
największe ograniczenie?
Jako terapeuta osiągnę sukces tylko wtedy, gdy podopieczny będzie
w stanie wykonać to, co mu zalecę.
* Podopiecznemu należy szczegółowo wyjaśnić, na czym polegają
zalety modelu picia kontrolowanego. Ale trzeba mu też bez owijania
w bawełnę przedstawić słabe punkty tego programu. Zatem musimy
dokonać czegoś w rodzaju bilansu zysków i strat. Przede wszystkim
zaś fachowo pomagający musi uświadomić podopiecznemu jedną niezwykle
ważną sprawę. Tę mianowicie, że w modelu picia kontrolowanego
nie chodzi o niby-terapię, o nie wymagające wysiłku pozorowane
działania, lecz o program mający wszelkie szanse powodzenia -
o ile podopieczny wykaże się dyscypliną, o
ile podporządkuje się zaleceniom fachowo pomagającego,
o ile przyjmie ten model na poważnie, a nie jako
rodzaj alibi przedłużającego uzależnienie. Celem picia kontrolowanego
jest praktykowanie zachowania typowego dla zdrowego człowieka,
który potrafi zadecydować, co pije, w jakiej ilości i kiedy.
* Jeżeli podopieczny nie uległ całkowicie nałogowi, a więc jeżeli
wciąż potrafi przynajmniej w pewnym stopniu nadzorować swą konsumpcję
alkoholu (zarówno pod względem ilości alkoholu, jak i pory jego
spożywania) - wówczas model picia kontrolowanego można uznać za
metodę redukowania zagrożeń i w tym sensie za formę terapeutyczną.
Najlepszym momentem do zaproponowania klientowi/pacjentowi programu
picia kontrolowanego, są fazy jego stabilizacji biopsychosocjalnej
(a więc nie tuż po przeżyciu kryzysu zdrowotnego,
awantury w domu lub porażki zawodowej). Człowiek, który uspokoił
swe myśli i emocje, który nie odczuwa jakichś szczególnych dolegliwości
somatycznych podejmuje wszelkie decyzje trafniej i bardziej odpowiedzialnie,
a więc później może się z nimi lepiej zidentyfikować. Nie trzeba
chyba dodawać, jak bardzo ważne jest to w przypadku decyzji podejmowanych
przeciw alkoholowi.
* Wielu podopiecznych (a także niejeden fachowo pomagający) nie
uzna za alkoholika kogoś, kto praktykuje model picia kontrolowanego.
Bowiem generalnie przyjmuje się, że alkoholik to człowiek, który
nie jest już w stanie w żaden sposób kontrolować konsumpcji alkoholu.
Tego zdania są także członkowie grup AA. Uważają, że kto raz stał
się alkoholikiem, ten pozostaje nim całe życie, a więc jedynym
celem walki z nałogiem może być tylko stuprocentowa abstynencja.
Dlatego jeśli zdecydujemy się na prowadzenie z podopiecznym programu
picia kontrolowanego, lepiej nie upierajmy się przy pojęciach.
Jeżeli to komuś przeszkadza, nie używajmy w odniesieniu do naszego
klienta/pacjenta słów "uzależniony" lub "alkoholik",
lecz raczej mówmy o "osobie mającej problemy z alkoholem".
Nasz podopieczny konsumuje alkohol w sposób ryzykowny i szkodliwy.
Włączając go w program picia kontrolowanego, próbujemy opanować
te tendencje. I tyle.
* Omawiany model stawia fachowo pomagającemu wysokie wymagania.
Wcześniej wspomnieliśmy, że program picia kontrolowanego należy
zaczynać w momencie, gdy podopiecznemu idzie dobrze oraz że od
samego początku trzeba postawić na możliwie jak największe współdziałanie
ze strony klienta/pacjenta. Są to jedne z podstawowych założeń
modelu picia kontrolowanego. Chcąc je spełnić, fachowo pomagający
musi wykazać się dużą aktywnością oraz umiejętnością kształtowania
zaawansowanych relacji międzyludzkich.
* Osobną kwestią będzie dobór kandydatów, czyli tych podopiecznych,
którzy mogą i powinni wziąć udział w programie. Niestety, w naszym
kraju konsumuje się wiele alkoholu. Tak wiele, że nierzadko zrodzą
się pytania w rodzaju: Czy już trzeba zdecydowanie zareagować?
A może będzie to krzywdzący, niesłuszny zarzut wobec osoby wcale
nie mającej (jeszcze) problemu alkoholowego? Podobne wątpliwości
rozwieje przeprowadzenie krótkiego testu. Podopieczny ma odpowiedzieć
na cztery proste pytania:
1. Czy myślał pan kiedyś o tym, że powinien konsumować
mniej napojów alkoholowych?
2. Czy ktoś się kiedyś zdenerwował, oburzył na pana dlatego, że
wypił pan za dużo?
3. Czy miał pan kiedyś poczucie winy z powodu picia alkoholu?
4. Czy zdarzyło się już, że tuż po obudzeniu musiał się pan napić,
aby uspokoić nerwy lub zlikwidować kaca?
Jeśli już na dwa pytania padną odpowiedzi twierdzące, jest to
wystarczającą przesłanką, aby tematem rozmowy
z klientem uczynić problem zagrożenia nałogiem.
Ten podopieczny zaczyna bowiem stąpać po niebezpiecznym gruncie.
Przymykanie na to oczu byłoby nieprofesjonalne i nieetyczne.
* Jak należy określić cel w programie picia kontrolowanego? Na
pewno poprawą jest każde ograniczenie ilości
spożywanego alkoholu. Pierwszy podstawowy cel musi więc polegać
na zmotywowaniu podopiecznego, aby pił odczuwalnie mniej, niż
dotychczas. Natomiast celem idealnym byłoby osiągnięcie tego,
co liczące się autorytety definiują jako "spożywanie napojów
alkoholowych w ilości nie wywołującej szkód zdrowotnych".
Choć trzeba od razu powiedzieć, że w tej kwestii napotykamy na
zróżnicowane opinie. Światowa Organizacja Zdrowia jako górną dzienną
granicę podaje 20 g czystego alkoholu dla kobiet i 40 g dla mężczyzn
(w przypadku kobiety odpowiada to 0,5 l piwa 5%, albo 0,2 l wina
12,5%, albo trzem małym wódkom 40%). Amerykańska organizacja National
Institut on Alcohol Abuse and Alcoholism ustawia te wartości
znacznie niżej, to znaczy - 12 g czystego alkoholu dla kobiet
i osób powyżej 65 roku życia, a dla mężczyzn dwa razy więcej.
Natomiast tygodniowe normy opracowane przez brytyjskich
lekarzy mówią o 112 g czystego alkoholu dla kobiet i 168 g dla
mężczyzn - z tym, że w obrębie każdego tygodnia zaleca się dwa
dni abstynenckie.
Zmotywowanie poprzez uświadomienie problemu
Jedynym skutecznym apelem o podjęcie radykalnych
zmian w zachowaniach dotyczących konsumpcji alkoholu jest wykazanie
klientowi/pacjentowi, że ten styl życia przynosi mu wiele szkód,
że jego zdrowie oraz inne obszary życia znalazły się w wielkim
niebezpieczeństwie, że po prostu stoi o krok od przepaści nałogu.
Jeszcze kilkanaście, a może jeszcze zaledwie kilka tygodni - i
problemy tak się pogłębią, że wychodzenie z nich będzie okupione
znacznym wysiłkiem i cierpieniem, a kto wie, czy w ogóle się uda!
Jednoznacznie i bez upiększania prawdy trzeba uświadomić klientowi/pacjentowi
cały niszczący potencjał niekontrolowanej konsumpcji alkoholu.
Podczas rozmowy z podopiecznym starajmy się nakłonić go do udzielenia
jak największej liczby konkretnych informacji; sami zadawajmy
dodatkowe pytania i starajmy się możliwie wiele rzeczy uściślić.
Zawsze najbardziej nośne terapeutycznie są te wnioski, do których
rozmówca dojdzie samodzielnie. Jeśli wypowie choćby jedno zdanie
wskazujące na to, że rozumie tragizm bycia uzależnionym - wtedy
możemy nabrać wprawdzie nie pewności, ale przynajmniej nadziei
na powodzenie programu.
A oto przykładowe impulsy do prowadzenia z klientem/pacjentem
tego typu rozmowy, która pozwoli mu zrozumieć zgubne skutki nadużywania
alkoholu:
- Ostatni rok w życiu klienta i to, jakie miejsce
zajmował w nim alkohol.
- Negatywne symptomy somatyczne: problemy z zasypianiem, niepokój
w nocy, bóle głowy i kac, zawroty głowy, mdłości, zakłócenia trawienia
i wydalania, kłopoty z krążeniem, drżenie rąk, nadmierne pocenie
się, osłabienie pamięci, trudności z koncentracją, brak energii
życiowej, apatia.
- Inne skutki somatyczne: przewracanie się na ulicy, wypadki,
choroby.
- Szkody psychiczne: nastroje depresyjne, niechęć do życia i do
samego siebie, wrogość w stosunku do innych ludzi.
- Zakłócenia relacji międzyludzkich, kłótnie i inne nieporozumienia:
z partnerem życiowym, rodziną, znajomymi.
- Złe wykorzystanie czasu wolnego: brak aktywności fizycznej,
zrezygnowanie z zainteresowań i hobby.
- Kłopoty finansowe: nadmierne wydatki na alkohol, brak środków
na inne aspekty codziennego życia, zubożenie najbliższej rodziny.
- Praca: obniżenie wydajności, problemy z przełożonymi i kolegami,
zagrożenie utratą zatrudnienia, a nawet utrata pracy.
- Problemy porządkowo-prawne: interwencje policji, skargi sąsiadów,
ocieranie się o przemoc i inne patologie.
Oprócz poznania szkód wywołanych nadmiernym spożyciem
alkoholu, podopieczny powinien również ocenić ich zakres oraz
uświadomić sobie, co jest aktualnie dla niego największym zagrożeniem.
Profesjonalnie pomagający powinien umiejętnie towarzyszyć podopiecznemu
w robieniu tego niewątpliwie trudnego rachunku sumienia. Wnioski
wysnute przez podopiecznego można nawet podsumować jeszcze bardziej
ostro i dobitnie, niż uczynił to on sam. W tym wypadku nie musimy
mieć zbytnich skrupułów. W walce z tak potężnym i podstępnym przeciwnikiem
jak alkohol trzeba się chwytać każdego sposobu.
Dalsze elementy metody
Zarówno fachowo pomagający, jak i jego podopieczny
muszą sobie jednoznacznie określić, o co im chodzi i wokół czego
koncentrują się ich wspólne wysiłki. Zajmijmy się teraz tym właśnie
aspektem.
O kontrolowanym piciu mówimy wtedy, jeżeli ktoś
w zakresie konsumpcji alkoholu kieruje się przygotowanym wcześniej
planem bądź stałymi regułami. Tak więc nie ma tu miejsca na żadne
"widzimisię". Przeciwnie - podstawą jest zachowanie
porządku i zdyscyplinowania. Przykład. Podopieczny realizuje następujący
program picia kontrolowanego: nie sięga po alkohol przed godziną
osiemnastą, nie przekracza normy jednego litra piwa i 50 g wódki
dziennie, a co siódmy dzień jest dniem całkowitej abstynencji.
Kontrolowane picie zawsze odnosi się zarówno do
ilości spożywanego alkoholu, jak również do okoliczności jego
konsumpcji. Jeżeli chodzi o ilość, podopieczny musi sobie odpowiedzieć
na następujące pytania:
- Jakiej maksymalnej ilości alkoholu w ciągu dnia nie wolno mi
przekroczyć?
- Ile alkoholu łącznie wolno mi wypić w ciągu tygodnia?
- Czy wprowadzam do programu tygodnia okresy całkowitej abstynencji?
Jeśli tak, to jak długo ma ona trwać (dzień czy więcej) i w które
dni tygodnia?
W związku z pytaniem pierwszym najlepiej byłoby
sięgnąć do przytoczonych już w naszym artykule norm (np. Światowej
Organizacji Zdrowia). Można też uczciwie odpowiedzieć sobie na
pytanie: ile alkoholu wypijałem dotychczas codziennie? - a następnie
zredukować tę ilość o jedną trzecią, a nawet o połowę. Model picia
kontrolowanego wymaga również wytyczenia reguł innego rodzaju,
które w praktyce posiadają wcale niemałe znaczenie. Mianowicie
podopieczny musi samodzielnie określić, w jakich okolicznościach
sięgnięcie po alkohol będzie dopuszczalne, a w jakich absolutnie
nie. Oto kilka przykładów:
- Piję dopiero po godzinie osiemnastej. [Czas]
- Nie piję w tym pomieszczeniu, w którym robiłem to dotychczas.
[Miejsce]
- Nie piję samotnie. / Nie piję z kolegami alkoholikami. / Nie
piję w obecności dzieci. [Otoczenie socjalne]
- Nie piję, gdy jestem zestresowany lub zdeprymowany. [Samopoczucie]
- Nie używam alkoholu do gaszenia pragnienia. Przed wypiciem napoju
alkoholowego piję coś bezalkoholowego. [Kultura picia]
- Piję powoli, małymi łykami i nie więcej, niż pół standardowego
napoju w ciągu trzydziestu minut, co odpowiada 10 g czystego alkoholu,
czyli 0,25 l piwa lub 0,1 l wina. [Tempo konsumpcji]
- W razie przekroczenia którejś z wyznaczonych tu reguł, nakładam
sobie dla wyrównania celów terapii jeden dzień abstynencji. [Samodyscyplina]
Oprócz tego wszystkiego, co wymieniliśmy do tej
pory, w modelu picia kontrolowanego należy jeszcze uwzględnić
następujące aspekty:
1. Sprawdzamy, czy podopieczny nadaje się jeszcze
do uczestniczenia w programie, a także czy warunki jego życia
będą sprzyjały zachowaniu porządku i dyscypliny.
2. Przekazujemy podopiecznemu podstawowe informacje
o napojach alkoholowych, to znaczy te dane, bez których nie jest
możliwe samodzielne podejmowanie decyzji (jakie napoje zawierają
ile czystego alkoholu?, jak szybko alkohol jest rozkładany w organizmie?,
co zwalnia, a co podwyższa spalanie alkoholu?, jakich napojów
wyskokowych nie należy mieszać?).
3. Uświadamiamy podopiecznemu różnicę pomiędzy
celem o nazwie "picie kontrolowane" a celem o nazwie
"abstynencja".
4. Pomagamy podopiecznemu w prowadzeniu bilansu
spożycia alkoholu (ile rzeczywiście piję w ciągu dnia?, czy jest
to dla mnie za dużo?, jaka ilość byłaby normalną wartością?, co
mógłbym uznać za zdrowe?).
5. Udzielamy podopiecznemu wskazówek odnośnie
do dokładnego protokołowania swojego zachowania w dzienniku
konsumpcji, jak również do analizowania tego zachowania,
wyciągania wniosków, przekazywania informacji i konsultowania
się z fachowo pomagającym. |