| Zapraszamy
na scenę... Zabawy teatralne i inscenizacje dla dzieci i dorosłych
niepełnosprawnych intelektualnie Teatr
to instytucja polegająca na tym, że żywy człowiek przekazuje innym
żywe myśli. Teatr nie jest tylko widowiskiem, ale czymś, co ma
skłonić do refleksji. Ta wypowiedź wielkiego reżysera krakowskiego
Teatru Starego, Konrada Swinarskiego, jest mottem naszych rozważań.
A więc - przedstawienia teatralne. Tak - ale w
wykonaniu osób niepełnosprawnych umysłowo? Człowiek nie zorientowany
w tym zagadnieniu może przypuszczać, że jest to cel sformułowany
zbyt ambitnie. Dla uniknięcia nieporozumień trzeba więc od razu
wyjaśnić, że rozważanie to zajmuje się priorytetowo szerokim spektrum
pedagogiki teatralnej w wariancie uwzględniającym specyfikę upośledzenia
umysłowego. Zarazem jednak będziemy mówić o prawdziwej
sztuce, o teatrze w pełnym znaczeniu
tego słowa.
Jak objawia się wspomniane uwzględnienie specyfiki
niepełnosprawności? Ma ono oczywiście kilka postaci. Zależnie
od uwarunkowań przyniesionych przez podopiecznego, szukamy odpowiedzi
na pytania:
- co leży w granicach jego możliwości?
- jaka forma arteterapii będzie dla niego najlepsza?
- czego oczekuje uczestnik zajęć?
Warto postarać się o te uściślenia, gdyż pole manewru
jest tu znacznie szersze, niż mogłoby się wydawać. Dla dużej części
podopiecznych organizujemy zajęcia mając na uwadze głównie walory
terapeutyczne, ale istnieją również liczne semiprofesjonalne grupy
aktorów niepełnosprawnych intelektualnie - co dowodzi, że przed
upośledzonymi umysłowo uczestnikami zajęć teatralnych można i
należy roztaczać wizję prawdziwego artystycznego zaangażowania.
Ze zrozumiałych przyczyn nie może to być celem obowiązującym w
każdym przypadku. Ale nie wolno też popadać w drugą skrajność,
to znaczy "z założenia" obniżać poprzeczkę. Inscenizacja w wykonaniu
niepełnosprawnych intelektualnie nie jest nadmiernym przeciążeniem
tych osób ani wyzwaniem nieadekwatnym do ich możliwości, jak sądzi
wielu postronnych i niekompetentnych obserwatorów.
Sedno tkwi w działaniu
Profesor pedagogiki osób niepełnosprawnych umysłowo
G. Theunissen uważa, że adaptowanie zajęć teatralnych dla naszych
wychowanków i podopiecznych jest możliwe, o ile zrozumiemy, że
tego rodzaju działanie przebiega na dwóch płaszczyznach.
Po pierwsze: jest procesem tworzenia przedstawienia.
Po drugie: jest wysiłkiem zorientowanym na produkt końcowy,
czyli na samo przedstawienie.
W podstawowych fazach i przejawach pracy z grupą
teatralną mamy w obydwu przypadkach do czynienia z tym samym.
Jednak w gruncie rzeczy, w tej podwójnej perspektywie zasadza
się podejście umożliwiające wykorzystanie zajęć albo do jednego,
albo do drugiego celu. Zajęcia koncentrujące się na celu pierwszym,
czyli na procesie tworzenia przedstawienia mogą
doprowadzić do inscenizacji, ale pierwszoplanowo chodzi o to,
aby w trakcie owego procesu uczestnicy przeżyli zadowolenie, radość,
mieli poczucie sukcesu, budowali nowe motywacje itp. Liczy się
więc sama praca nad przedstawieniem, prowadząca do tych wymienionych
i podobnych im pozytywnych przeżyć. Dlatego na przykład w czasie
prób dominuje swobodna improwizacja, ograniczana wyłącznie do
niezbędnych ram, to znaczy do takiego ujęcia, które jest zachowaniem
zasadniczego tematu. Jeżeli natomiast priorytetowo miałby liczyć
się produkt końcowy (cel drugi), czyli wierne
odtwarzanie sztuki teatralnej, to niezbędna jest dyscyplina, dokładne
trzymanie się tekstu sztuki i zaleceń reżysera. G. Theunisses
twierdzi, że w pracy z niepełnosprawnymi umysłowo mamy zwykle
do czynienia z przemieszaniem się obydwu celów i ich wzajemnym
uzupełnianiem się. Jednakże w przypadku uczestników, którzy nie
mieli dotąd możliwości udziału w tej formie arteterapii, należy
bezwzględnie preferować pierwszy wariant. A zatem: nie
samo przedstawienie, lecz udział w jego przygotowaniu ma stanowić
centrum wszelkich aktywności. Dla terapeuty oznacza to
przede wszystkim, że ma starać się o poszerzanie świata przeżyć
swoich podopiecznych.
W miarę rozwoju grupy i przy stwierdzanych postępach
artystycznych oraz terapeutycznych, można stawiać nowe cele, zadawać
kolejne pytania. Bowiem przedstawienie teatralne zawiera w sobie
niezwykle płodny potencjał dla formułowania ciekawych celów. Wynika
to z wielości możliwych wariantów komunikacji, jakie daje inscenizacja.
Wszak aktor nie zwraca się tylko do swoich partnerów na scenie,
ale porozumiewa się także z publicznością. Forma przekazu jest
dlatego tak samo ważna, jak przekazywana treść. Forma może osłabić
wyrazistość treści lub ją wzmocnić. Dla wielu niepełnosprawnych
intelektualnie aktorów ogromnym ubogaceniem jest więc to, że
dzięki udziałowi w przedstawieniu rozszerzają zakres praktykowanej
komunikacji. Niektórzy z nich chcą współdecydować w wybranych
albo wręcz wszystkich aspektach dotyczących powstawania przedstawienia.
Właśnie w tych zajęciach wielu podopiecznych otrzymuje szansę
- niekiedy jedyną - wyjścia poza monotonię i rutynę
swej codziennej egzystencji. Niekiedy na deskach sceny przeżywają
sytuacje, które w rzeczywistości nigdy się nie wydarzą w ich życiu
(na przykład inscenizacje wyrażające tęsknotę za prawdziwą miłością
i małżeństwem oraz pokazujące radość z posiadania rodziny - bywają
odgrywane przez niepełnosprawnych intelektualnie aktorów z zaangażowaniem
i zrozumieniem przewyższającym wszelkie oczekiwania opiekunów).
Innym razem jest odwrotnie - przy okazji przedstawienia niepełnosprawni
mogą przetrenować konkretne zachowania, zanim
przydadzą się one w realnych okolicznościach. Terapeuci zgodnym
głosem potwierdzają przydatność tego rodzaju łączenia fikcji z
normalnym życiem. Im więcej pomocy i wsparcia ze strony uważnego
i doświadczonego terapeuty, tym więcej szans, że pozytywne emocje,
formy ekspresji, zakres komunikacji - zostaną w niepełnosprawnym
rozwinięte i utrwalone.
Najbardziej zaawansowane doświadczenia w zakresie
inscenizacji dla upośledzonych umysłowo rozumiane są nie tylko
jako forma ergoterapii lub zwykłego spędzania czasu wolnego, ale
przede wszystkim w ramach urzeczywistniania postulatów normalizacji,
integracji i socjalizacji. Dzięki teatrowi człowiek niepełnosprawny
intelektualnie nie jest już redukowany wyłącznie do roli pasywnego
konsumenta, lecz staje się aktywnym twórcą kultury. Aby jednak
zagwarantować niezbędną wolność tworzenia, wskazane jest proponowanie
tych zajęć w formie oferty związanej ze zdolnościami i zainteresowaniami,
a nie tylko i wyłącznie jako bezpośrednią terapię. Z tego względu
byłoby najlepiej, aby próby odbywały się w pomieszczeniach nie
związanych z profesjonalną opieką nad osobami upośledzonymi. W
dalszej mierze należy starać się, aby zwłaszcza dorośli uczestnicy
zaangażowali się w te aktywności dobrowolnie. Stanowi to nie tylko
ważną zasadę pedagogiki osób dorosłych, ale też istotny punkt
zajęć przeznaczonych dla aktorów - amatorów. Bo czyż możemy sobie
wyobrazić, że ktoś będzie "grał" pod przymusem, nie odczuwając
przy tym żadnej przyjemności? Oczywiście niemożność pełnego urzeczywistnienia
tych dwóch postulatów - neutralności miejsca i pełnej dobrowolności
- nie przekreśla sensu prowadzenia tej formy arteterapii w innych,
skromniejszych ramach (na przykład założenie kółka teatralnego
i instytucji opieki stacjonarnej). Jednakże i w tych węższych
wymiarach starajmy się, aby podopieczny wiązał zachęty do uczestniczenia
w próbach z oczekiwaniem przyjemnych przeżyć.
W roli dyrektora teatru i reżysera
Zajęcia teatralne dla osób niepełnosprawnych intelektualnie
są na tyle absorbujące, że nie zaleca się prowadzenia ich przez
pojedynczą osobę. Najlepiej tworzy się amatorski teatrzyk przy
współpracy dwóch (a jeszcze lepiej - większej liczby) animatorów.
Dlaczego jest to tak ważne? Otóż niepełnosprawni umysłowo są specyficznym
rodzajem podopiecznych, którym nie wystarczy udzielać wyłącznie
technicznych wskazówek bądź pomagać w sprawnym przebiegu prób.
Niezbędne jest równoczesne analizowanie sposobu reagowania uczestników,
ich zachowania, faz aktywności oraz wypoczynku. Wszystko to nie
jest możliwe do przeprowadzenia przez jedną osobę. Zwłaszcza że
pewne ważne sprawy trzeba będzie na bieżąco notować lub pozyskiwać
niektóre dane z pozycji obserwatora. Dlatego należy tak dzielić
się na zmianę pracą, aby jeden animator znajdował się wśród aktorów
w roli reżysera, a drugi w tym samym czasie wypełniał funkcję
krytycznego terapeuty. Przy okazji zaznaczmy, że prowadzenie tego
rodzaju arteterapii można powierzyć jedynie osobom, które same
mają już jakieś doświadczenie w tworzeniu teatru lub są obeznane
w pewnym stopniu z aktorstwem. Wiele zależy bowiem od zmotywowania
uczestników, a naprawdę przekonywująco zachęcać do prób teatralnych
może tylko ten, kto sam praktykował inscenizacje i uznał, że jest
to zajęcie dające satysfakcję i sensowne. Organizowanie przedstawienia,
prowadzenie prób, adaptacja tekstu, aranżowanie praktycznych ćwiczeń
i równoczesne dbanie o szereg innych aspektów, obecnych przy powstawaniu
każdego przedstawienia - to zadanie niezwykle absorbujące. Prowadzący
zajęcia musi być więc przekonany o poprawności obranej drogi.
Tu nie ma miejsca na osobiste rozterki i niepewności, bo trzeba
przecież właściwie pokierować niepełnosprawnym intelektualnie
aktorem.
Teraz przedstawimy kilka konkretnych wskazówek,
należących do alfabetu pracy określonej w tytule jako "zabawy
teatralne i inscenizacje". Wskazówki te dotyczą starszej młodzieży
i dorosłych podopiecznych (o próbach teatralnych dla dzieci powiemy
trochę później w osobnym rozdziale). A zatem - o czym powinni
pamiętać organizatorzy zajęć arteterapii wykorzystujący jako medium
teatr?
1. Ważne jest osiągnięcie na jak najwcześniejszym
etapie partnerskich stosunków z uczestnikami. Wspólnie chcemy
się bawić, razem spędzić przyjemnie czas i spróbować czegoś nowego.
2. Sposób postępowania, w tym również własną
rolę, należy uczestnikom objaśnić, wytłumaczyć, rozwiać wszelkie
wątpliwości i niejasności. Poszczególne kroki muszą zostać skomentowane
w taki sposób, aby uczestnicy rozumieli ich sens.
3. Po każdej próbie musi znaleźć się czas na
refleksję, na zadanie pytań.
4. Z zasady nie przydzielamy odgórnie ról uczestnikom,
lecz wykorzystujemy improwizacje w celu rozeznania, który aktor
będzie czuł się najlepiej w jakiej roli. W ten sposób uda się
maksymalnie dopasować role zarówno do życzeń, jak i do możliwości
uczestników.
5. Szczególnego doświadczenia i fachowej wiedzy
wymaga umiejętność oceny stopnia rozwoju poszczególnego podopiecznego.
Należy to uczynić po to, aby dopasować zadania aktorskie do świata
jego przeżyć, możliwości komunikacyjnych, zwłaszcza tych służących
przekazywaniu treści i emocji wynikających z tematu sztuki. Na
przykład: część uczestników zajęć nie będzie w stanie pojąć symbolicznych
środków wyrazu, gdyż będą one dla nich obce i niezrozumiałe.
6. Cytowany już G. Theunissen jest autorem bardzo
interesującego zalecenia. Postuluje on mianowicie, aby w zajęciach
teatralnych dla osób niepełnosprawnych intelektualnie znalazło
się miejsce na bycie takim, jakim się jest. W
praktyce znaczy to, że pod adresem podopiecznego nie są kierowane
żadne specjalne intencje terapeutyczne lub wspomagające w sensie
interwencji, natomiast umożliwia się mu sensowne bycie spontanicznym,
produktywnym, stwarza okoliczności, w których będzie on mógł zaprezentować
swoje zdolności i umiejętności, nawet jeżeli będzie to związane
z pewnego rodzaju chaosem, przypadkowością, chwilowym odejściem
od zasadniczego nurtu.
Rodzi się przedstawienie
Jak widać z dotychczasowych rozważań, wskazane
jest tworzenie sztuki na bazie najbardziej podstawowych elementów,
natomiast niepoprawną drogą jest dosłowne przenoszenie do pracy
z niepełnosprawnymi umysłowo koncepcji i konwencji obowiązujących
w "normalnym" teatrze. Od czego jednak zacząć? Opracowania zajmujące
się tą tematyką sugerują, aby początkiem każdego działania było
zapoznanie grupy z tekstem, który stanie się kanwą przedstawienia.
Następnie zapraszamy do improwizacji, dzięki której animatorzy
zorientują się:
- jakie jest rzeczywiste zainteresowanie grupy zaproponowanym
tematem?
- jak uczestnicy go zrozumieli?
- które elementy zupełnie nie zostały przez nich zarejestrowane?
- kto jest gotowy do przejęcia jakiej roli?
Członkowie grupy spontanicznie próbują wcielić
się w postaci, które im samym wydają się być najbardziej interesujące.
Możliwe jest także przejmowanie przez jednego aktora dwóch ról.
Terapeuta powinien utrwalić te wybory, gdyż są one bardzo przydatnym
doświadczeniem dla uczestników. Nie należy się zrażać, jeżeli
na przykład fabuła ulegnie przy tym całkowitemu przekształceniu
lub też wytworzy się zupełnie nowy rodzaj sztuki, nie mający wiele
wspólnego z początkowymi intencjami. Ważne jest, że upośledzony
intelektualnie tu i teraz może wreszcie przeżyć
swoją wolność.
Kolejnym istotnym pytaniem jest kwestia wyboru
optymalnej formy inscenizacji. Każda grupa ma tu swoją specyfikę.
Jeżeli na przykład składa się ona w większości z aktorów mających
trudności w porozumiewaniu się mową lub praktycznie tego nie potrafiących,
wówczas trzeba postawić na przekaz oparty na ruchu, maskach, uzupełniającej
się grze świateł i cieni itp. Starania o zachowanie dogmatycznie
potraktowanej czystości formy absolutnie nie są priorytetem. Niech
style, konwencje i środki artystyczne mieszają się ze sobą i wzajemnie
przenikają. Naczelny cel stanowi nie samo przedstawienie
jako takie, lecz spełnienie się tworzących go niepełnosprawnych
intelektualnie aktorów. A przy tym realizowany jest istotny
cel pedagogiczny: im więcej rozmaitych form zostało wypróbowanych,
tym większe szanse, że w tej palecie poszczególni uczestnicy znajdą
tę najlepszą dla siebie, przez co poznają lepiej swoją własną
osobowość i będą z chęcią podejmowali zaproszenia do kolejnych
aktywności tego typu.
Szkolenie aktorów
Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z aktorami-amatorami
niepełnosprawnymi intelektualnie, czy też nieupośledzonymi, zajęcia
tego typu wymagają przeprowadzenia szeregu wstępnych ćwiczeń przysposabiających
do udziału w przedstawieniu. Im bardziej początkujący aktorzy,
tym więcej czasu musimy poświęcić na wykształcanie niezbędnych
przy inscenizacji umiejętności. Także regularność odbywania się
zajęć grupy teatralnej motywuje aktorów do większego wysiłku,
pilniejszego ćwiczenia, a tym samym do poszerzania i podwyższania
umiejętności. Najważniejszym obszarem jest oczywiście trenowanie
motoryki oraz głosu, jak również wzajemnego powiązania ruchu z
komunikacją werbalną.
Postrzeganie własnego ciała, jego świadome przeżywanie
stanowi istotny aspekt terapeutyczny w pracy z osobami upośledzonymi
intelektualnie. Dlatego warto poświęcić mu teraz nieco więcej
uwagi. Pedagogika teatralna rozróżnia następujące etapy wdrażania
aktora w sztukę panowania nad własnym ciałem i używania ciała
jako środka ekspresji artystycznej:
1. Uczestnik postrzega, jakim jest. W tym pierwszym
kroku nie mówi się jeszcze o żadnych zmianach, lecz jedynie o
zrozumieniu, jaką motoryką aktor dysponuje, jak na nią potrafi
wpływać, co jest dla niego najbardziej typowe.
2. Następnie ćwiczący próbuje zauważyć, jakie
są granice używania ciała jako środka komunikacji, gdzie dostrzega
wyczerpywanie się posiadanych możliwości.
3. Rolą prowadzącego jest animowanie ku próbom
przekraczania granic, czyli ku poszerzaniu umiejętności świadomego
korzystania z ruchu, uzyskiwaniu nowych kompetencji w panowaniu
nad nim.
4. Bardziej zaawansowany etap poszerzania kompetencji
ruchowych polega na łączeniu szerszego zakresu ruchu z typowymi
cechami własnej motoryki. Dzięki temu aktor uzyskuje zdolność
do wzmocnienia wyrazistości przekazu teatralnego.
5. Dopiero teraz przechodzi się do powiązania
indywidualnych kompetencji aktorskich z konkretną rolą.
A jak ma to wyglądać w praktyce? Najwięcej efektów
przynoszą następujące ćwiczenia (które zresztą mogą należeć do
stałego repertuaru rozgrzewki zespołu aktorskiego):
- Silne przeciąganie się, rozciąganie ciała, ziewanie.
- Opukiwanie całego ciała samodzielnie lub wzajemnie z partnerem.
- Poznawanie aktualnych możliwości ciała - jak szeroko mogę
się przeciągnąć? jak bardzo mogę się skulić, przykucnąć i schować
w sobie?
- Krążenie głową, biodrami, rękami lub nogami.
- Trening izolacyjny, to znaczy: próbuję oddzielnie poruszać samą
dłonią lub stopą, zachowując resztę kończyny w bezruchu.
- Rozluźnianie dłoni i palców "grą na fortepianie".
* Najłatwiej niepełnosprawni radzą sobie z ćwiczeniami,
z którymi mogą coś skojarzyć, na przykład wspomniana powyżej "gra
na fortepianie".
* Doskonałe wyniki w poszerzaniu zdolności ruchowych daje ćwiczenie
polegające na opowiadaniu ciekawej historii przez prowadzącego
zajęcia, w której to historii występują rozmaite proste czynności.
Słuchacze odgrywają w trakcie opowiadania pantomimę, polegającą
na odtwarzaniu tych właśnie czynności. Jeżeli uda nam się dopasować
do tej historii odpowiedni podkład muzyczny, to często już na
tym etapie mamy do czynienia z prawdziwym przedstawieniem.
* Inny wariant to naśladowanie przez resztę grupy motoryki jednego
z uczestników lub terapeuty. To proste ćwiczenie nie tylko szkoli
spostrzegawczość, ale również sprzyja rozszerzeniu własnego repertuaru
ruchowego. Pewien zakres ruchu stopniowo staje się możliwy, zaczyna
się podobać, prowadzi do chęci dalszego eksperymentowania. Ćwiczenie
można przeprowadzić następująco: aktorzy chodzą w kole przy akompaniamencie
muzyki, jeden uczestnik zajmuje miejsce w środku koła i tam proponuje
swój własny wariant ruchu, stanowiący wzorzec dla reszty. Po pewnym
czasie wraca do koła, a jego miejsce zajmuje ktoś inny itd.
* Natomiast szkolenie koncentracji przeprowadza się spontanicznie,
na przykład za pomocą zabawy, która wygląda następująco. Grupa
wędruje gęsiego przez kolejne pomieszczenia lub po dużej sali
(np. gimnastycznej). Zatrzymuje się dopiero wtedy, kiedy animator
lub uczestnik zawoła : "stop!" Wszyscy uczestnicy stoją bez ruchu
tak długo, aż ktoś inny krzyknie: "idziemy!" Wąż posuwa się do
kolejnego sygnału "stop", rusza zaś po usłyszanym poleceniu "naprzód"
lub "idziemy". I tak dalej przez jakiś czas. W ten sposób ćwiczy
się uwagę, reagowanie, wzajemne zważanie na siebie (aby na przykład
nie wpadać na osobę idącą przede mną). Uzyskuje się możliwość
samodzielnego kierowania zatrzymaniem lub marszem grupy. Ta zabawa
ma też bardziej skomplikowany wariant, zalecany do praktykowania
w dobrze zgranym zespole. Sygnały werbalne zastępuje się wtedy
tym, że jeden z maszerujących po prostu staje. Podobnie powrót
do wędrówki zostaje zainicjowany, gdy inny uczestnik postawi pierwszy
krok. Jeszcze większym wzbogaceniem ćwiczenia jest reguła polegająca
na tym, aby osoba rozpoczynająca marsz wykonywała równocześnie
jakiś rodzaj ruchu, który będzie następnie naśladowany przez wszystkich.
W tym wypadku nie chodzi o wierne odtworzenie ruchu, lecz o osiągnięcie
tego samego wyrazu, klimatu (na przykład ktoś pokazuje smutek,
inny stara się przekazać motoryką wesołość itp.)
Wszystkie tego rodzaju ćwiczenia są doskonałym
przygotowaniem do pracy nad konkretnymi rolami w przedstawieniu.
Postępowanie takie jest naprawdę niezbędne, gdyż pomoże potem
aktorowi zaangażować w grę całą jego osobę.
Praca nad sztuką
Spotkania w grupie przygotowującej przedstawienie
powinny przebiegać według porządku pomagającego uczestnikom dobrze
wykorzystać ten czas. Sprawdzonym modelem jest następujące działanie
rutynowe:
A - Rozgrzewka
B - Praca na scenie i improwizacje
C - Przerwa
D - Wykonywanie dotychczas przepracowanych fragmentów przez mniejsze
grupy
E - Refleksja
Co należałoby powiedzieć o tych etapach? Przede
wszystkim z pewnością nie stanowią one sztywnej ramy, to znaczy
poszczególne fazy można różnicować zależnie od okoliczności. Kiedy
na przykład będzie zbliżał się termin spektaklu, wówczas większość
czasu zdominują próby i powtórki. Jednak w początkującym zespole
bardzo ważne miejsce musi zajmować punkt A, czyli rozgrzewka,
która służy nie tylko przygotowaniu ciała, jego nastrojeniu na
wysiłek fizyczny, lecz także skierowaniu emocji i myśli na tak
specyficzne przeżycie, jakim jest tworzenie teatru. Również niepełnosprawni
intelektualnie przeżywają stres codziennego życia i wchodząc w
role aktorów, powinni się od tego stresu oderwać. Na im bardziej
zaawansowanym etapie powstawania inscenizacji się znajdujemy,
tym więcej należących do niej elementów można zintegrować w rozgrzewce.
Punkt B, czyli praca na scenie i improwizacje,
to rdzeń każdej próby. Pojęcie "improwizacje" jest zaakcentowaniem
ważnego aspektu metodycznego. Chodzi mianowicie o to, aby możliwie
wielu aktorów wypróbowało możliwie wiele ról, niezależnie od tego,
co będzie ich zadaniem w ostatecznej wersji spektaklu. To także
faza eksperymentowania z materiałami, rekwizytami, elementami
scenografii itd. Prowadzący zajęcia powinni na początku być aktywni
również jako aktorzy, a dopiero po w miarę dobrym opanowaniu przez
podopiecznych elementów spektaklu, mogą się wycofywać i coraz
bardziej koncentrować na obowiązkach reżyserskich. Im więcej swobodnych,
spontanicznych aktywności niepełnosprawnych aktorów, tym chętniej
przejmą oni następnie zadania wymagające większego zdyscyplinowania.
I choć wiele z tego, co dzieje się podczas improwizowania nie
wyjdzie poza fazę prób, nigdy nie będzie prezentowane przed widzami,
to jednak nie należy zbytnio ograniczać dowolności uczestników
zajęć. To pozorne rozprężenie bardzo się przydaje. Praca na scenie
bezpośrednio nakierowana na cel, jakim jest przedstawienie, polega,
jak w każdych próbach teatralnych, na ćwiczeniu poszczególnych
scen. Jednakże w zespole złożonym z niepełnosprawnych intelektualnie
aktorów trochę inaczej definiujemy związane z nią priorytety.
Na pewno nie jest punktem ciężkości dążenie do bezbłędnego wypowiadania
kwestii należących do poszczególnych ról. Należy starać się raczej
o zachowanie głównych ram, sensu i wydźwięku sceny, a przy tym
zezwolić aktorom na pewien zakres improwizacji i dowolności. Przy
konsekwentnym ćwiczeniu i regularnie odbywających się próbach
można założyć, że premiera przedstawienia będzie z pewnością najlepszą
jego wersją (tak wynika zresztą z praktycznych doświadczeń semiprofesjonalnych
zespołów aktorskich osób niepełnosprawnych intelektualnie).
Przerwy (punkt C) to ważny element
nie tylko ze względu na szansę swobodnej rozmowy na gorąco, przekazującej
wrażenia, ale także z uwagi na fakt zróżnicowanych możliwości
psychofizycznych uczestników zajęć. Niektórzy z nich szybciej
się męczą, mają mniejszą od innych zdolność do nieprzerwanej koncentracji
i chcą przez chwilę zająć się czymś innym lub po prostu muszą
odpocząć.
Oswojenie się aktorów z obecnością widza osiąga
się poprzez realizację punktu D, czyli wykonywanie dotychczas
przepracowanych fragmentów przez mniejsze grupy. Reszta
zespołu siedzi w tym czasie na widowni. Opiekunowie zespołów teatralnych
zalecają tę praktykę z co najmniej dwóch względów:
- Po pierwsze, konieczne jest przyzwyczajenie do gry w obecności
widzów. Aktorzy-amatorzy, którzy się tego nie nauczyli, będą w
czasie spektaklu co chwilę zerkać na widownię, "sprawdzać", co
robi publiczność. Można sobie wyobrazić, jak bardzo rozpraszająco
będzie to na nich wpływało, pogarszając jakość efektów wspólnej
pracy.
- Po drugie, okazuje się, iż wielu upośledzonych uczy się również
w ten sposób roli widza, bardziej świadomego odbierania wysiłków
aktorskich, odczytywania tego, co chcą przekazać osoby na scenie.
Nabycie tej kompetencji jest bardzo ważne, gdyż przygotowuje do
wizyty w profesjonalnym teatrze, a także do rozumienia przesłania
przedstawień przygotowanych przez innych kolegów i koleżanki.
Ostatni punkt E - refleksja -
to po prostu dowiedzenie się, co w tych zajęciach podobało się
uczestnikom. Na początkowych etapach pracy to pytanie stawiamy
w bardziej podstawowej formie, a mianowicie: czy grupa teatralna
w ogóle jest zadowolona? Zbieranie opinii można rozpocząć od elementu
najprostszego, to znaczy od uzyskania odpowiedzi potwierdzającej
lub negującej. Można na przykład przygotować plansze z uśmiechniętym
i smutnym "słoneczkiem" (motyw podobny do orderu uśmiechu). Uczestnicy
po zakończeniu zajęć głosują, podnosząc wybrany przez siebie symbol.
Choć w pierwszej fazie działania grupy to wskazanie odbywa się
najczęściej bez jakichkolwiek komentarzy, przekonamy się, że w
miarę upływu czasu aktorzy będą bardziej szczegółowo ustosunkowywać
się do przebiegu prób.
Tworzenie z potrzeby serca
Bardzo ciekawą formą pracy teatralnej jest model
propagowany zwłaszcza w Europie Zachodniej. Polega on na tym,
że zespół, który już zdobył spójność i doświadczenie, jest zapraszany
do spontanicznego improwizowania. Cel stanowi stworzenie własnej
sztuki. Ma on odzwierciedlać zainteresowania, problemy i potrzeby
niepełnosprawnych osób. Ma być przeniesieniem na scenę przepracowanego
artystycznie horyzontu własnego życia. W wielu przypadkach aktorzy
decydują się na grę przekazującą to, co, jak wiedzą, nigdy nie
stanie się ich udziałem (na przykład ślub i wesele, samodzielne
prowadzenie domu, praca na "ważnym" stanowisku itp.) Kiedy indziej
chętnie przenoszą się w świat baśniowy, lepszy od realnego dzięki
możliwości ułatwienia sobie życia za pomocą czarodziejskich przedmiotów.
Model spontanicznej improwizacji jest zalecany szczególnie przy
realizacji celów czysto terapeutycznych. Człowiek niepełnosprawny
umysłowo jest bardzo często sterowany przez innych, kierowany
ku czemuś bez pytania o zgodę, a nawet wbrew swej woli. Spontanicznie
tworzony scenariusz, dążenie do grania jakiejś roli jest dla niego
okazją do uzewnętrznienia osobistych nadziei, potrzeb i oczekiwań.
Terapeuci twierdzą na bazie tych doświadczeń, że każdy człowiek,
również ten niepełnosprawny intelektualnie, posiada zakres życia,
którego jeszcze nie przeżywa tak, jakby sobie najgłębiej życzył.
Często zakres ten jest tak ukryty, że prawie niezauważalny; czasami
jednostka nie potrafi tego niedosytu wyraźnie i jednoznacznie
sformułować, najwyżej odczuwa mgliste, trudne do sprecyzowania
tęsknoty.
Improwizacja całego przedstawienia, tworzenie go
od podstaw, jest w pewnym sensie formą określenia stanu aktualnego
i refleksją nad oczekiwaniami wiązanymi z przyszłością. Wiele
ról, o których marzą podopieczni, jest niczym innym, jak formą
wypowiadania życzeń: że chciałoby się być silnym; lubianym przez
innych; samodzielnym, samodecydującym. Gra wymarzonej roli jest
również rodzajem pozytywnego przeżycia, samopotwierdzenia, które
nie kończy się na scenie, lecz przynosi pozytywne efekty również
w normalnym życiu. Im więcej wolności wyboru posiada niepełnosprawny
intelektualnie aktor, tym więcej jego własnej osoby zostanie zaangażowane
w proces twórczy.
I w tym wariancie efektywność zależy od aktywności
animatorów. To oni muszą stworzyć uwarunkowania sprzyjające refleksji,
otwarciu, spontanicznemu eksperymentowaniu. Należy wprowadzić
ćwiczenia pobudzające kreatywność - na przykład przeprowadzanie
wywiadu z aktorem na temat jego wymarzonej roli lub tematu sztuki,
w której chciałby grać. Obecność na scenie rekwizytów, masek,
kostiumów itp. może pomóc mniej zdecydowanym uczestnikom zajęć
w wyborze, co chcieliby zagrać: prowadzący muszą postarać się
o przełożenie tych życzeń na realia pracy w grupie teatralnej
. Pewne role będzie można połączyć w konkretne sceny, mogące stać
się nawet częścią większej całości (na przykład gwiazda
piłkarska, siedząc w eleganckiej kawiarni w towarzystwie
jej właściciela będzie udzielała wywiadu reporterowi).
Zabawy teatralne z dziećmi i teatr dziecięcy
Wiele z powyższych uwag odnosi się również do pracy
z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Dysponują one potencjałem
pozwalającym na stworzenie wielu wspaniałych kreacji artystycznych
oraz na dostarczenie pięknych przeżyć zarówno dla samych aktorów,
jak i widzów. Przy czym do tego potencjału dochodzi się innymi
drogami, niż w przypadku dzieci nieupośledzonych.
Ten teatr jest trochę odmienny od jego najczęściej
spotykanej postaci, ale mimo to jest to teatr prawdziwy,
teatr w pełnym tego słowa znaczeniu. Nieprzypadkowo powtórzyliśmy
tę myśl, która przewinęła się już na początku naszych rozważań.
Otóż doświadczenie uczy, że niestety bardzo często preferowany
jest model zabawy i pracy teatralnej z dziećmi, który całkowicie
zaprzecza postulatowi stosowania teatru jako prawdziwej
terapii prawdziwą sztuką. Z niewiadomych przyczyn
dosłownie męczy się niepełnosprawnych aktorów, oferując widzom
w tak zwanym przedstawieniu przede wszystkim prezentację deficytów
obciążających te dzieci. Na przykład przymusza się do przekazu
werbalnego dzieci, którym sprawia to największą trudność, nie
biorąc pod uwagę, iż są one obdarzone innym potencjałem komunikacyjnym
i kreatywnym. Tak być nie może, tak być nie powinno! Dziecko musi
znaleźć swój własny sposób gry i wyrażania przekazywanych treści.
Wtłaczanie w coś, co jest obce niepełnosprawnemu intelektualnie
aktorowi to odbieranie mu resztek samodzielności. Takie niezbyt
szczęśliwe próby są zwykle wynikiem chęci uzyskania produktu teatralnego,
który ma się nadawać do szerszego zaprezentowania. Jest to o tyle
zrozumiałe, że bez widzów trudno jest mówić o teatrze. Jednakże
w odniesieniu do dzieci upośledzonych umysłowo powinniśmy korzystać
z alternatywy polegającej na wykorzystaniu inscenizacji jako samodzielnej
postaci terapeutycznej, bez starania się o osiągnięcie pełnej
formy teatralnej. Jest to dobra droga bezstresowego wydobywania
z tych dzieci pełni ich kreatywności, zdolności, fantazji.
Innym rodzajem pomocy w rozwinięciu zdolności dziecka
jest preferowanie form teatralnych nie wiążących się z bezpośrednim
odtwarzaniem fabuły. Przykładem może być zabawa w cyrk. Nie wymaga
ona nieustannego posługiwania się językiem mówionym, nie jest
konieczne realizowanie jakiejś koncepcji; akcja nie musi rozwijać
się logicznie. A jednocześnie dziecko może być prawdziwym artystą.
Chęć do zabawy i fantazja, korzystanie z tego, co się aktualnie
potrafi - wystarczą do uczestnictwa w przedstawieniu cyrkowym.
Praktycznie każde dziecko ma coś do pokazania, dzięki czemu żadne
nie jest wyłączone z zabawy. Terapeuta rozpoczyna od tego, w czym
dziecko jest najlepsze, co samo chce przekazać. W czasie prowadzenia
tych właśnie zajęć zauważymy, że mali aktorzy są znacznie bardziej
naturalni i sprawniejsi, niż miało to miejsce przy realizacji
narzuconego im scenariusza. Nagle nasze dzieci stają się wesołe,
zadowolone, maksymalnie zaangażowane w to, co robią. Koncepcja
przykładowego cyrku nie wyklucza oczywiście czysto teatralnych
elementów. Krótkie scenki, fragmenty stanowiące element większych
części - mogą być wplatane jako naturalne przerywniki i elementy
wzbogacania akcji. Dzieci z większą odwagą biorą na siebie te
zadania, gdyż są w nastroju temu sprzyjającym, a ponadto mniejsza
jednostka oznacza przecież mniejsze obciążenie.
Zawsze pamiętajmy, że zabawy teatralne nie są lekcją
w czasie zajęć szkolnych. Dlatego dyscyplina, koncentracja, bycie
grzecznym - w czasie arteterapii oznaczają coś zupełnie innego.
Nie wolno instrumentalizować dzieci karami i nagrodami, bo sztuka
wymaga pedagogiki opartej na wolności. Aktor ma prawo do ekspresji,
do starania się o zajęcia miejsca w centrum zainteresowania, do
komunikowania treści w sposób, z którego nie korzysta w innych
sytuacjach. Artysta niepełnosprawny intelektualnie jest sam w
sobie medium służącym przekazowi, zwykle nie posługuje się środkami
pomocniczymi. I dlatego jest to wspaniały moment przeżywania prawdy
o życiu osoby niepełnosprawnej, z jej własnej perspektywy, bez
przekłamań.
Teatr jest tym rodzajem sztuki, który bardzo często
przynosi doskonałe efekty terapeutyczne dla naszych młodszych
i starszych podopiecznych. Jednakże w najbardziej podstawowych
wymiarach, także w pracy z dziećmi, celem jest teatr, a nie terapia.
Sukces terapeutyczny powinien być postrzegany jako dar, jako pozytywny
efekt uboczny. Prowadźmy zajęcia teatralne, aby dzieci miały możliwość
obcowania ze sztuką - bo dzieci tego chcą, bo są uzdolnione, bo
jest to dla nich jedna z niewielu możliwości przeżywania autonomii
i kreatywności. Wobec starszych dzieci można naprawdę stosować
kryteria porównywalne do dawania szans talentowi aktorskiemu nieupośledzonego
rówieśnika. A zatem talent, zaangażowanie, umiejętności, uzdolnienia,
chęć występowania - decydują o proponowaniu podopiecznemu coraz
bardziej wymagających ról.
Do bycia dzieckiem należy między innymi uczenie
się. Ta prawidłowość obowiązuje również w omawianym zagadnieniu
arteterapii. Bez fachowego wsparcia dość szybko wyczerpią się
własne pomysły, zabawa straci na atrakcyjności. Z tego względu
bardzo przydatne jest asystowanie doświadczonego aktora, a lepiej:
aktorów, potrafiących grać razem z niepełnosprawnymi dziećmi i
pełnić rolę przewodników w przygodzie ze sztuką. Wymaga to oczywiście
posiadania wiedzy o upośledzeniu umysłowym i otwarcia się na zdarzenia
nieprzewidywalne, których nie przeżywa się w innych okolicznościach.
Aktorzy dość chętnie podejmują taką współpracę, gdyż są to generalnie
ludzie gotowi do eksperymentowania oraz chętnie przełamujący wszelkiego
rodzaju tabu i konsekwencje. Zapraszajmy ich do pomocy, gdyż najpełniej
tajemnicę teatru przekazuje aktor. Dzieci nadspodziewanie dobrze
będą podpatrywać jego grę, zachowanie, formy ekspresji itp.
Opiekun grupy, animator, terapeuta, aktor, słowem:
każda osoba prowadząca zajęcia teatralne z dziećmi niepełnosprawnymi
intelektualnie - musi się zdobyć na odwagę zawierzenia sile oddziaływania
sztuki, musi nie bać się tej przygody z czymś, co przerasta nasze
powszednie doświadczenia. Ta śmiała postawa otwarcia się na moc
sztuki zawiera w sobie następujące cztery podstawowe aspekty:
1. Otwartość na rozwój sytuacji. Pojawienie się
na próbie ze ściśle sprecyzowaną wizją jej przebiegu jest zabiciem
kreatywności.
2. Przynajmniej częściowa zamiana perspektywy - patrzę "innymi
oczami", słucham "w inny sposób", respektując i akceptując nieco
"inny świat", w którym poruszają się niepełnosprawni.
3. Cierpliwość i wewnętrzne odprężenie. Człowiek upośledzony intelektualnie
żyje w innym wymiarze czasu, poza naszymi zwykłymi kryteriami,
poza naszą gorączkowością i pośpiechem.
4. Dążenie do dialogu i jego podtrzymywanie. Sztuka w dialogu
z podopiecznym jest czymś, czego nie da się porównać z żadnym
innym przeżyciem. W arteterapii kryje się zarówno szansa lepszej
jakości życia podopiecznego, jak i większej satysfakcji zawodowej
fachowo pomagającego.
Teatr to przeżycie z długofalowymi skutkami. Rodzice
dzieci niepełnosprawnych intelektualnie uczestniczących przez
dłuższy okres w takich zajęciach, składają relacje o tym, jak
dzięki tej formie terapii sztuką dokonał się rozwój dzieci:
- Chcą (nareszcie!) decydować o sobie.
- Znacznie lepiej potrafią zamanifestować własną wolę, zarówno
chcąc czegoś lub zaprzeczając czemuś; po prostu dokonują wyborów.
- Nauczyły się naprawdę czytać, chcą czytać, szukają tekstów.
- Poszukują ciekawych aktywności jako sposobów spędzania czasu
wolnego.
Są też dzieci, u których nie zaobserwowano aż tak
wyraźnych zmian, ale ich rodzice i wychowawcy twierdzą, że u tych
niepełnosprawnych nastąpiło jakieś trudniej definiowalne, po części
nieuchwytne, ale jednak - polepszenie, polegające na tym, że dzieci
stały się bardziej komunikatywne i mniej ulegające negatywnym
emocjom.
Jeżeli decydujemy się na inscenizację z udziałem
dzieci, powinniśmy sięgać po teksty o charakterze epickim. Szukajmy
opowieści, wierszy, scenariuszy, w których występują obok siebie
różne równouprawnione role. Krótkie sceny, krótkie dialogi, taniec,
podkład muzyczny, przechodzenie przez kolejne etapy opowieści
- to podstawa sukcesu w przygotowaniu przedstawienia. I w odniesieniu
do dzieci obowiązuje reguła: jak najwięcej improwizacji, jak najmniej
reżimu ściśle realizowanego programu. To aktorzy stworzą ostateczną
wersję sztuki, wersję taką, która najpełniej przystaje do świata
ich przeżyć, sposobu postrzegania zainteresowań. Zresztą niepełnosprawni
uczestnicy zajęć dość uparcie forsują swoje własne pomysły. Trzeba
również wiedzieć, że pewne osiągnięcia mają przelotny, jednorazowy
charakter. Fakt, że występ bardzo się udał, wcale nie oznacza,
że sukces ten będzie możliwy do późniejszego powtórzenia. Nie
zawsze zrozumiemy logikę zmian zachodzących w kolejnych wersjach
prezentowanych przez młodych aktorów. Jednak wszystkie te argumenty
bynajmniej nie przemawiają za ograniczeniem zakresu zajęć. Przeciwnie,
w takich właśnie sytuacjach niepełnosprawny umysłowo człowiek
- czy to dziecko, czy dorosły - może być wreszcie sobą. Jest to
chyba najpiękniejszy efekt zajęć teatralnych.
Prawdziwa i pełnowartościowa sztuka
Działające w Niemczech centrum amatorskiego teatru
o nazwie "Europejskie Centrum aita" opracowało zestaw 10 tez,
które zostały potem przedstawione zarówno podczas fachowego kongresu
(Lingen 1996), jak i w formie książkowej. Przytaczamy je na koniec
naszych rozważań. Warto się z nimi zapoznać, gdyż bardzo często
wysiłki artystyczne osób niepełnosprawnych umysłowo traktuje się
zbyt powierzchownie lub na siłę wtłacza tego rodzaju aktywność
w rygor kryteriów terapeutycznego oddziaływania.
Teza pierwsza: Sztuka teatralna
różni się od innych form sztuki przedstawiającej, a konkretnie
różni się przez wiązane z nią cele, przede wszystkim zaś przez
szczególny, zagęszczony sposób wyrażania.
Teza druga: Sztuka, do której
należy również teatr, nie potrzebuje usprawiedliwienia ani uzasadnień.
Jest wolna od wiązania z nią ściśle zdefiniowanej użyteczności,
nie podlega przymusowi osiągnięcia jakiegoś szczególnego rezultatu.
Jest z natury rzeczy zabawą, grą. Przekracza granice i tabu codzienności,
a przez to otwiera nowe perspektywy. Ta teza odnosi się również
do sztuki uprawianej przez osoby niepełnosprawne. I w tym kontekście
możemy stwierdzić: sztuka nie potrzebuje usprawiedliwienia, także
podpierania się terapią.
Teza trzecia: Słowo teatr zawiera
w sobie wiele form. Nie istnieje hierarchia stawiająca teatr oparty
na słowie, na dialogu wyżej niż przedstawienia akcentujące ciało,
zmysły, artyzm bez słów.
Teza czwarta: Jedynymi stałymi
konstytuującymi istnienie tej rzeczywistości, którą nazywamy teatrem,
są aktorzy, publiczność, wydzielona scena - nawet, jeżeli jest
to tylko okrąg narysowany na ziemi lub dywan leżący na podłodze
- i dokonująca się bezpośrednio komunikacja.
Teza piąta: Przedstawienie grane
dla szerokiej publiczności powinno być celem również w odniesieniu
do aktorów z niepełnosprawnością umysłową, także wtedy, jeżeli
musi go poprzedzać długi odcinek eksperymentowania, zawierający
pokonywanie licznych problemów i czynienie niezbędnych doświadczeń
własnej osoby przez niepełnosprawnych. Jeżeli widz odczuwa współczucie,
jeżeli w czasie przedstawienia zajmuje się wyłącznie obserwowaniem,
jak dobrze lub jak źle radzi sobie upośledzony aktor, dowodzi
to, że sztuka nie powinna być w ogóle wystawiana, gdyż wszyscy
zawiedliśmy; wszyscy oprócz niepełnosprawnych.
Teza szósta: Jeżeli tworzenie
teatru z niepełnosprawnymi ma prowadzić rzeczywiście do teatru,
do sztuki, to nie powinno ono być zorientowane na cele terapeutyczne,
lecz na publiczność, na widzów. W tym ujęciu terapia wydarza się
jako produkt uboczny procesu artystycznego.
Teza siódma: Osiągnięcie efektu
terapeutycznego jest skutkiem wysiłku wszystkich, sprawnych i
niepełnosprawnych, aktorów i widzów.
Teza ósma: Teatr z aktorami z
niepełnosprawnością intelektualną musi być nakierowany na inny
rodzaj doświadczania i postrzegania tych osób. Jego jedyną w swoim
rodzaju misją jest wypracowanie najlepszych form szczególnego,
symbolicznego wyrażania widzenia świata przez tych aktorów, tak
aby to przesłanie potrafili zrozumieć widzowie.
Teza dziewiąta: Inne poglądy i
inne sposoby ich wyrażania należy traktować poważnie. Nie wolno,
by logika tak zwanej normalności podporządkowywała sobie te szczególne
formy. Powinny być one dla niej przyczynkiem do stawiania pytań
samej sobie. W ten sposób uzyskuje się bardzo interesującą perspektywę.
Teza dziesiąta: Właściwie nie
istnieją niepełnosprawni artyści. To, że społeczeństwo
upośledza ich bycie artystami, nie czyni z ich sztuki - sztuki
niepełnosprawnej, a z artystów - niepełnosprawnych artystów. Mówmy
raczej: to artyści cierpiący na niepełnosprawność.
Podsumowując wszystkie tezy: teatr
z aktorami cierpiący na niepełnosprawność musi zaistnieć w napięciu
pomiędzy wzorcami dobrego, profesjonalnego teatru a fenomenem
szczególnego wyrazu artystycznego tych aktorów.
Tyle Centrum aita.
A my na sam koniec naszego wykładu przytoczmy jeszcze
myśl autorstwa Margot Fonteyn: Scena ma swoje własne prawa.
Trzeba na niej stworzyć więcej ponad samo powtórzenie ruchów wyuczonych
na próbie. Jakże trafne jest to stwierdzenie w pracy teatralnej
podejmowanej z aktorami niepełnosprawnymi intelektualnie.
|